Ludzie zakładają kamery podczas sprzątania, aby uczyć sztuczną inteligencję

Setki mieszkańców Los Angeles nagrywa codzienne czynności dla firm AI

Wyobraź sobie, że dostajesz zapłatę za mycie naczyń albo podlewanie kwiatków. Brzmi zbyt dobrze, żeby było prawdziwe? Dla setek mieszkańców Los Angeles to już codzienność. Zakładają kamery na głowę i nadgarstki, by rejestrować zwykłe domowe obowiązki — a nagrania te trafiają prosto do firm rozwijających systemy sztucznej inteligencji i robotyki.

Uczestnicy programu wykonują przy kamerach takie czynności jak parzenie kawy, mycie naczyń, sprzątanie kuchni czy pielęgnacja roślin. Wszystko po to, by dostarczyć firmom technologicznym bezcenny materiał do trenowania tzw. fizycznej sztucznej inteligencji — systemów zdolnych do naśladowania ludzkich ruchów i zachowań.

Czym jest „fizyczna AI" i dlaczego potrzebuje takich nagrań?

Popularne modele językowe, takie jak ChatGPT, uczyły się na ogromnych zbiorach danych dostępnych w internecie — tekstach, obrazach i kodzie. Problem polega na tym, że fizyczna AI potrzebuje czegoś zupełnie innego: prawdziwych demonstracji ludzkich ruchów w rzeczywistym środowisku. Takich danych po prostu nie ma w sieci.

To właśnie ta luka napędza rosnące zainteresowanie nagrywaniem codziennych czynności w domach zwykłych ludzi. Firmy chcą wiedzieć, jak człowiek naturalnie chwyta kubek, jak zmienia zadanie w połowie mycia garnka albo jak reaguje na nieoczekiwane przeszkody — i żaden skrypt tego nie odtworzy.

Ile można zarobić na domowych obowiązkach?

Salvador Arciga, uczestnik programu z wieloletnim doświadczeniem w pracy gig-ekonomii w Los Angeles, zarabia 80 dolarów za dwie godziny nagrań. Jego podejście jest pragmatyczne i trudno mu odmówić logiki.

„I tak muszę sprzątać" — mówi Arciga. „Teraz mam okazję dostać za to zapłatę."

Pewna para z Los Angeles zarobiła wspólnie aż 1200 dolarów na nagrywaniu domowych czynności. Choć zdarzają się trudności — telefon dzwoni w środku nagrania albo materiał zostaje odrzucony — wielu uczestników traktuje to jako realną możliwość dodatkowego zarobku w niepewnych czasach.

Kto stoi za tym trendem i jakie firmy są zaangażowane?

Inwestycje w robotykę i fizyczną AI poczynają zarówno giganci technologiczni, jak i mniejsze startupy. Tesla, Google oraz kalifornijskie firmy takie jak Figure AI i Dyna Robotics aktywnie rozwijają modele robotyczne wymagające tego rodzaju danych.

Ciekawe artykuły:

Nowe startupy zaczęły już produkować specjalistyczny sprzęt — niestandardowe kamery i kombinezony — które rejestrują szczegółowe informacje o ruchach człowieka: pozycję dłoni, wywierany nacisk czy postawę ciała. To poziom szczegółowości, którego zwykłe kamery po prostu nie zapewniają.

Warto też spojrzeć na skalę globalną. W Chinach działa ponad 40 państwowych ośrodków, w których pracownicy w goglach VR sterują robotami, dostarczając im danych treningowych. To pokazuje, jak poważnie do tematu podchodzi się na całym świecie.

Startup Sunain i jego tysiące lokalnych współpracowników

Jedną z firm działających w Los Angeles jest Sunain — startup zajmujący się pozyskiwaniem danych o ludzkich zachowaniach. Firma współpracuje z ponad 1400 osobami w tym mieście i celowo rejestruje naturalne zachowania, a nie wyreżyserowane sekwencje ruchów.

Kluczowe jest tu słowo „naturalne". Chodzi o uchwycenie przerw, przestawiania uwagi między zadaniami i wszelkich nieoczekiwanych sytuacji, które pojawiają się w prawdziwym domu. Tylko tak można nauczyć roboty radzenia sobie z rzeczywistością.

Shahbaz Magsi, współzałożyciel Sunain, podkreśla, że dane zbierane w Los Angeles wypełniają kluczową lukę — pomagają systemom AI uczyć się ruchów w realnym środowisku, budując most między inteligencją cyfrową a fizyczną.

Kontrowersje wokół nowego modelu pracy

Nie brakuje też głosów krytycznych. Część obserwatorów wskazuje, że tego typu zlecenia są nisko opłacane i mogą stanowić formę wyzysku pracowników w nowej, cyfrowej odsłonie. Uczestnicy programów widzą to jednak inaczej — dla nich to konkretna gotówka w warunkach zmieniającego się rynku pracy, gdzie tradycyjne etaty coraz trudniej znaleźć.

Jedno jest pewne: granica między prywatnym życiem a danymi treningowymi dla AI staje się coraz cieńsza. I najwyraźniej coraz więcej osób jest gotowych tę granicę przekroczyć — za odpowiednią opłatą.

Przewijanie do góry