Lumix – świetne aparaty, ale niekoniecznie piękne
Aparaty Panasonic Lumix cieszą się zasłużoną reputacją wszechstronnych hybryd, które sprawdzają się w najróżniejszych warunkach. Mimo to wielu fotografów otwarcie przyznaje, że pod względem estetycznym trudno zaliczyć je do grona najpiękniejszych urządzeń na rynku.
I wygląda na to, że sam Panasonic zaczyna to dostrzegać. Podczas tegorocznych targów CP+ w Jokohamie wiceprezes wykonawczy i dyrektor działu Imaging Solution Business Division, Toshiyuki Tsumura, wprost odniósł się do tej kwestii – wskazując model S9 jako pierwszy krok w nowym kierunku.
S9 jako punkt zwrotny w myśleniu o designie
„Z wyjątkiem S9, aparaty Lumix są postrzegane jako zorientowane przede wszystkim na funkcjonalność i praktyczność. Być może pod wpływem sukcesu S9 – który szczególnie przypadł do gustu młodszym użytkownikom – Lumix zaczął przykładać większą wagę do estetyki i stylu" – powiedział Tsumura.
Model S9 był projektowany z myślą o młodych użytkownikach smartfonów, dlatego jego rozwój skupiał się na wzornictwie atrakcyjnym właśnie dla tej grupy. To wyraźny sygnał, że marka dostrzegła nowy segment odbiorców i chce aktywnie do niego dotrzeć.
„Mushin" – japońska filozofia stojąca za innymi modelami
Tsumura nie przekreślił jednak podejścia zastosowanego w pozostałych aparatach pełnoklatkowych. Jego zdaniem seria S1 II i S5 II również powstała z myślą o określonej filozofii projektowej – opartej na japońskiej koncepcji „Mushin Shaping Emotion".
Mushin to japoński ideał równowagi emocjonalnej, który można luźno przetłumaczyć jako „brak umysłu" – choć nie oznacza to braku myślenia. Chodzi raczej o wyzwolenie się od nadmiernych rozważań, strachu, wahania czy ego. To filozofia zachęcająca do naturalnego, swobodnego działania bez zbędnego analizowania każdego kroku.
Ciekawe artykuły:
„Lumix dąży do tego, by być wspierającą obecnością działającą w tle. By osiągnąć ten stan skupienia, szczegółowo analizujemy każdą operację, zwracamy uwagę nawet na korekty rzędu 0,1 mm i dążymy do »funkcjonalnego piękna« opartego na optymalnym rozmieszczeniu elementów i użyteczności" – wyjaśnił Tsumura.
Precyzja w każdym detalu – od pokręteł po przyciski
Wiceprezes opisał imponująco drobiazgowe podejście do procesu projektowania. Zespół wielokrotnie testuje niezliczone prototypy, biorąc pod uwagę nie tylko stabilność i komfort chwytu, ale też wygodę przenoszenia aparatu.
„Starannie projektujemy rowkowanie pokręteł i pierścieni obiektywów, uwzględniając kształt powierzchni, skok, chwyt palców i odczucie dotykowe. Przyciski i dźwignie są równie skrupulatnie dopracowywane pod kątem kształtu, wysunięcia i odczucia podczas naciskania – z zachowaniem balansu między użytecznością a przyjemnością obsługi" – podkreślił Tsumura.
Takie podejście, choć może nie rzuca się w oczy tak mocno jak kolorowe warianty S9, ma swój głęboki sens. Chodzi o to, by aparat nigdy nie stał na drodze między fotografem a uchwyconym momentem.
Dwa różne języki designu – jeden wspólny cel
Zestawiając oba podejścia, wyłania się interesujący obraz marki, która świadomie obsługuje dwa różne typy użytkowników. Z jednej strony mamy S9 – aparat skrojony pod estetykę i styl życia młodego pokolenia. Z drugiej – seria S1 II i S5 II, zaprojektowana według zasady funkcjonalnego minimalizmu i filozofii mushin.
Panasonic zdaje się przyznawać, że dotychczasowa równowaga mogła przechylać się zbyt mocno w stronę praktyczności. Pytanie, jak ta zmiana myślenia przełoży się na kolejne modele Lumix, pozostaje otwarte – i bardzo ciekawe.













