8 Lekcji Astrofotografii, które Poradniki dla Początkujących Pomijają

Czego nie znajdziesz w typowym poradniku astrofotografii

Fotograf Matt Suess był w połowie 45-minutowej ekspozycji śladów gwiazd w Joshua Tree, gdy zauważył rozmytą smugę rozciągającą się przez niebo. Dorastał w Nowej Anglii, gdzie zanieczyszczenie świetlne skutecznie ukrywało Drogę Mleczną, więc nie wiedział, na co patrzy. Skierował aparat w tamtym kierunku. Było to jego pierwsze spotkanie z Drogą Mleczną — a zdjęcia wyszły nieostre. Dziesiątki nocy spędzonych pod gwiazdami później, zrozumienie przyczyny stało się lekcją, którą może dać tylko doświadczenie.

Zadaj sobie właściwe pytanie

Fotografowie astrofotografii na średnim poziomie zaawansowania zatrzymują się w rozwoju częściej z powodu zadawania złych pytań niż z powodu złego sprzętu. „Czy potrzebuję lepszego aparatu?" to zdecydowanie zły punkt wyjścia.

„Prawdziwe pytanie brzmi: co tak naprawdę ogranicza twoje zdjęcia" — mówi Suess każdemu uczestnikowi warsztatów, który pyta o zakup nowego body. „Jeśli gwiazdy nie wychodzą ostro, problem może leżeć w technice ostrzenia, w drganiach lekkiego statywu albo w zbyt wolnym lub miękkim obiektywie. Wielu fotografów kupuje nowe aparaty, gdy w rzeczywistości potrzebują szybszego stałaka lub stabilniejszego statywu."

Najbardziej użyteczna technika astrofotograficzna, na której polega Suess przy fotografowaniu śladów gwiazd, nie pochodzi z żadnego podręcznika — podsunął mu ją uczestnik warsztatów.

„Jeden z uczestników nie stosował się do mojej rady dotyczącej ręcznego stackowania" — opowiada. „Podszedłem zapytać dlaczego, a on pokazał mi ślady gwiazd budujące się na ekranie aparatu w czasie rzeczywistym, bez żadnej obróbki poza aparatem. Przez lata łączyłem ekspozycje w postprodukcji, żeby uzyskać ten sam efekt. Ten moment zmienił moje myślenie o tym, co sprzęt do astrofotografii potrafi."

Była to funkcja Live Composite — wbudowane narzędzie do długich ekspozycji dostępne w aparatach OM SYSTEM.

„Tak właśnie myślę o wyborze sprzętu" — podsumowuje. „Zanim cokolwiek polecę studentowi, pytam: czy wypróbowałeś już wszystkie funkcje i ustawienia swojego obecnego aparatu? Czy próbowałeś astrofotografii z różnymi obiektywami? Większość ludzi nie eksperymentowała. Używała może 30% tego, co już posiada."

Poznaj swój sprzęt, zanim cokolwiek kupisz

Znajomość swojego zestawu zaczyna się od tego, co już masz w torbie — ale równie ważna jest świadomość tego, co zostawiasz w domu.

„Kiedy poważnie podchodzisz do astrofotografii, nocna sesja może wymagać dwóch statywów, trackera gwiazdowego i kilku obiektywów" — podkreśla Suess. „Lżejsze body i szkło mają tu ogromne znaczenie. W moim zestawie są aparaty takie jak OM-1 Mark II i OM-5 Mark II, szybkie stałaki oraz tracker gwiazdowy do fotografii głębokiego nieba. Im cięższy sprzęt, tym mniej zabierasz w teren — i tym bardziej żałujesz, że czegoś brakuje. Lekki zestaw, który sprawdza się dla ciebie, pomoże robić lepsze zdjęcia i czerpać więcej radości z czasu spędzonego pod nocnym niebem."

Podczas prowadzenia warsztatów Suess wciąż powtarza pewną lekcję, która nie ma nic wspólnego z zawartością torby fotograficznej:

„Zanim wprowadzisz jakiekolwiek zmiany, zastanów się, jak możesz robić lepsze zdjęcia sprzętem, który już masz. Na przykład jedną z częstszych rzeczy, jakie widzę pierwszego wieczoru moich warsztatów, są zdjęcia z krótkimi śladami gwiazd, bo czas naświetlania był zbyt długi."

