Ubezpieczyciele zdrowotni chcą obniżyć wynagrodzenia psychoterapeutów – co to oznacza dla pacjentów w Niemczech

Za kulisami rodzą się decyzje, które mogą radykalnie zmienić dostęp do opieki psychologicznej.

Planowane cięcia w refundacjach za psychoterapię pojawiają się w momencie, gdy liczba osób z lękami, depresją i wypaleniem zawodowym gwałtownie rośnie. Polityka oszczędności zderza się z rzeczywistością przepełnionych gabinetów i wielomiesięcznych kolejek do terapeuty.

Kasowy plan obniżki wynagrodzeń o dziesięć procent

Według informacji z niemieckich środowisk zawodowych kasy chorych proponują, aby wszystkie świadczenia psychoterapeutyczne w opiece ambulatoryjnej były honorowane o dziesięć procent niż dotychczas. O kroku ma zdecydować Wspólny Komitet Oceny (Bewertungsausschuss) już w marcu, a zmiana miałaby obowiązywać jeszcze w bieżącym roku.

Świadczenia psychoterapeutyczne miałyby być – zgodnie z propozycją – obniżone płaszczyznowo, bez względu na rodzaj terapii czy stopień skomplikowania przypadku.

W oficjalnym protokole ze styczniowego posiedzenia komitetu mowa jest jedynie o „przeglądzie" punktowej wyceny psychoterapii. Źródła ze środowiska samorządu lekarskiego opisują jednak presję ze strony związku kas publicznych (GKV-Spitzenverband) bezpośrednio na dziesięcioprocentową redukcję stawek.

Sam związek ubezpieczycieli nie odnosi się do konkretnych liczb. Powołuje się na trwające poufne negocjacje i twierdzi, że stara się znaleźć „wspólne rozwiązania w ramach samorządu". Żadnego szczegółowego uzasadnienia propozycji cięć nie przedstawia jednak publicznie.

Twarda odpowiedź samorządu lekarskiego

Szef Kassenärztliche Bundesvereinigung (KBV), czyli organizacji zrzeszającej lekarzy ambulatoryjnych w Niemczech, określił postępowanie ubezpieczycieli jako „metodę kosiarki". Krytykuje, że nie zajmuje się rzeczywistymi potrzebami pacjentów, lecz wyłącznie tabelkami księgowymi.

Zdaniem KBV chodzi o rutynowy sposób oszczędzania: zabrać procent wszystkim – lekarzom rodzinnym, specjalistom i psychoterapeutom – niezależnie od rzeczywistego zapotrzebowania.

Izba lekarska zwraca uwagę, że zapotrzebowanie na psychoterapię w ostatnich latach wyraźnie wzrosło. Pandemia, niepewność ekonomiczna, wojna w Europie i presja w pracy odcisnęły piętno na psychice milionów ludzi. Skracanie terminów na terapię stało się tematem politycznym również w Niemczech, podobnie jak w innych krajach europejskich.

Przedstawiciele KBV mówią więc jasno: kto domaga się takich cięć, powinien jednocześnie powiedzieć, które usługi przestaną być świadczone pacjentom. Pytanie nie pozostaje tylko retoryczne – przy danej liczbie terapeutów i rosnącej liczbie pacjentów system prawdopodobnie nie obejdzie się bez wpływu na dostępność opieki.

Psychoterapeuci mówią o „programie oszczędnościowym kosztem chorych"

Jeszcze ostrzejsze słowa dobiera Niemiecka Sieć Psychoterapeutyczna (Deutsches Psychotherapeuten Netzwerk, DPNW). Według jej przewodniczącego nie chodzi o techniczne przeliczenie punktów, ale o świadomą decyzję polityczną oszczędzania na ludziach z chorobami psychicznymi.

Psychoterapeuci ostrzegają przed „pakietem oszczędnościowym na plecach psychicznie chorych" w sytuacji, gdy potrzeba terapii rośnie szybciej niż możliwości.

DPNW przypomina, że inflacja w Niemczech między rokiem 2022 a 2024 łącznie przekroczyła 16 procent. Gdyby realne dochody terapeutów miały utrzymać się na poziomie z 2021 roku, refundacja – według wyliczeń sieci – musiałaby wzrosnąć o około te same 16 procent. Proponowana dziesięcioprocentowa redukcja oznacza zatem spadek siły nabywczej o ponad jedną czwartą w ciągu kilku lat.

Przewodniczący DPNW ostrzega, że taka zmiana wyśle jednoznaczny sygnał: wielu terapeutów zacznie bardziej orientować się na pacjentów prywatnych i ubezpieczenia prywatne, gdzie mogą elastyczniej ustalać stawki. Dla pacjentów ubezpieczonych publicznie oznaczałoby to mniej dostępnych miejsc i dłuższe kolejki.

Ciekawe artykuły:

Konkretne skutki dla praktyki zawodowej

Jak według specjalistów mogą się przełożyć zmiany na rzeczywistość, podsumowuje kilka przewidywanych scenariuszy:

  • dłuższe okresy oczekiwania na pierwszą wizytę i rozpoczęcie terapii, szczególnie w dużych miastach,
  • skracanie czasu trwania leczenia lub mniejsza intensywność częstotliwości sesji,
  • ograniczenie pracy z trudniejszymi przypadkami, które wymagają więcej czasu i koordynacji,
  • większe różnice między ofertą dla ubezpieczonych publicznie a dla pacjentów prywatnych,
  • wyższy nacisk na centra kryzysowe i ambulatoria psychiatryczne, które już dziś funkcjonują na granicy możliwości.

