Najlepsze rekomendacje to te, których nie można kupić

Nikon i Apple w misji Artemis II — bez grosza wydanego na reklamę

Zdjęcia wykonane przez załogę misji Artemis II zapierają dech w piersiach. Przy okazji wysunęły na pierwszy plan dwie marki: Nikon i Apple. Żadna z nich nie zapłaciła za to wyróżnienie — i właśnie dlatego jest ono tak bezcenne.

Warto to wyraźnie podkreślić: ani Nikon, ani Apple nie kupili sobie miejsca w misji NASA. Ich sprzęt znalazł się na pokładzie statku kosmicznego, ponieważ przeszedł rygorystyczne testy albo dlatego, że załoga po prostu chciała go używać — najpewniej jedno i drugie.

Skąd wzięły się nieporozumienia wokół Nikona?

W miniony weekend w mediach społecznościowych zawrzało. Część użytkowników pytała, ile Nikon zapłacił za udział w misji, inni zaś kpili z Hasselblada, sugerując, że marka jakoś „dopuściła" do tego, by rywal zajął jej miejsce. To zupełne nieporozumienie — tak to po prostu nie działa.

Historia Hasselblada z NASA jest być może głośniejsza, bo właśnie aparaty tej firmy uwieczniły słynne zdjęcia z misji Apollo 11 w 1969 roku — do dziś należą one do najbardziej ikonicznych fotografii w dziejach eksploracji kosmosu.

Ponad 50 lat Nikona w przestrzeni kosmicznej

Jednak już od misji Apollo 15 w 1971 roku Nikon jest pierwszym wyborem NASA. Przez trzy kolejne epoki fotografii — film, lustrzanki cyfrowe i bezlusterkowce — to właśnie aparaty tej japońskiej marki towarzyszyły astronautom.

„Od ponad 50 lat, począwszy od misji Apollo 15, aparaty i obiektywy Nikona służą NASA podczas eksploracji kosmosu" — wyjaśnia firma. „Od 1999 roku sprzęt Nikona, w tym aparat F5, jest używany na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej do badań naukowych, konserwacji oraz rejestrowania ikonicznych zdjęć Ziemi i przestrzeni kosmicznej."

Oznacza to, że NASA współpracuje z Nikonem znacznie dłużej, niż kiedykolwiek korzystała ze sprzętu Hasselblada. Wybór nie jest przypadkowy — kosmos to środowisko skrajnie nieprzyjazne. Sprzęt musi wytrzymać gwałtowne wahania temperatur i kosmiczne promieniowanie, szczególnie gdy ma być używany na powierzchni Księżyca.

Nikon Z9 jako pierwszy bezlusterkowiec na Księżycu?

Właśnie takie zadanie stoi przed Nikonem Z9, który ma zostać użyty podczas nadchodzącej misji Artemis III. To jednak nie wszystko — podczas Artemis II testowano go w przestrzeni kosmicznej, co zaskoczyło nawet samą firmę.

Hiroyuki Ikegami, starszy wiceprezes wykonawczy Nikona i dyrektor działu fotografii, tak skomentował to wydarzenie:

Ciekawe artykuły:

„Następnym przystankiem będzie powierzchnia Księżyca i intensywnie pracujemy z zespołami, aby Nikon Z9 stał się pierwszym bezlusterkowym aparatem ręcznym na Księżycu. A jednak to dopiero początek. Przed nami horyzont możliwości większych niż cokolwiek, co dotąd widzieliśmy."

Właśnie dlatego załoga Artemis II używa głównie aparatów Nikon D5 — starszych, bo pochodzących sprzed dekady, ale sprawdzonych. Pewność działania w ekstremalnych warunkach jest ważniejsza niż najnowsza specyfikacja techniczna.

iPhone 17 Pro Max — pierwszy smartfon w pełni dopuszczony do użytku orbitalnego

Tym bardziej zaskakuje fakt, że w misji Artemis II znalazły się również telefony Apple. Zatwierdzenie smartfona do użytku w przestrzeni kosmicznej to złożony proces — co stanie się, gdy urządzenie się zepsuje? Jakie ryzyko niesie ze sobą dla załogi? Wszystkie te kwestie zostały najwyraźniej pomyślnie rozwiązane.

To pierwsza misja, podczas której iPhone został w pełni dopuszczony do długotrwałego użytku na orbicie — poinformowało Apple. Model iPhone 17 Pro Max posłużył do wykonania kilku selfie z Ziemią w tle.

Ponieważ telefony nie mogły korzystać z Internetu ani Bluetooth, ich zastosowanie było ograniczone. Ale trudno przecenić siłę oddziaływania prostego selfie zrobionego niedaleko Księżyca. iPhone to urządzenie, z którego astronauci korzystają na co dzień — byli z nim oswojeni i czuli się przy nim komfortowo.

Dlaczego selfie z kosmosu ma tak ogromną moc?

NASA doskonale rozumie wartość PR-ową zdjęć robionych iPhonem. Twarz astronauty na tle pełnej tarczy Ziemi to kadr głęboko humanizujący całą misję. Tego rodzaju fotografie mają niesamowitą siłę rażenia — i pod tym względem iPhone radzi sobie, można by rzec, lepiej niż aparaty Nikona dostępne na pokładzie.

Zdjęcia wykonane podczas Artemis II przykuły uwagę całego świata. I nikogo nie powinno dziwić, że właśnie te dwie marki znalazły się w centrum zainteresowania.

Rekomendacja, której nie da się kupić za żadne pieniądze

To właśnie jest sedno sprawy. Każdy, kto śledził tę misję, widział nazwy Nikona i Apple — i wie, że znalazły się tam dlatego, że były najlepszym wyborem do powierzonych im zadań. Żadna kampania reklamowa nie jest w stanie tego zastąpić.

Nie każdy aparat i nie każdy smartfon przetrwałby w tamtym środowisku. Prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, który sprzęt by zawiódł i dlaczego. Ale z pewnością zapamiętamy ten, który zdał egzamin.

Źródło zdjęć: NASA

Przewijanie do góry