Jedna formuła warta zapamiętania jako punkt wyjścia to reguła 500. Podziel 500 przez ekwiwalent ogniskowej w formacie 35mm — każdy czas naświetlania dłuższy niż ten wynik spowoduje pojawienie się drobnych śladów gwiazd.

Suess sam omija te obliczenia: „Wolę nie liczyć w terenie. Wolę zrobić testowe ujęcie, sprawdzić, czy gwiazdy są ostre, i na tej podstawie skorygować czas naświetlania."

Z doświadczeniem zaczyna się intuicyjnie wyczuwać maksymalny dopuszczalny czas ekspozycji dla ulubionych obiektywów. Jeden obiektyw z zestawu Suessa spędza pod nocnym niebem więcej czasu niż jakikolwiek inny.

M.Zuiko Digital ED 17mm F1.2 PRO to ten, po który sięgam najczęściej podczas polowania na Drogę Mleczną" — zdradza Suess. „Przy ekwiwalencie 34mm jest wystarczająco szeroki, by uchwycić łuk Drogi Mlecznej z wyrazistym pierwszym planem, ale nie tak szeroki, żeby gwiazdy rozciągały się przy krawędziach. F1.2 pozwala mi obniżyć ISO o jedną działkę lub więcej w porównaniu z obiektywem F2, co bezpośrednio przekłada się na czystsze gwiazdy i mniej szumów w pliku RAW. Szybkie szkło to różnica między użytecznym szerokokątnym ujęciem astro a miękkim, zaszumionym chaosem. Ten obiektyw jest na jednym z moich aparatów częściej niż jakikolwiek inny."

Opanuj ostrzenie — jakkolwiek to zrobisz

Precyzyjne ostrzenie na gwiazdy to jedno z najbardziej technicznych wyzwań w astrofotografii. Technika, której uczy Suess, zawsze zaczyna się tak samo.

„Przełączasz aparat w tryb live view, zwiększasz powiększenie i szukasz najjaśniejszej gwiazdy blisko centrum kadru" — wyjaśnia Suess. „Obracasz pierścień ostrości w obie strony. Zobaczysz, jak gwiazda robi się duża i miękka jak piłka golfowa, a potem maleńka. Wykonujesz coraz mniejsze korekty, dążąc do momentu, gdy ta gwiazda jest jak najmniejsza. Zabezpiecz pierścień ostrości taśmą i miej nadzieję, że ostrość utrzyma się przez całą noc."

Ten proces przez większość czasu działał, ale wymagał cierpliwości, pewnej ręki i stabilnych warunków.

„Dla mnie jako profesjonalisty to coś, do czego się przyzwyczaiłem" — przyznaje. „Z praktyką robiłem to coraz szybciej. Ale zdarzały się chwile, gdy byłem minimalnie nie w fokusie i moje gwiazdy nie były tak ostre, jak mogłyby być. Odległość między ostrym a miękkim jest bardzo mała."

Zmiany temperatury, przypadkowo potrącona noga statywu czy zmiana kompozycji przez zoom — wszystko to może przesunąć ostrość. U uczestników warsztatów fotografujących swoją pierwszą Drogę Mleczną jeden taki dryft oznacza całą noc z miękkimi gwiazdami.

Suess odkrył, że funkcja Starry Sky AF dostępna w aparatach OM SYSTEM zastępuje cały ten ręczny proces naciśnięciem jednego przycisku. Aparat automatycznie przeprowadza tę samą sekwencję ostrzenia, blokując ostrość na gwieździe i potwierdzając wynik.

„To prawie jak oszukiwanie" — kontynuuje Suess. „Obserwuję, jak aparat robi w zasadzie to samo, co ja robiłem ręcznie. Gwiazda robi się większa i miękka, potem mniejsza, i wtedy po prostu się blokuje. Gotowe. Dla mnie, a szczególnie dla moich klientów z aparatem obsługującym Starry Sky AF, to eliminuje wszelkie zgadywanie przy ostrzeniu na gwiazdy — mogą skupić się na odpowiedniej ekspozycji i kompozycji."

Przygotuj się na to, czego poradniki nie opisują

Większość warsztatów astrofotografii zaczyna się od nauki ustawień aparatu. Suess zaczyna od nauki o niebie.

