Krążek kontra szkło – kosztowna lekcja z pierwszego meczu NHL
Słynny otwór w szybie przy bandzie hokejowej pochłonął kolejną ofiarę. Tym razem padło na Carlosa Gonzaleza, fotografa pracującego dla Minnesota Star Tribune, i jego zupełnie nowy obiektyw Canon RF 70-200mm f/2.8L IS USM.
Pierwszy mecz, nowy sprzęt i… krążek idealnie wycelowany
Gonzalez zabrał świeżo zakupiony obiektyw — dostał go zaledwie tydzień wcześniej — na mecz Minnesota Wild przeciwko Seattle Kraken. Był to pierwszy raz, kiedy korzystał z tego szkła w warunkach bojowych. Fotograf zajął miejsce przy otworze w barierce, tak jak robi to większość fotografów sportowych podczas meczów hokeja.
W pewnym momencie jeden z zawodników wbił krążek wzdłuż bandy. Pozornie rutynowe zagranie okazało się feralnym zbiegiem okoliczności — krążek leciał pod idealnym kątem i na idealnej wysokości, by trafić prosto w otwór, przy którym stał Gonzalez. Uderzenie było gwałtowne i bezlitosne dla przedniego elementu obiektywu.
„Krążek wygrał" — relacja fotografa
Gonzalez opisał zdarzenie w mediach społecznościowych lakonicznie, lecz wymownie: „Testuję nowy obiektyw na meczu Seattle Kraken kontra Minnesota Wild. Krążek wygrał."
W rozmowie dodał: „Chciałbym powiedzieć, że stało się to podczas robienia niesamowitego zdjęcia, ale nic z tych rzeczy. Zawodnik po prostu posyłał krążek wzdłuż bandy, a ja miałem pecha."
Filtr ochronny wypadł na lód — cały i nienaruszony
Na pierwszy rzut oka można by sądzić, że krążek uderzył bezpośrednio w przednią soczewkę. Jednak po dokładniejszym zbadaniu sprzętu okazało się, że na bocznej krawędzi obiektywu widnieje wyraźny ślad po uderzeniu. To właśnie tam nastąpił kontakt z krążkiem.
Co zaskakujące, na przednim elemencie obiektywu zamontowany był filtr ochronny. Zamiast jednak zamortyzować cios, filtr wystrzelił z gwintu i wylądował na lodzie — zupełnie nieuszkodzony. Jeden z sędziów podał go fotografowi z powrotem przez otwór w szybie.
Ciekawe artykuły:
Jak do tego doszło? Gonzalez wyjaśnia mechanizm zdarzenia
Fotograf próbował rozwikłać tę zagadkę: „Zawsze używam filtrów ochronnych i ten wylądował na lodzie po uderzeniu. Sędzia oddał mi go przez otwór. Byłem zaskoczony, dlaczego filtr sam w sobie nie był rozbity. Wiem, że B+W produkuje sprzęt wysokiej jakości, ale biorąc pod uwagę zniszczenia przedniego elementu, to nie miało sensu. Na boku obiektywu jest czarna rysa, więc myślę, że krążek uderzył w krawędź boczną — to rozbiło przednią soczewkę i spowodowało wystrzelenie filtra bez jego pękania."
Rozległy uszkodzenia i nadzieja na naprawę
To pierwszy taki wypadek w długiej karierze Gonzaleza jako fotografa hokeja — a pracuje on dla Star Tribune w Minnesocie, czyli w najbardziej hokejarskim stanie w całych Stanach Zjednoczonych. Obiektyw trafił już do Canon Professional Services. Uszkodzenia są poważne, ale technicy CPS należą do czołówki specjalistów w branży.
Inny minnesoński fotograf, Steven Garcia, skomentował wpis Gonzaleza, wspominając, że identyczna historia przydarzyła mu się wcześniej w tym sezonie podczas meczu drużyny Minnesota Frost w lidze PWHL. W jego przypadku CPS naprawiło obiektyw bardzo szybko — co daje Gonzalezowi pewne podstawy do optymizmu.
Minnesota Wild ruszają w play-offy — czas goni
Gonzalez ma nadzieję odzyskać swój sprzęt jak najszybciej, bo Minnesota Wild za niespełna dwa tygodnie rozpoczynają rywalizację w play-offach. Rywalem będzie Dallas Stars — drużyna, która przed laty nosiła nazwę Minnesota North Stars, zanim w 1993 roku problemy finansowe i właścicielskie zmusiły ją do przeprowadzki do Teksasu. To rywalizacja nacechowana wyjątkowo mocnymi emocjami.
Fotograf z bogatym dorobkiem — i niezbyt szczęśliwym debiutem nowego szkła
Gonzalez to doświadczony profesjonalista z imponującym portfolio. Latem ubiegłego roku stworzył fantastyczną serię portretów ludzi z nagrodami zdobytymi na targach stanowych w Minnesocie. Przed sezonem MLB 2025 zabrał na wiosenny trening Fujifilm Instax, a w 2023 roku fotografował zawodników Minnesota Vikings aparatem w podczerwieni, wydobywając w niecodzienny sposób ich tatuaże.
Miejmy nadzieję, że następna okazja do rozmowy z Carlosem Gonzalezem dotyczyć będzie kolejnego pasjonującego projektu — a nie kolejnego rozbitego obiektywu.













