Zdjęcie Kotleta Wieprzowego w Centrum Sporu Sądowego Między Sklepem a Biblioteką Zdjęć

Firma fotograficzna wygrała sprawę, ale otrzymała zaledwie 200 dolarów odszkodowania

Pewna firma oferująca stockowe zdjęcia kulinarne pozwała małą rodzinną spożywczakarnię za opublikowanie fotografii surowych kotletów wieprzowych na Facebooku. Wygrała sprawę w sądzie, jednak przyznaną kwotę odszkodowania trudno uznać za imponującą — zaledwie 200 dolarów.

Czym zajmuje się Prepared Food Photos?

Prepared Food Photos, Inc. (PFP) to firma posiadająca bibliotekę liczącą około 18 000 zdjęć żywności. Przez lata składała setki pozwów o naruszenie praw autorskich, wymierzonych głównie w małe przedsiębiorstwa. Jako podstawę do wyliczenia odszkodowań przyjmowała miesięczną opłatę abonamentową w wysokości 999 dolarów.

PFP dysponuje prawomocnymi prawami autorskimi i formalnie jest uprawniona do ich egzekwowania. Jednak dokumenty ujawnione w toku postępowania sądowego odsłoniły niepokojący obraz: około 95% przychodów firmy pochodzi z działań egzekucyjnych, a nie z faktycznego licencjonowania zdjęć. Co więcej, od lat firma nie tworzy nowych fotografii — jej główna działalność polega na przeszukiwaniu internetu w poszukiwaniu naruszeń.

Jak wyglądała sytuacja finansowa firmy?

Dokumenty pozyskane w toku sprawy ujawniły, że PFP zarabiała rocznie około 50 000 dolarów z abonamentów — przy czym znaczna część tej kwoty pochodziła z ugód zawartych w poprzednich sprawach o naruszenie. Dla porównania, z samych tylko odszkodowań za naruszenia firma generowała blisko 2 miliony dolarów rocznie.

Skąd wzięła się kontrowersyjna sprawa z Milwaukee?

Wszystko zaczęło się 28 września 2020 roku. Kierownik działu w niewielkim, rodzinnym sklepie spożywczym w Milwaukee wyszukał w internecie hasło „świeże kotlety wieprzowe", zapisał znalezione zdjęcie na telefonie i opublikował je na firmowym Facebooku — chcąc w ten sposób zareklamować tygodniową promocję dla około 1000 obserwujących.

Okazało się, że PFP jest właścicielem praw autorskich do tej konkretnej fotografii. Firma pozwała Sharifa Jabera, właściciela spółki NOFAL, LLC, która prowadziła ów sklep. Zdjęcie widniało na profilu Facebook od września 2020 roku co najmniej do listopada 2021 roku. PFP zażądała od Jabera 23 976 dolarów odszkodowania, argumentując, że zgodnie z jej modelem abonamentowym okres ten obejmuje dwa roczne subskrypcje.

Ciekawe artykuły:

Jak orzekła ława przysięgłych?

Ława przysięgłych zdecydowała jednak inaczej — przyznała jedynie 200 dolarów odszkodowania rzeczywistego oraz 1000 dolarów odszkodowania ustawowego. PFP zdecydowała się przyjąć kwotę 200 dolarów, po czym wniosła o ponowne rozpoznanie sprawy lub zmianę wyroku. Sąd podtrzymał jednak pierwotny werdykt.

Firma przywoływała wcześniejsze orzeczenia, twierdząc, że sądy regularnie akceptują jej model naliczania odszkodowań oparty na opłacie 999 dolarów miesięcznie. Sąd odrzucił ten argument, wskazując, że porównywalne licencje na pojedyncze zdjęcia od firm takich jak Getty czy Shutterstock kosztują znacznie poniżej 200 dolarów — co oznacza, że werdykt ławy przysięgłych był w pełni zgodny z realiami rynkowymi.

Wniosek o zwrot kosztów adwokackich też odrzucony

Nie kończąc na tym, PFP zażądała od Jabera pokrycia 69 255 dolarów kosztów zastępstwa procesowego. Sąd oddalił i ten wniosek, stwierdzając, że w sprawie nie można jednoznacznie wskazać strony wygrywającej. Choć PFP wygrała sam zarzut naruszenia praw autorskich, przegrała odrębne roszczenie dotyczące odpowiedzialności zastępczej wobec właściciela sklepu. Zgodnie z prawem obowiązującym w Siódmym Okręgu, sądy mogą odmówić zasądzenia kosztów adwokackich w przypadku mieszanych wyników postępowania.

Czy to przypadek odosobniony? Niekoniecznie

Wynik tej sprawy wpisuje się w szerszy trend podważający model biznesowy PFP. W 2024 roku firma wytoczyła podobny pozew przeciwko przedsiębiorstwu Pool World z Spokane — firmie sprzedającej baseny i jacuzzi — za umieszczenie na stronie internetowej zdjęcia szaszłyków warzywnych.

Sprawa została ostatecznie umorzona po tym, jak w toku odkrycia dowodów wyszło na jaw, że PFP oferowała subskrypcje już za 29,99 dolarów miesięcznie, jej poprzednik licencjonował te same zdjęcia przez platformę iStock za symboliczne opłaty, a wielu jej „abonentów" to w rzeczywistości firmy, które podpisały umowy ugodowe w sprawach o naruszenie — a nie klienci zainteresowani dostępem do biblioteki zdjęć.

Przewijanie do góry