Wszystkie marki aparatów są zgodne: generatywna AI nie należy do fotografii

Rzadka jednomyślność w branży fotograficznej

Większość dyrektorów wielkich firm technologicznych wprost uwielbia sztuczną inteligencję. Mówi się nawet, że słowo „AI" pada w ich wypowiedziach częściej niż słowo „zyski" — i trudno temu zaprzeczyć. Na tym tle producenci aparatów fotograficznych wyróżniają się zaskakującą zgodnością: żaden z nich nie uważa, że generatywna AI ma jakiekolwiek miejsce w aparacie fotograficznym.

Podczas ubiegłomiesięcznych targów CP+ dziennikarz rozmawiał z przedstawicielami każdej liczącej się marki aparatów. Choć tematy rozmów zwykle się różnią, tym razem wszystkim zadano to samo pytanie: „Czy uważa Pan, że generatywna AI powinna trafić do aparatu?"

Skąd wziął się ten niepokój?

Pytanie nie pojawiło się bez powodu. Obawy wzbudziło to, co zrobiła firma Caira, która wbudowała generatywną AI w aparat z matrycą Mikro Cztery Trzecie — choć ostatecznie wycofała się z tego pomysłu po fali krytyki. Do tego dochodziło przekonanie, że skoro zachodni dyrektorzy tak entuzjastycznie podchodzą do AI, ktoś w Japonii może uznać podobny pomysł za trafiony.

Na szczęście — przynajmniej na razie — nikt tak nie myśli.

Co mówią szefowie największych marek?

Sigma: liczy się radość z procesu tworzenia

„Fotografia to nie tylko efekt końcowy, ale przede wszystkim przyjemność płynąca z samego procesu" — mówi Kazuto Yamaki, prezes Sigmy. „Gdybyśmy zależało nam wyłącznie na wyniku, obrazy generowane przez AI mogłyby zastąpić zdjęcia. Ale my czerpemy radość z posługiwania się aparatem, z całej drogi od RAW-a do JPEGa. Ten proces sprawia, że finalny obraz jest cenniejszy. Nie wierzę, żeby fotografia mogła zostać zastąpiona przez generatywną AI — i patrzę na przyszłość fotografii z optymizmem."

Nikon: ochrona ludzkiej kreatywności to priorytet

„Stanowisko Nikona jest jednoznaczne: zawsze będziemy wspierać ludzki pierwiastek kreatywności oraz fotografów, filmowców i artystów, którzy go urzeczywistniają" — deklaruje Fumiko Kawabata, starszy wiceprezes ds. marketingu i planowania w Nikon Inc.

„Musimy wspólnie dostrzec ryzyko, jakie generatywna AI stwarza dla oryginalności — zarówno jako pojęcia, jak i jako wartości. Nie możemy też zapominać, że pasja do samego procesu twórczego jest tym, co nas łączy. To właśnie teraz powinniśmy wspierać nasze społeczności twórców i badać nowe narzędzia, takie jak uwierzytelnianie treści."

OM System: prawdziwe zdjęcie pozostaje fundamentem

„Generatywna AI ma swoje zalety i wady. Chcemy rozwijać technologie AI, które przynoszą realną wartość użytkownikom — na przykład redukcję szumów, kompozycję obrazu jak Live GND czy inne funkcje rozszerzające możliwości wyrazu fotografa" — tłumaczy Kazuhiro Togashi, wiceprezes ds. globalnej strategii marki i marketingu w OM System.

„Ale zasadniczo uważamy, że prawdziwe doświadczenie robienia zdjęcia jest czymś kluczowym. To musi być prawdziwa fotografia."

Canon: autentyczność zdjęcia jest świętością

„Musimy zapobiec sytuacji, w której generatywna AI zaczyna tworzyć fałszywe obrazy" — podkreśla Go Tokura, wykonawczy wiceprezes i szef działu Imaging Group w Canonie. „Autentyczność fotografii jest niezwykle ważna. Potrzebne jest coś, co potwierdza, że zdjęcie zostało wykonane naszym aparatem, albo ujawnia, że powstało przy użyciu generatywnej AI."

Ciekawe artykuły:

Canon dostrzega też inne zastosowanie AI — jako narzędzia wspierającego wewnętrzną efektywność zespołów deweloperskich, co mogłoby przełożyć się na niższe koszty i większą wartość dla klientów.

Fujifilm: przejrzystość i śledzenie edycji

„Myślę, że najważniejsze jest wyraźne rozróżnienie — czy obraz jest generowany, czy nie" — mówi Yuji Igarashi, dyrektor generalny działu Professional Imaging Group w Fujifilm.

„Wierzymy, że AI powinna wspomagać fotografowanie — jak autofokus czy detekcja obiektów — a nie generować coś wewnątrz aparatu. Wszelkie edycje dokonane przy pomocy AI powinny być lepiej śledzone niż ma to miejsce teraz, tak żeby po otwarciu pliku było wiadomo, co się z nim działo na każdym etapie."

Sony: AI tak, ale z poszanowaniem twórców

„Jeśli chodzi o AI, widzę dwa główne obszary. Pierwszy to zastosowanie w aparatach: aktywnie korzystamy z technologii takich jak szacowanie pozy człowieka czy rozpoznawanie obiektów — w pełni je przyjmujemy" — wyjaśnia Yasufumi Machitani, dyrektor działu Camera Business Department w Sony.

„Jednocześnie zależy nam na ochronie twórców i ich praw. Dlatego oferujemy rozwiązanie Camera Authenticity Solution jako członek komitetu sterującego C2PA, wspierając dziennikarzy i twórców poprzez zaawansowaną weryfikację autentyczności zarówno zdjęć, jak i materiałów wideo."

Panasonic: w wideo liczy się prawdziwy obraz

„Zwłaszcza w produkcji wideo uważamy, że fotografowany obiekt musi być autentyczny. Koncentrujemy się na profesjonalnych systemach do transmisji na żywo, rejestrowaniu materiałów wideo i codziennym użytkowaniu kamer konsumenckich. Codzienne użytkowanie nie oznacza generatywnej AI" — zaznacza Toshiyuki Tsumura, wykonawczy wiceprezes i dyrektor działu Imaging Business w Panasonicu.

Jednogłośny werdykt: to nie jest fotografia

Każdy z rozmówców wyraźnie zaznaczył, że choć AI jest niezwykle pomocna w wielu aspektach fotografii, generatywna AI odbiera procesowi twórczemu to, co dla wszystkich tych firm jest fundamentem. Gdy rozmowa schodziła nie na udoskonalony autofokus czy obliczeniowe funkcje aparatu, ale na to, co robią popularne smartfony — budując całe premiery wokół tworzenia fikcyjnych obrazów i filmów — wszyscy dyrektorzy kiwali głowami z dezaprobatą.

„Mamy taką samą opinię na ten temat" — potwierdził Togashi z OM System.

To prawdopodobnie pierwszy raz w historii, gdy Canon, Nikon, Sony, Fujifilm, OM System, Panasonic i Sigma są całkowicie jednomyślne w jakiejkolwiek kwestii. A ta kwestia brzmi: generatywna AI w aparacie fotograficznym to zły pomysł.

Przewijanie do góry