Brytyjczycy zatrzymani w ZEA za fotografowanie zniszczeń wojennych
Dziesiątki obywateli Wielkiej Brytanii zostało zatrzymanych w Zjednoczonych Emiratach Arabskich w związku z fotografowaniem zniszczeń wywołanych przez konflikty zbrojne na Bliskim Wschodzie. Skala aresztowań jest znacznie większa, niż początkowo podawano.
Liczby, które robią wrażenie
Co najmniej 35 Brytyjczyków trafiło za kratki w Dubaju, a podobna liczba osób została zatrzymana w sąsiednim Abu Zabi. Łącznie mowa nawet o około 70 osobach pozbawionych wolności w obu emiratach.
Prawo, o którym turyści nie mają pojęcia
W ZEA obowiązuje zakaz fotografowania i publikowania zdjęć mogących zakłócić bezpieczeństwo publiczne. Dotyczy to również nagrań i fotografii irańskich uderzeń rakietowych. Jeden z zatrzymanych — 60-letni Brytyjczyk — grozi mu nawet dwa lata więzienia oraz grzywna w wysokości do 40 000 funtów (około 53 000 dolarów), mimo że natychmiast usunął nagrania z telefonu, kiedy tylko zaczęto go przesłuchiwać.
Osoby przebywające w pobliżu miejsc irańskich ataków w Dubaju otrzymują na swoje telefony wiadomość o następującej treści: „Fotografowanie lub udostępnianie obiektów o znaczeniu strategicznym albo rozpowszechnianie niepewnych informacji może skutkować postępowaniem prawnym i zagrażać bezpieczeństwu narodowemu."
Wystarczy samo odebranie zdjęcia
Co szczególnie niepokojące — samo posiadanie wojennych zdjęć lub filmów na telefonie może skończyć się aresztowaniem, nawet jeśli ktoś tylko otrzymał taki materiał od kogoś innego. Policja sprawdza urządzenia osób znajdujących się w pobliżu miejsc ataków lotniczych i zatrzymuje każdego, u kogo znajdzie tego rodzaju treści.
Londyński steward lotniczy został aresztowany po tym, jak sfotografował irańskiego drona, który rozbił się w pobliżu lotniska w Dubaju, i przesłał zdjęcie współpracownikom z pytaniem o aktualną sytuację. Kiedy służby sprawdziły jego telefon, natychmiast go zatrzymano.
„Drakoński" system prawny
Radha Stirling, dyrektor wykonawcza organizacji Detained in Dubai, określiła tamtejsze przepisy o cyberprzestępczości mianem „drakonskich". Jej zdaniem większość zatrzymanych w ogóle nie wiedziała o istnieniu tych regulacji.
Ciekawe artykuły:
„Absolutnie nikt z tych ludzi nie miał pojęcia, że wysłanie prywatnej wiadomości do znajomych ze zdjęciem wybuchu i pytaniem 'czy jest bezpiecznie?' może być nielegalne" — podkreśla Stirling.
Warunki w areszcie i odmowa pomocy konsularnej
Zatrzymani trafiają do przepełnionych i brudnych placówek penitencjarnych. Co najmniej jeden z brytyjskich więźniów twierdzi, że został pobity przez policjantów w swojej celi razem z innymi osadzonymi.
Więźniom odmawiany jest kontakt z brytyjskim Ministerstwem Spraw Zagranicznych, które nie jest automatycznie informowane o każdym zatrzymaniu. Zaledwie pięć osób spośród wszystkich aresztowanych korzysta obecnie z pomocy konsularnej.
Dubaj jako „korporacja dbająca o wizerunek"
David Haigh, dyrektor generalny Dubai Watch, opisuje Dubaj jako „korporację desperacko chroniącą swój nieskazitelny wizerunek". Haigh — który sam był torturowany w dubajskim więzieniu — mówi wprost:
„Gdy tylko turyści czy ekspaci sfotografują zestrzelony pocisk lub zniszczenia po ataku dronów, stają się wrogami. Aresztuje się ich, pozbawia możliwości kontaktu ze światem, zmusza do donoszenia na przyjaciół i grozi wieloletnim więzieniem."
Ilu Brytyjczyków mieszka w Dubaju?
Zanim Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły uderzenia na Iran, w samym Dubaju mieszkało szacunkowo 240 000 obywateli Wielkiej Brytanii — przyciąganych głównie niskimi podatkami i ciepłym klimatem. Obecna sytuacja stawia ich wszystkich w niezwykle trudnym i niepewnym położeniu.













