Fotograf Architektury Uwiecznił Maszyny Stojące za Misjią Artemis II

Rzadki wgląd w kulisy budowy statku kosmicznego

Mike Kelley, ceniony fotograf specjalizujący się w architekturze, przez lata odnosił imponujące sukcesy komercyjne, nigdy jednak nie porzucał autorskich projektów artystycznych. To właśnie te osobiste przedsięwzięcia otwierały przed nim najbardziej niezwykłe drzwi — w tym te prowadzące do zakładu montażowego NASA Michoud Assembly Facility, gdzie sfotografował kapsułę załogową Orion oraz rakietę SLS. Kilka dni temu te same elementy wyniosły czterech astronautów misji Artemis II na orbitę Księżyca.

Zdjęcia powstały prawie dekadę przed startem

Kelley wykonał te fotografie jeszcze w 2018 roku, co doskonale ilustruje, jak długo trwa realizacja wielkich misji kosmicznych. Program Artemis wywodzi się zresztą z projektu Constellation, anulowanego ponad dwadzieścia lat temu.

„NASA wybrała garstkę fotografów, którzy mieli uwiecznić postępujący montaż statku kosmicznego po swojemu — i miałem szczęście znaleźć się w tym gronie" — wspomina Kelley swoją wizytę w zakładzie w Nowym Orleanie w stanie Luizjana.

Wiralowy projekt otworzył kosmiczne drzwi

Zaproszenie do NASA pojawiło się zaraz po tym, jak Kelley zyskał rozgłos dzięki swojemu projektowi „Airportraits". Artysta przyznaje, że wiele spośród jego najciekawszych zleceń rodziło się właśnie w ten sposób — ktoś widział poprzednią viralową pracę i zapraszał do sfotografowania czegoś zupełnie nowego.

„Od tamtej pory krajobraz mediów bardzo się zmienił. Viralowość działa dziś zupełnie inaczej" — zauważa fotograf z nutą refleksji.

Architektoniczne podejście do przestrzeni przemysłowej

Kelley podszedł do hali produkcyjnej NASA dokładnie tak samo, jak do każdego innego obiektu architektonicznego — czy to luksusowej willi z widokiem na Los Angeles, czy nowoczesnego muzeum. Odmówił zmiany swojego warsztatu tylko dlatego, że przed obiektywem znalazł się niezwykły temat.

„Starałem się po prostu robić to, co robię — fotografować architekturę — i nie wymyślać koła na nowo tylko dlatego, że obiekt był inny niż zwykle" — tłumaczy.

Skala i kontekst jako klucz do opowieści

Projekt miał jednak wyraźny wymiar dokumentalny. Kelley chciał pokazać nie tylko same maszyny, ale też historię ludzi, którzy je budowali. Szczególnie zależało mu na oddaniu prawdziwej skali ogromnych hal produkcyjnych.

„To dość rzadkie, by takie miejsca były dokumentowane z architektoniczną rygoryzmem — dbałością o prawidłową skalę, linie, formę. Chciałem pokazać, jak projekt Artemis faktycznie powstawał w tych niesamowicie wielkich budynkach" — wyjaśnia fotograf.

Dziecko ery Wahadłowca patrzy na nową erę kosmosu

Dla Kelleya wizyta w zakładzie Michoud miała też wymiar osobisty i emocjonalny. Dorastał w latach 90., kiedy program Space Shuttle był centralnym punktem zbiorowej wyobraźni. Choć przyznaje, że bardziej fascynuje go lotnictwo niż astronautyka, wizyta w NASA wyraźnie go poruszyła.

„NASA była ogromną siłą inspiracji w czasach Wahadłowca. Mam nadzieję, że powrót na Księżyc i dalej sprawi, że znowu wszyscy będziemy kibicować temu programowi tak jak w dzieciństwie. Bez presji!" — mówi z uśmiechem.

Ciekawe artykuły:

Kelley wyznał też, że w środę 1 kwietnia musiał zatrzymać się na poboczu autostrady 101 w drodze na sesję zdjęciową, by na telefonie śledzić start Artemis II.

„Pewnie nie był to najbezpieczniejszy pomysł, ale zdecydowanie lepszy niż oglądanie podczas jazdy. Dreszcz emocji był niesamowity — wiedziałem, że to stosunkowo nowa technologia, a w środku są prawdziwi ludzie. Ulga, gdy przeszli przez Max-Q i weszli na orbitę bez większych problemów, była ogromna" — przyznaje.

Sprzęt: Canon EOS 5DSR i obiektywy tilt-shift

Wszystkie zdjęcia w zakładzie Michoud powstały na aparacie Canon EOS 5DSR wyposażonym w obiektywy tilt-shift Canona. Do dziś Kelley uważa ten model za „najlepszy aparat, jaki kiedykolwiek wyprodukowano do fotografii architektonicznej".

Używał przede wszystkim obiektywów 17 mm i 24 mm Canon TS-E. Co ciekawe, wiele ujęć wykonał z ręki — przebywając na kładkach technicznych lub dosłownie wewnątrz zbiornika paliwowego, gdzie nie było możliwości ustawienia statywu.

„To trochę jak jednoczesne głaskanie głowy i klepanie się po brzuchu" — śmieje się fotograf, opisując trudności pracy z obiektywem tilt-shift bez statywu.

Dlaczego obiektywy tilt-shift są niezbędne w fotografii architektonicznej?

Canon produkuje cztery obiektywy z serii TS-E: TS-E 17mm f/4L, TS-E 24mm f/3.5L II, TS-E 50mm f/2.8L Macro oraz TS-E 90mm f/2.8L Macro. Ich wyjątkowość polega na możliwości regulacji przechylenia i przesunięcia płaszczyzny ostrości, co pozwala zachować pionowe linie w kadrze bez zniekształceń perspektywicznych.

Zamiast kierować aparat ku górze — na wznoszoną rakietę czy wysoką konstrukcję — fotograf może przesunąć płaszczyznę optyczną tak, by pozostała równoległa do matrycy. To absolutna podstawa fotografii architektonicznej. Legendarne obiektywy TS-E pozostają dziś bardzo popularne, mimo że Canon nie opracował jeszcze ich odpowiedników dla aparatów bezlusterkowych.

Ulubione zdjęcie i niespodziewani bohaterowie drugiego planu

Wybór ulubionej fotografii z projektu nie sprawił Kelleyowi żadnego kłopotu. „Zdecydowanie najlepsze jest szerokie ujęcie niedokończonej kapsuły załogowej — po prostu niesamowite. Kolory wręcz wyskakują z kadru" — mówi bez wahania.

Niemniej ważne miejsce w jego sercu zajmują zdjęcia zupełnie przyziemnych pojazdów NASA — łodzi, holowników i innego sprzętu pomocniczego, który na co dzień służy do budowania rzeczy niezwykłych.

„Fajnie wiedzieć, że NASA wciąż korzysta ze sprawdzonych, niezawodnych maszyn roboczych. Jeśli coś działa — po co to zmieniać?" — puentuje Kelley.

Fotografie, które nabrały nowego znaczenia

Wysłanie ludzi w kosmos wymaga zaangażowania tysięcy osób i niezliczonych maszyn. Opinia publiczna widzi zazwyczaj tylko efekt końcowy — dramatyczny moment startu i triumfalny powrót. Zdjęcia Kelleya, które dziś nabierają zupełnie nowego wymiaru po udanym locie załogi Artemis II wokół Księżyca, ukazują rzadko oglądaną, lecz absolutnie kluczową stronę gigantycznej machiny eksploracji kosmosu.

Przewijanie do góry