Tokina przerywa lata milczenia, by stworzyć „obiektyw jak żaden inny”

Powrót marki, która zniknęła z radarów

Tokina była niegdyś znaczącą siłą w świecie obiektywów — szczególnie w erze lustrzanek. Fotografowie mieli jednak wszelkie powody, by sądzić, że firma porzuciła rynek foto, skoro od lat nie pojawiał się żaden nowy produkt. Tymczasem Tokina wciąż istnieje i — co więcej — właśnie pracuje nad czymś, co firma sama opisuje jako „jeden obiektyw jak żaden inny".

Krótka historia Tokiny

Tokina działa na rynku od 76 lat, a przez 66 z nich produkuje obiektywy pod własną marką. Firma z siedzibą w Tokio od dawna plasowała się blisko technologicznej czołówki — jako jeden z pionierów obiektywów zmiennoogniskowych już w 1967 roku, kiedy zoomy były jeszcze prawdziwą rzadkością.

Przez całą erę analogowych lustrzanek i epokę aparatów DSLR Tokina konsekwentnie rozbudowywała swoje portfolio. Popularne modele, takie jak AT-X 17-35mm f/4 Pro, AT-X 24-70mm f/2.8 Pro czy ceniony AT-X M100 AF Pro — obiektyw makro do pełnej klatki — zyskały rzesze lojalnych użytkowników. Do tego dochodziły propozycje dla matryc APS-C, jak AT-X 11-16mm f/2.8 Pro i 12-28mm f/4 Pro.

Spóźniona odpowiedź na erę bezlusterkowców

Kiedy fotografowie zaczęli masowo przechodzić na systemy bezlusterkowe, Tokina wyraźnie spóźniła się z reakcją. W 2018 roku firma zaprezentowała nowy flagowy obiektyw do lustrzanek — Opera 50mm f/1.4 — co w kontekście rosnącej popularności bezlusterkowców było zaskakującym wyborem. Rok później dołączył do niego Opera 16-28mm f/2.8 — znów przeznaczony wyłącznie do DSLR.

Tokina oferowała co prawda obiektywy do bezlusterkowców w serii Firin. Pierwsza z nich, wydana w 2016 roku, była jednak pozbawioną autofokusu cyfrą z manualną ogniskową 20mm f/2 — wybór co najmniej zaskakujący. Wersja z autofokusem pojawiła się dopiero dwa lata później. W kwietniu 2019 roku firma zapowiedziała Firin 100mm f/2.8 1:1 — obiektyw makro dedykowany pełnoklatkowym aparatom Sony z mocowaniem E.

W 2020 roku Tokina przeniosła swoją legendarną serię ATX do świata bezlusterkowców, nadając jej nową nazwę — atx-m. Choć debiut otworzyła wersja pełnoklatkowa atx-m 85mm f/1.8, seria szybko skupiła się niemal wyłącznie na matrycach APS-C. Dziś na stronie producenta widnieją tylko cztery obiektywy z tej linii — wszystkie dla formatów E i X w rozmiarze APS-C. Pierwotnego 85mm próżno szukać w ofercie.

Trzy lata ciszy i skupienie na kinie

Po premierze obiektywu atx-m 11-18mm f/2.8 we wrześniu 2022 roku Tokina zamilkła w fotograficznym świecie. Jednocześnie marka Tokina Cinema regularnie poszerzała ofertę dla branży filmowej — do sklepów trafiły między innymi serie Vista-P T1.5 dla sensorów pełnoklatkowych formatu VistaVision oraz Vista-C, łączące vintage'ową optykę z nowoczesną obudową kinową.

Ciekawe artykuły:

To zresztą obiektywy z zupełnie innej półki cenowej. O ile fotograficzne szkła Tokiny słynęły ze znakomitego stosunku jakości do ceny i skutecznie konkurowały z pierwszoplanowymi producentami, o tyle Tokina Cinema celuje w absolutną czołówkę rynku kinowego. Cena pojedynczego obiektywu może sięgać nawet 20 000 dolarów — daleko stąd do popularnego obiektywu 33mm f/1.4 za 199 dolarów.

Nic dziwnego, że pojawiały się pytania, czy Tokina definitywnie porzuciła fotografię na rzecz bardziej dochodowego segmentu kinowego. Jednak, jak głosi znane powiedzenie przypisywane Markowi Twainowi — pogłoski o śmierci Tokiny były mocno przesadzone.

Zapowiedź obiektywu nowej generacji

Podczas targów CP+ 2026 w Jokohamie pod koniec lutego Kenko Tokina zaprezentowała zwiastun następnej generacji obiektywów fotograficznych. Towarzyszyło mu wymowne hasło: „jeden obiektyw jak żaden inny". Na stoisku wystawiono prototyp nowego produktu — otoczony kwiatami i dekoracyjnymi planszami, na których wyróżniało się żółte logo obiecującego sloganu.

Należy jednak zachować trzeźwość oceny. Po pierwsze — pokazany egzemplarz to wciąż prototyp i finalny produkt może znacznie różnić się od tego, co można było zobaczyć na targach. Po drugie — Tokina nie ujawniła praktycznie żadnych szczegółów technicznych. Brak danych o ogniskowej, aperturze, cenie ani terminie premiery.

Mimo to, biorąc pod uwagę kontekst, sama zapowiedź jest wymowna. Marka obecna na obiektywach od 66 lat nie znika z rynku. Co więcej, firma otwarcie deklaruje, że nowy produkt będzie czymś absolutnie wyjątkowym — czymś, czego nie znajdziemy nigdzie indziej.

Co dalej z Tokiną?

Tokina przez dekady była synonimem solidnych, dostępnych cenowo obiektywów dla wymagających fotografów. Przejście rynku na bezlusterkowce wyraźnie ją zaskoczyło, a lata bez nowych propozycji podsyciły spekulacje o wycofaniu się z branży.

Teraz jednak coś się zmienia. Nowy obiektyw jest w produkcji, marka żyje, a obietnica stworzenia czegoś naprawdę oryginalnego brzmi zachęcająco — choć wciąż czekamy na twarde fakty. Pozostaje mieć nadzieję, że gdy Tokina znów trafi na pierwsze strony branżowych portali, powodem będzie entuzjastyczna recenzja wyjątkowego nowego szkła, a nie kolejne pytania o to, czy firma w ogóle nadal działa.

Przewijanie do góry