To jest najwspanialsza analogowa lustrzanka, jaka kiedykolwiek powstała (i nikt się ze mną nie zgadza)

Nikon F4 — niedoceniony król wśród aparatów filmowych

Czas nie był łaskawy dla Nikona F4. W chwili premiery był prawdziwą gwiazdą — pożądany, nowoczesny i nafaszerowany przełomowymi rozwiązaniami technicznymi. Stanowił pomost między klasycznymi lustrzankami z manualnym ustawianiem ostrości a nowoczesnymi flagowcami z autofokusem i zaawansowanymi systemami pomiarowymi.

Dziś F4 postrzegany jest jako zbyt nowoczesny, by uchodzić za klasyczny zabytek, a zarazem zbyt przestarzały, by służyć jako codzienny aparat na film. Podczas gdy Nikon F3 stał się bardzo poszukiwanym klasykiem, F4 bywa traktowany jak czarna owca wśród profesjonalnych korpusów Nikona.

Nikon F4 — moja druga miłość

Żeby lepiej zrozumieć mój stosunek do tego aparatu, chcę opowiedzieć trochę o własnej historii z Nikonami. Moim pierwszym aparatem SLR był klasyczny Nikon FE, którego używam do dzisiaj. Włóczyłem się po ulicach, fotografując wszystko, co wpadło mi w oko, i właśnie na tym aparacie nauczyłem się podstaw fotografii oraz wywoływania filmów.

Z czasem zebrałem przyzwoity zestaw obiektywów z manualnym ustawianiem ostrości i zacząłem fotografować okładki płyt, wesela oraz reportaże. Uznałem, że pora na mocniejszą lustrzankę — taką, która wykorzysta moje stare szkła, ale sprosta profesjonalnym zleceniom. I od razu zakochałem się w F4.

Warto wspomnieć, że byłem wtedy bardzo młodym człowiekiem, mieszkającym w Londynie, z niemal pustym portfelem. Nikon F4 był wówczas już uznawany za stary model — miał mniej więcej 13 lat — ale nadal kosztował krocie jak na flagowca, choć wyraźnie mniej niż prestiżowy F5. Oszczędzałem więc, aż w końcu znalazłem jeden egzemplarz w Londynie, wsadziłem w niego wszystko, co miałem, i zacząłem oswajać się z aparatem znacznie bardziej zaawansowanym niż cokolwiek, czego używałem wcześniej.

Co takiego jest w Nikonie F4?

Zacznijmy od radykalnie innej, nowoczesnej bryły F4. Giorgetto Giugiaro zaprojektował wcześniejszy model F3, ale dla F4 zdecydował się na większą i jeszcze bardziej modułową obudowę. Nie ma co ukrywać — aparat był duży i ciężki, ale powstawał w czasach, gdy wielu producentów budowało coraz potężniejsze flagowe lustrzanki.

Sam korpus z podstawowym uchwytem bateryjnym MB-20 i czterema bateriami AA ważył około 1090 gramów. Masa rosła znacząco przy montażu pionowego uchwytu MB-21 lub jeszcze większego MB-23, które wydłużały czas pracy i zwiększały szybkość serii zdjęć. Na marginesie: F4 z uchwytem MB-21 nosi nazwę F4S, a z MB-23 — F4E. Prędkość seryjnego zdjęcia wynosi nieco poniżej czterech klatek na sekundę przy MB-20 i prawie sześć klatek przy większych uchwytach.

Duża obudowa zapewniała mnóstwo miejsca na konfigurowane przyciski i pokrętła. Wszystkie elementy sterowania były łatwo dostępne nawet w rękawiczkach, a sam aparat był ekstremalnie odporny — gotowy zarówno na deszczową pogodę, jak i na warunki strefy wojennej. Znalazło się tu pięknie zaprojektowane blokowanie lustra, duże pokrętła sterowania z przełącznikami blokującymi, kodowanie DX do automatycznego rozpoznawania czułości filmu oraz wyjątkowo zaawansowany mechanizm skrzynki lustrzanej.

Ekspozycja i pomiar — zdecydowana przewaga nad poprzednikami

Podoba mi się solidne pokrętło kompensacji ekspozycji i w pełni mechaniczne czasy migawki sięgające 1/8000 sekundy. Cenię też klasyczny pokrętło ISO, które pozwala świadomie ustawić „błędną" wartość — przydatne przy forsowaniu lub hamowaniu wywołania albo przy globalnej kompensacji ekspozycji. Dodatkowo można ustawić globalną zmianę pomiaru światła na jednostce pryzmatu. Aparat ma też urokliwą ręczną gałkę do przewijania filmu, którą zdecydowanie wolę od nowoczesnych elektrycznych systemów przewijania.

Nikon F4 jako pierwszy flagowy aparat Nikona zaoferował pomiar matrycowy — i poza Nikonem FA jest to jedyne ciało, w którym uzyskamy wielosegmentowy pomiar matrycowy przy użyciu starych obiektywów. Przy szkłach AI i AIS mamy dostęp do wszystkich trybów pomiaru: centralnie ważonego i punktowego, a także do priorytetu przysłony i pełnego trybu manualnego.

Nikon F4 kontynuuje tradycję wymiennych pryzmatów, umożliwiając różne style fotografowania. Standardowy pryzmat DP-20 zapewnia 100-procentowe pokrycie kadru w wizjerze oraz zaawansowany pomiar matrycowy połączony z wbudowanym w korpus pomiarem punktowym. F4 powrócił też do standardowej stopki gorącej zamiast nietrafionych rozwiązań z F3, a dzięki temu oferuje pełną obsługę lampy błyskowej TTL oraz gniazdo synchronizacji PC.