„Numer jeden: chmury" — opisuje. „Jeśli masz chmury, zazwyczaj nie masz dobrego ujęcia, chyba że gdzieś są jakieś prześwity. Fotografuję dużo w Tetonach i zdarzają nam się nagłe burze. Możesz spojrzeć w jednym kierunku i widzieć czyste niebo, a w drugim jest szaro i pada. Dlatego śledzenie pogody i gotowość do zmiany lokalizacji są kluczowe."

Suess sprawdza aplikację Weather Mate (tylko iOS) pod kątem prognoz godzinowych oraz Windy dla pokrycia chmurami na podstawie zdjęć satelitarnych przed wyjściem z domu.

„Zawsze polecam być gotowym na zmianę planów" — radzi. „Czas z idealną ciemnością dla gwiazd jest ograniczony, więc świetne ujęcie z planu B jest lepsze niż żadne ujęcie w ogóle."

Zimno to jedna z głównych rzeczy, która może poważnie skrócić cenny czas na astrofotografię.

„Zdarzały mi się sesje, gdzie 6 stopni Celsjusza wydawało się do zniesienia w drodze na miejsce" — wspomina Suess. „Ale po dwóch godzinach realizacji Live Composite śladów gwiazd, stojąc w jednym miejscu bez generowania ciepła, trzęsłem się z zimna. Kiedy się nie ruszasz, jest o wiele zimniej niż wskazuje termometr. Nauczyłem się ubierać o dwie warstwy cieplej, niż sugeruje prognoza."

Większość poradników fotograficznych nie porusza kwestii tego, co robić, gdy coś porusza się w ciemności.

„Zwierzęta to zawsze powód do troski" — podkreśla Suess. „Fotografuję w krajobrazach zamieszkałych przez niedźwiedzie, łosie i bizony. Na pustyni przynoszę lampę UV, żeby sprawdzić, czy w pobliżu nie ma skorpionów. Zawsze polecam zrobić rozeznanie w sprawie dzikich zwierząt w każdej odwiedzanej lokalizacji — bo najlepsze warunki do astrofotografii, czyli ciemność i odległe zakątki natury, to jednocześnie idealne środowisko dla niebezpiecznych zwierząt."

Wielu fotografów skreśla noce z częściowym księżycem. Suess postrzega je jako okazje do tworzenia kompozytów.

„Dla najciemniejszego nieba polecam fotografować cztery lub pięć dni wokół nowiu" — doradza Suess. „To gwarantuje całkowicie ciemne niebo i najlepszy widok Drogi Mlecznej. Ale nawet w noce z półksiężycem lub trzema czwartymi tarczy, o ile księżyc jest jeszcze pod horyzontem, można fotografować astro. Jeśli wschód księżyca jest za 45 minut do godziny, masz solidne okno z ciemnym niebem. Najpierw fotografuj ciemne niebo, trzymaj statyw i aparat w dokładnie tej samej pozycji, a gdy księżyc wzejdzie, pozwól mu oświetlić pierwszy plan. Zrób oba ujęcia i połącz je później w Photoshopie."

„Używam PhotoPills, żeby wiedzieć, kiedy jest niebieska godzina, zmierzch nautyczny i pełna ciemność" — dodaje Suess. „Pełna ciemność następuje, gdy słońce jest 18 stopni poniżej horyzontu i w niebie nie ma już żadnego oświetlenia otoczenia. To właśnie wtedy Droga Mleczna daje z siebie wszystko."

Większość fotografów pomija jedno sprawdzenie aparatu, które kosztuje ich podczas importu zdjęć. Suess zaleca ustawienie wizjera EVF i ekranu LCD na najniższą jasność przed wyjściem w teren.

Ciekawe artykuły:

„Nie ma nic gorszego niż przeglądanie ujęć przez jasny wizjer i niszczenie adaptacji oczu do ciemności" — zauważa Suess. „To nie tylko kwestia widzenia nocnego. Jeśli jasność jest wysoka, zdjęcie będzie wyglądać o wiele jaśniej niż jest w rzeczywistości, co może prowadzić do rozczarowania, gdy zobaczysz plik RAW na komputerze. Zawsze powinieneś polegać na histogramie jako źródle prawdy."

Używaj trackera, ale miej cierpliwość do porażek

Tracker gwiazdowy to zmotoryzowana głowica, która obraca aparat zsynchronizowany z rotacją Ziemi, niwelując ruch, który zamienia ostre gwiazdy w rozmyte, miękkie linie. Przy działającym trackerze ekspozycje mogą wydłużyć się od 30 sekund do kilku minut, ujawniając kolory i szczegóły niewidoczne przy krótszych ustawieniach.

