Chwila, której nikt się nie spodziewał — uchwycona na zawsze
Google Street View ma niezwykłą zdolność do dokumentowania rzeczy dziwnych i zaskakujących. Tym razem to nagranie wypadku rowerowego z 2018 roku rozgrzewa internet do czerwoności.
Zdarzenie miało miejsce w meksykańskim mieście León i w ciągu ostatnich dni stało się prawdziwym viralem w sieci.
Jak doszło do kolizji?
Samochód Google Street View poruszał się spokojnymi, peryferyjnymi ulicami León, rejestrując panoramiczne zdjęcia 360 stopni co kilka metrów. W tym samym czasie na skrzyżowaniu pojawili się dwaj rowerzyści — jadący z przeciwnych kierunków.
Obaj w tym samym momencie odwrócili wzrok w stronę nadjeżdżającego pojazdu Google. To wystarczyło, żeby stracić kontrolę nad sytuacją na drodze.
Idealne ujęcie w idealnym momencie
Kamera Google zarejestrowała dokładnie ten ułamek sekundy, w którym doszło do zderzenia — jeden z rowerzystów wylądował na ziemi. Trudno sobie wyobrazić lepiej wyczuty (choć zupełnie przypadkowy) kadr.
Na szczęście prędkość obu cyklistów była niewielka. Kolejna dostępna klatka pokazuje już obu mężczyzn stojących i rozmawiających ze sobą. Dodatkowym problemem okazała się jednak duża dziura w nawierzchni tuż przy skrzyżowaniu, która z pewnością nie ułatwiła sytuacji.
Czy zdjęcie można jeszcze znaleźć w Google Street View?
Całe zdarzenie wciąż jest częściowo dostępne w usłudze Google Street View. Wystarczy wpisać adres: Campestre de Jerez, 37538 León, Guanajuato, Meksyk i przełączyć widok na Street View. Następnie trzeba zmienić datę na rok 2018, korzystając z opcji „Zobacz więcej dat".
Ciekawe artykuły:
Warto jednak wiedzieć, że klatka z samym momentem wypadku najwyraźniej zniknęła z platformy. Możliwe, że ogromne zainteresowanie w sieci skłoniło Google do usunięcia tego konkretnego ujęcia. Redakcja zwróciła się do Google z prośbą o komentarz w tej sprawie.
Czy zdjęcie jest autentyczne?
Analiza porównawcza z innymi klatkami wykonanymi podczas tego samego przejazdu nie pozostawia wątpliwości — nagranie jest jak najbardziej prawdziwe. Zdjęcie wypadku krążyło w internecie już od co najmniej 2022 roku.
Google Street View — przypadkowy kronikarz historii
Uruchomiona w 2007 roku usługa Google Street View stała się czymś znacznie więcej niż praktycznym narzędziem nawigacyjnym. Dziś pełni rolę swoistej kapsuły czasu, pozwalając zajrzeć w zakamarki świata sprzed kilkunastu lat.
Artysta John Rafman od 2008 roku systematycznie przeszukuje zasoby Street View w poszukiwaniu ulotnych, niezwykłych momentów, które kamera Google uchwyciła zupełnie przez przypadek.
Kiedy Street View staje się narzędziem sprawiedliwości
Nie wszystkie przypadkowe kadry są jednak zabawne. Usługa pomogła odnaleźć zaginioną kobietę chorą na Alzheimera — Paulette Landrieux — która oddaliła się od swojego domu w Belgii. Policja zrezygnowała już z poszukiwań, aż do momentu gdy sąsiad natknął się na jej wizerunek w Street View.
Jeszcze mroczniejszy przypadek to zdjęcie z Hiszpanii, na którym uwieczniono ładowanie ciała ofiary morderstwa do bagażnika samochodu. Fotografia stała się kluczowym dowodem, który pomógł policji rozwiązać sprawę.
Źródło zdjęć: Google Street View.