Doświadczenie z innych branż pokazuje, że nawet stosunkowo niewielkie procentowe cięcia mogą uruchomić efekt lawinowy. Jeśli część świadczeniodawców przejdzie bardziej do segmentu prywatnego, pozostałym wzrośnie obciążenie pracą. Rezultatem może być wyższe wypalenie terapeutów i dalsze odejścia z systemu publicznego.

Makroekonomia versus zdrowie psychiczne

Ubezpieczyciele borykają się z rosnącymi kosztami we wszystkich segmentach opieki zdrowotnej – od szpitali po leki. Psychoterapia należy przy tym do obszarów, gdzie wydatki rosną dynamicznie, ponieważ przybywa badań i terapii. Zarządcy systemu szukają więc miejsc, gdzie mogą przyhamować wydatki.

Z perspektywy ekonomii ubezpieczycieli dziesięcioprocentowa obniżka może wydawać się „równym" i technicznie prostym rozwiązaniem. Z punktu widzenia zdrowia publicznego powstaje jednak pytanie, czy krótkoterminowa oszczędność nie wywoła długoterminowych kosztów.

Nieleczone depresje, uzależnienia czy zaburzenia lękowe zwiększają zachorowalność, obniżają zdolność do pracy i prowadzą do wyższych kosztów zasiłków socjalnych oraz opieki somatycznej.

Szereg badań z różnych krajów pokazuje, że wczesna i wystarczająco długa psychoterapia zmniejsza ryzyko hospitalizacji, stosowania psychofarmaceutyków i długotrwałej niezdolności do pracy. Gdy dostęp do terapii się utrudni, część pacjentów w ogóle nie trafi do specjalistycznej opieki lub dopiero w cięższym stanie.

Co sytuacja w Niemczech może sugerować dla Polski

Polskie służby zdrowia bardzo uważnie śledzą rozwój sytuacji w Niemczech. Niemiecki system publicznego ubezpieczenia zdrowotnego bywa często wzorem dla mechanizmów refundacyjnych, również w obszarze psychoterapii. Dyskusja o tym, jak wyceniać i opłacać świadczenia psychoterapeutyczne, toczy się od dawna także w Polsce.

Podobnie jak w Niemczech, również w Polsce wydłużają się kolejki oczekiwania, zwłaszcza dla pacjentów dziecięcych. Terapeuci zgłaszają w pełni zajęte możliwości, a część z nich pracuje łącząc pracę dla ubezpieczycieli z bezpośrednimi płatnościami. Każdy sygnał o obniżaniu refundacji w sąsiednim kraju zwiększa więc obawy, że podobne pomysły mogą pojawić się także po polskiej stronie granicy.

Obszar Niemcy – aktualna debata Możliwy równoległy problem w Polsce
Wysokość refundacji proponowana obniżka o 10% długotrwałe napięte negocjacje o stawki
Inflacja skumulowana ok. 16% (2022–2024) znaczny wzrost kosztów prowadzenia gabinetów
Dostępność opieki rosnące czasy oczekiwania niedobór terapeutów dziecięcych, nierówności regionalne

Co oznacza dziesięć procent dla jednego gabinetu

Z czysto administracyjnego punktu widzenia chodzi „tylko" o dziesięć procent punktowej wyceny. W praktyce jednak taki spadek może decydować o tym, czy terapeuta utrzyma działalność bez radykalnych zmian.

Przy typowej praktyce ambulatoryjnej, która jest w pełni podłączona do ubezpieczenia publicznego, refundacje ubezpieczycieli stanowią główne źródło przychodów. Spadek o dziesięć procent może oznaczać:

  • odroczenie inwestycji w dalsze kształcenie i superwizję,
  • gorsze możliwości finansowania wsparcia administracyjnego,
  • ograniczenie współpracy z innymi specjalistami (psychiatrzy,addiktolodzy, pracownicy socjalni),
  • zmniejszenie elastyczności przy planowaniu terminów,
  • większą presję finansową na samego terapeutę, co może wpłynąć na jakość pracy.

U części terapeutów spadek dochodów może prowadzić do decyzji o rozwiązaniu umów z niektórymi ubezpieczycielami lub znaczącym zwiększeniu udziału klientów prywatnych. Pacjenci staną wówczas przed wyborem: albo zapłacą z własnej kieszeni, albo będą czekać.

Uzupełniający kontekst: kto właściwie ma prawo do psychoterapii

Debata o refundacjach często przesłania podstawowe pytanie: kto rzeczywiście dostaje się do terapii opłacanej przez ubezpieczyciela. W Niemczech i w Polsce rolę odgrywają diagnozy, skierowania, możliwości w regionie, a czasem także umiejętność pacjenta „wywalczenia sobie" miejsca w systemie. Osoby o niższym wykształceniu lub w gorszej sytuacji społecznej często kończą poza specjalistyczną opieką, ponieważ gorzej orientują się w systemie.

Eksperci od zdrowia publicznego ostrzegają więc, że cięcia w refundacjach uderzają właśnie w tę grupę najbardziej. Prywatna psychoterapia bywa finansowo niedostępna, a jeśli sektor publiczny się skurczy, ci pacjenci nie mają alternatywy.

W przyszłości dużą rolę odegra więc to, jak zostanie ustawiona kombinacja trzech elementów: motywacja finansowa terapeutów, dostępność opieki dla ubezpieczonych i długoterminowe koszty systemu. Aktualna niemiecka debata wokół dziesięcioprocentowej obniżki honorariów pokazuje, że poszukiwanie równowagi między tymi filarami staje się jednym z najbardziej wrażliwych tematów współczesnej służby zdrowia.

Przewijanie do góry