Masa to zmienna, której większość początkujących nie uwzględnia.

„Na przenośnym trackerze takim jak Move Shoot Move NOMAD silnik jest w stanie udźwignąć tylko określoną wagę" — ostrzega Suess. „Większe trackery z przeciwwagami bez problemu poradzą sobie z ciężkimi obiektywami, bo przeciwwaga równoważy obciążenie silnika. Ale w zestawach bez tej opcji im lżejszy aparat i obiektyw, tym lepiej śledzi. To właśnie tutaj lekki system Mikro Cztery Trzecie ma realną praktyczną przewagę."

Suess ostrzega też, że trackery są przeznaczone do fotografii głębokiego nieba, więc chociaż można fotografować szerokokątnie, trzeba mieć na uwadze jeden dodatkowy krok. „Gdy jesteś na trackerze, twój pierwszy plan będzie rozmazany, bo tracker nieustannie się przesuwa śledząc gwiazdy" — dodaje. „Jeśli chcesz mieć pierwszy plan w ujęciu, potrzebujesz osobnych ekspozycji dla nieba i ziemi, a następnie połączyć je w postprodukcji."

Mimo że tworzy zdjęcia głębokiego nieba, z których jest dumny, nie wszystko jeszcze do niego dotarło.

„Nie jestem ekspertem od fotografii głębokiego nieba i nie wiem, czy nim zostanę" — przyznaje. „I to jest w porządku, bo naprawdę cieszę się procesem nauki i uwielbiam tworzyć coś innego niż moje typowe ujęcia Drogi Mlecznej. Gdy uzyskałem pierwszą ekspozycję Galaktyki Andromedy, byłem zafascynowany. Byłem zaskoczony, ile szczegółów udało mi się wydobyć z jednej ekspozycji. Mgławica Oriona zimą stała się od razu kolejnym ulubionym celem."

Większość początkujących uderza w tę samą ścianę przy pierwszym trackerze gwiazdowym: wyrównanie biegunowe, czyli proces kierowania osi trackera na Gwiazdę Polarną, tak aby głowica podążała za niebem.

„Wyrównanie biegunowe zaczyna się od znalezienia Gwiazdy Polarnej w lunecie biegunowej, a pierwszą rzeczą, która dezorientuje ludzi, jest to, że obraz jest odwrócony" — ostrzega. „Potem dochodzą drzewa. Gwiazda Polarna jest w stałym miejscu, a jeśli między tobą a nią stoi drzewo, masz problem. I nawet gdy myślisz, że się udało, pytasz siebie: czy wyrównałem na właściwą gwiazdę? Tam jest mnóstwo gwiazd."

Znalezienie Gwiazdy Polarnej to jedno wyzwanie. Znalezienie słabej galaktyki przy 300mm to zupełnie inne.

„Jedną z największych zalet zmiennoogniskowego teleobiektywu jak 50-200mm nad stałą ogniskową jest łatwość znajdowania celu" — wyjaśnia. „Odchodzisz na szerszy kąt, robisz szybkie testowe zdjęcie i widzisz, gdzie Andromeda leży względem otaczających gwiazd. Potem przybliżasz. Ze stałą ogniskową, jak 300mm, wpatrujesz się przez obiektyw w pole gwiazd próbując znaleźć jeden konkretny cel. To jest naprawdę trudne."

Uzyskanie wyrównania i jego utrzymanie to dwie różne umiejętności.

„Nie mogę ci powiedzieć, ile razy ustawiłem wyrównanie biegunowe, a potem przypadkowo kopnąłem nogę statywu" — podkreśla. „Albo ustawiasz je perfekcyjnie, a potem zakładasz cięższy obiektyw i jedna z nóg statywu lekko zapada się w grunt. Potrzeba dużo cierpliwości i trochę wyrozumiałości dla siebie, bo rzeczy mogą i będą szły nie tak."

Jeśli jesteś poważnie zainteresowany, zbadaj wartość sensora astro

Aparat OM-3 ASTRO był wejściem Suessa w fotografię głębokiego nieba i nauczył go czegoś, o czym większość fotografów nigdy nie myśli: sensor w aparacie, który większość z nas posiada, po cichu filtruje dokładnie to światło, które sprawia, że mgławice wyglądają jak mgławice.

