Marques Brownlee zrobił to samo zdjęcie każdą generacją smartfonów Samsung Galaxy i Google

MKBHD porównuje aparaty każdej generacji Samsunga i Google

Po tym, jak Marques Brownlee wykonał identyczne zdjęcie każdą kolejną generacją iPhone'a, popularny twórca postanowił pójść o krok dalej. Tym razem wziął na warsztat smartfony Samsung Galaxy oraz urządzenia Google — i przeprowadził ten sam eksperyment od początku do końca.

Czego zabrakło w teście iPhone'ów?

Pierwsze porównanie Brownlee'ego, poświęcone iPhone'om, spotkało się z mieszanym odbiorem. Zdjęcia były robione w ciągu dnia, na zewnątrz — a w takich warunkach nawet oryginalny iPhone radził sobie całkiem przyzwoicie. Dopiero kolejna seria, wykonana przy słabym oświetleniu, naprawdę pokazała, jak ogromny postęp zrobiły aparaty Apple'a na przestrzeni dwóch dekad.

Brownlee najwyraźniej wyciągnął wnioski z tamtego testu. W kolejnych eksperymentach — z Samsungiem i Google — świadomie wybrał trudniejsze warunki fotografowania.

Samsung Galaxy od S1 do S26 — „Holy HDR"

We wtorek MKBHD opublikował wideo, w którym wykonał to samo ujęcie każdą generacją Samsunga Galaxy S — od najnowszego modelu S26 aż po pierwszego Galaxy S. Jego komentarz po obejrzeniu wyników? Krótkie, ale wymowne: „Holy HDR".

Ten lakoniczny okrzyk mówi wiele o kierunku, w którym zmierza współczesna fotografia mobilna Samsunga. Najnowsze modele są tak mocno przetworzone przez algorytmy, że praktycznie nie ma w nich miejsca na cienie. Efekt? Zdjęcia wyglądają płasko i sztucznie.

Starsze modele zaskakują naturalnym wyglądem

Co ciekawe, niektóre starsze generacje — jak Galaxy S22 czy S10 — prezentują się znacznie bardziej naturalnie. Mają wyraźniejszy kontrast i nie cierpią na nadmierną ingerencję algorytmów. Im dalej w historię, tym jednak jakość zdjęć zaczyna wyraźnie spadać, a obrazy tracą ostrość i szczegółowość.

Ciekawe artykuły:

Google Pixel — błękit nieba, który zniknął

Dzień później Brownlee opublikował analogiczny test dla smartfonów Google. Tym razem siedział w czarnej bluzie z kapturem z motywem Daft Punk, zwrócony tyłem do okna. Warunki — jasne tylne światło — były celowo wymagające.

„Obserwujcie, jak błękit nieba za mną powoli znika" — napisał, komentując wyniki. To zdanie świetnie oddaje istotę problemu: starsze Pixele, walcząc z trudnym oświetleniem, traciły szczegóły w jasnych partiach kadru.

Jak nowoczesne smartfony radzą sobie z trudnym światłem?

Każdy fotograf wie, że jasne źródło światła za fotografowaną osobą to jeden z najtrudniejszych scenariuszy. W tradycyjnej fotografii taki kadr często wymagał dodatkowego oświetlenia wypełniającego. Nowoczesne smartfony rozwiązują ten problem inaczej.

Fotografia obliczeniowa i uczenie maszynowe pozwalają dziś uzyskać znacznie szerszy zakres dynamiczny niż kiedykolwiek wcześniej. Telefon błyskawicznie rejestruje kilka klatek po sobie i łączy je w jeden obraz — oprogramowanie redukuje szumy i wydobywa szczegóły z cieni, dając rezultaty, które jeszcze dekadę temu byłyby niemożliwe do osiągnięcia.

Postęp jest ogromny — choć nie zawsze idzie w dobrym kierunku

Eksperymenty Brownlee'ego pokazują coś fascynującego: technologia kamer w smartfonach przeszła rewolucję, ale nie każda zmiana jest krokiem naprzód. Nadmierne przetwarzanie obrazu potrafi odbierać zdjęciom naturalność, którą starsze modele — paradoksalnie — jeszcze posiadały. To temat wart refleksji dla każdego, kto interesuje się fotografią mobilną.

Przewijanie do góry