Wielokrotne ekspozycje i wygoda użytkowania

Wielokrotne ekspozycje wykonuje się za pomocą małej, składanej dźwigni, która wygodnie resetuje się po każdym ujęciu. Można też zamknąć osłonę wizjera, by nie zakłócać pomiaru aparatu podczas fotografowania z odległości. Wbudowany podświetlacz wizjera świetnie sprawdza się w nocnych sesjach.

Ciekawe artykuły:

Dlaczego Nikon F4 to najlepszy manualny aparat filmowy wszech czasów

Sprzedałem kiedyś swojego F4 i niemal natychmiast tego żałowałem. Mam taką słabość do aparatów zbierających kurz — zawsze wydaje mi się, że ktoś powinien ich aktywnie używać. Byłem wówczas jedną osobą, pochłoniętą do granic możliwości przez lustrzanki cyfrowe, więc wiele sprzętu analogowego poszło w nieodpowiednie ręce.

Niedawno, w Tokio, natknąłem się na zachwycająco piękny egzemplarz F4 w znakomitym stanie. Ze względu na stosunkowo małe zainteresowanie tym modelem ceny są bardzo rozsądne, biorąc pod uwagę, że to niesamowity flagowiec. Chwyciłem go bez wahania i postanowiłem powrócić do doświadczeń z młodości, tym bardziej że zachowałem wszystkie manualne obiektywy Nikona AI i AIS.

Dlaczego więc jest to najwspanialszy aparat filmowy? Intuicyjny układ sterowania doskonale sprawdza się w stresujących sytuacjach, a duży i jasny wizjer ułatwia manualne ostrzenie nawet starszym oczom. Do dyspozycji jest też potwierdzenie ostrości dzięki systemowi autofokusa — czerwone strzałki wskazują kierunek obrotu, a zielona kropka potwierdza osiągnięcie ostrości. To niezwykle pomocne przy pracy z szybkimi obiektywami.

Zaawansowany pomiar jest zdecydowanie lepszy od tego, co oferują korpusy Nikon FE czy FM, i znacznie mi odpowiada bardziej niż centralnie ważony pomiar 80/20 w F3. Wizjer należy do najlepszych, przez jakie kiedykolwiek patrzyłem. Cieszę się też, że zachowane zostało klasyczne okienko optyczne pozwalające odczytać wartości przysłony namalowane na obiektywie.

Stabilność i mechanika — niedoceniane atuty

Kiedy po raz pierwszy trzymałem F4 w rękach, od razu zauważyłem wyraźną poprawę przy fotografowaniu z wolniejszymi czasami migawki w słabym świetle. F4 nie tylko ma cięższą konstrukcję pochłaniającą drgania, ale też innowacyjny system przeciwwag wbudowany w mechanizm skrzynki lustrzanej i migawki, który skutecznie neutralizuje większość uderzeń lustra i wibracji migawki.

Uchwyty bateryjne umieszczają środek ciężkości aparatu dokładnie pod ręką, więc trzymanie go stabilnie nie jest żadnym wysiłkiem, a dłuższe obiektywy doskonale się z nim balansują. W praktyce dostrzegam wyraźną poprawę jakości wielu zdjęć wykonanych F4 w porównaniu z FE.

Czas docenić Nikona F4

Nikon F4 to wyjątkowo stabilna platforma fotograficzna, wzmocniona na trudne warunki, z zaawansowanym systemem pomiarowym, potwierdzeniem ostrości i pełnym wsparciem dla vintage'owych obiektywów. Aparat jest co prawda dość żarłoczny jeśli chodzi o baterie i praktycznie potrzebuje zasilania do pracy migawki — ale baterie AA zawsze można kupić.

Dostajemy też przyzwoite prędkości seryjne przy fotografowaniu akcji i sportu, szczególnie z większymi uchwytami, oraz szybki i niezawodny system ładowania filmu. Trudno znaleźć bardziej wszechstronny i zaawansowany system, który tak dobrze współpracuje ze starymi manualnymi obiektywami jak właśnie F4.

Uważam, że ten aparat zasługuje na znacznie więcej uznania niż otrzymuje. Jako nowoczesne ciało z autofokusem wyglądał nieco przestarzale już w momencie premiery — szczególnie gdy Canon wyraźnie wysforował się do przodu w dziedzinie autofokusa. To negatywne piętno ciągnie się za F4 do dziś.

Musimy jednak pamiętać, ile kultowych, nagradzanych zdjęć powstało na profesjonalnych aparatach Nikona w latach 80. i 90., i ile z nich zostało wykonanych właśnie Nikonem F4. Jako chłopiec przerzucałem bez końca strony National Geographic, nie przeczuwając nawet, że zdjęcia, które rozpalały moją wyobraźnię, powstawały na aparacie, który kiedyś będzie moim własnym.

F3 nadal będzie bardziej popularny dzięki swojemu vintage'owemu urokowi, a F5 lub F6 to lepszy wybór do obiektywów z autofokusem. Jednak Nikon F4 oferuje unikalne doświadczenie fotograficzne i zasługuje na miłość fotografów, którzy cenią obiektywy Nikona AI i AIS.

Moje główne twierdzenie jest proste: to najlepszy manualny aparat, jaki Nikon kiedykolwiek stworzył. Jestem niezmiernie szczęśliwy, że mogę na nowo przeżywać doświadczenia, od których zaczynałem swoją fotograficzną przygodę. I mogę wam obiecać jedno — tym razem nie sprzedam mojego F4 nigdy więcej.

Przewijanie do góry