W aparatach niemodyfikowanych do astrofotografii różowe i czerwone obłoki w sercu Mgławicy Oriona pojawiają się jako przytłumione smugi. W aparacie astro ta sama scena świeci. Ta różnica kolorów wyjaśnia, dlaczego publikowane fotografie mgławic wyglądają zupełnie inaczej niż to, co większość aparatów faktycznie rejestruje.

Każdy standardowy sensor aparatu posiada filtr blokujący wodór alfa — długość fali odpowiedzialna za te świecące czerwienie w mgławicach. Odzyskanie jej tradycyjnie wymagało zewnętrznej usługi modyfikacji kosztującej około 1300 złotych, która unieważniała gwarancję aparatu i pozostawiała body z czerwonawym przebarwieniem przy każdym nieastrofotograficznym użyciu.

„Aparat astro usuwa ten filtr, więc przechwytuje całe to czerwone światło zamiast może 20% z niego" — zauważa Suess. „Różnica na czymś takim jak Mgławica Oriona jest jak dzień i noc."

Aparat OM-3 ASTRO jest fabrycznie wyposażony w zmodyfikowany filtr przepuszczający H-alfa w pełni, co zmienia podejście Suessa do astrofotografii.

„To moja pierwsza przygoda z aparatem zmodyfikowanym do astrofotografii i wciąż sam się o nim uczę" — zastanawia się Suess. „Wiem, że dopiero zarysowuję powierzchnię, ale to jest fascynujące. Nawet z szerokokątnym obiektywem na Drodze Mlecznej widzę o wiele więcej kolorów. Istnieją inne mgławice osadzone w Drodze Mlecznej, które standardowy aparat ledwo rejestruje, a ten je wychwytuje. Zakładasz teleobiektyw i różnica jest jeszcze bardziej zauważalna."

Na trackerze dłuższe ekspozycje dają temu sensorowi więcej czasu na uchwycenie wodoru alfa, co nasyca czerwienie w obiektach głębokiego nieba takich jak Mgławica Oriona. Modyfikacja sensora eliminuje jedną zmienną. Sztuczne światło to inna sprawa.

„System filtrów montowanych na body to coś, czego jeszcze nie miałem okazji przetestować, ale sam pomysł jest dokładnie właściwy" — dodaje. „Filtr redukcji zanieczyszczenia świetlnego BMF-LPC01 umieszczony za obiektywem działa z każdym obiektywem, włącznie z obiektywem rybiego oka M.Zuiko Digital ED 8mm F1.8 Fisheye PRO. Spróbuj założyć filtr gwintowany na 8mm rybiego oka. To po prostu niemożliwe."

Filtr redukcji zanieczyszczenia świetlnego montowany na body eliminuje długości fal sztucznego światła miejskiej poświaty, pozwalając słabszym szczegółom nieba zarejestrować się na sensorze bez przebarwień wprowadzanych przez uliczne latarnie.

„Gdy już przyzwyczaisz się do fotografowania Drogi Mlecznej i sprawia ci to przyjemność, przejście na tracker gwiazdowy podniesie twoje zdjęcia o poziom wyżej. A potem przejście na aparat dedykowany astrofotografii to będzie zupełnie nowy wymiar. To właśnie wtedy wiesz, że jesteś w to zaangażowany poważnie."

Ufaj histogramowi, nie podglądowi

Jeśli chcesz mieć użyteczne pliki RAW do edycji, jedna prosta zasada zapobiega rozczarowaniu przy imporcie: histogram mówi prawdę, podgląd kłamie.

Histogram to mały wykres z tyłu aparatu pokazujący, ile pikseli przypada na każdy poziom jasności — od cieni po lewej do świateł po prawej. To jedyny sposób, żeby wiedzieć jeszcze w terenie, czy ekspozycja zawiera prawdziwe detale, czy za kilka godzin będziesz edytować szum. Wszystko, co Suess robi w postprodukcji, zaczyna się od tego, co pokazuje histogram.

„Wielu astrofotografów, z którymi rozmawiam, zakłada, że więcej klatek oznacza lepsze ostateczne zdjęcie, ale ja lubię uchwycić moje ujęcia astro w jednej lub dwóch ekspozycjach" — mówi Suess. „Gdy robisz tylko jedną lub dwie, każda klatka musi być dobra — i właśnie histogramem sprawdzam, czy jest. Przy oprogramowaniu do redukcji szumów, które mamy teraz, nie czuję potrzeby stackowania do tych dużych ujęć Drogi Mlecznej. Podstawowe oprogramowanie do stackowania tak naprawdę tylko usuwa szum, nie dodaje znaczących szczegółów do twoich szerokokątnych ujęć astro. Teraz, stackowanie głębokiego nieba z klatkami świetlnymi, ciemnymi i wszystkimi tymi ujęciami — to co innego. To rzeczywiście wydobywa więcej szczegółów."

Suess zaczął też zagłębiać się w bardziej specjalistyczne oprogramowanie: „PixInsight ma ogromną krzywą uczenia się. Dopiero zaczynam się w to wgłębiać. Stackuje zdjęcia, ma wtyczki do redukcji gwiazd, żebyś mógł skupić się na samej mgławicy, i jest tym, czego używają poważni fotografowie głębokiego kosmosu."

Każdy procesor RAW inaczej obsługuje pliki, szczególnie w kwestii konwersji danych sensora na kolorowe piksele — kroku zwanego demozaikowaniem. Dla plików z wysokim ISO generowanych przez jego aparaty OM SYSTEM w nocy, Suess polega na DxO PureRAW jako pierwszym kroku.

„Pierwszy raz, gdy porównałem plik z wysokim ISO przetworzony przez PureRAW z tym, który trafił bezpośrednio do Lightrooma, różnica rzuciła mi się w oczy" — mówi Suess. „PureRAW zachował ostry detal gwiazd, jednocześnie czyszcząc szum. Lightroom go rozmazywał. Od tamtej pory stosuję ten sam przepływ pracy."

Suess wyjaśnia, że sekret dobrej edycji astro to nie tylko usuwanie szumu. „PureRAW jest moim pierwszym wyborem do redukcji szumów, ale podoba mi się też sposób, w jaki demozaikuje plik RAW i nadaje mu własny kolorystyczny charakter. Każdy silnik przetwarzania RAW obsługuje demozaikowanie nieco inaczej, a mnie odpowiada sposób, w jaki radzi sobie z kolorem, szumem i ostrością obiektywu."

Z tej pojedynczej ekspozycji jego przepływ pracy zazwyczaj przebiega według stałej sekwencji: „Gdy plik jest czysty, wczytuje go do Photoshopa, gdzie uruchamiam filtr high-pass — technikę wyostrzania — żeby wydobyć dodatkowe szczegóły w rdzeniu Drogi Mlecznej. Ostatnim krokiem jest DxO Nik Color Efex, gdzie stosuję filtry Clearview i Tonal Contrast, które nakładają zlokalizowane wyostrzanie kontrastu na określone zakresy tonalne obrazu, dodając trochę klarowności i wyrazistości."

Nadmierna obróbka to najczęstszy błąd, jaki Suess widzi w edycjach uczestników warsztatów. „Widzę ludzi, którzy zbyt mocno ciągną za dane, których tam nie ma" — mówi. „Stackują 50 słabych ekspozycji i próbują siłą wymusić przetwarzanie, a w efekcie dostają nierówne, nierealistycznie wyglądające mgławice. Zacznij od mocniejszej pojedynczej ekspozycji, przepuść ją przez dobrą redukcję szumów i pozwól danym mówić za siebie. Uzyskasz bardziej rzetelny wynik."

Fotografuj niebo, dopóki możesz

Prawie 40 lat przed prowadzeniem warsztatów pod Drogą Mleczną Suess był nastolatkiem w piwnicy w Connecticut, kierującym aparat ku niebu, którego nie mógł dobrze zobaczyć.

„Miałem ciemnię czarno-białą gdy miałem 12 lat, fotografowałem drzewa i krajobrazy w pobliżu domu. W tamtych czasach w Connecticut niebo było zanieczyszczone światłem i nigdy nie widziałem Drogi Mlecznej. Ale gdzieś około moich 16. urodzin spróbowałem skierować aparat na nocne niebo, żeby zobaczyć, co się da uchwycić. I na odbitkach widziałem kolory gwiazd, których nie mogłem zobaczyć gołym okiem. Pomarańcze i błękity. Wcześniej myślałem, że wszystkie gwiazdy są białe. Natychmiast uzależniłem się. Poszedłem nawet na studia z in

Przewijanie do góry