Atmosfera w strefach fotograficznych zmienia się na lepsze
Coś wyraźnie zmienia się w strefach fotograficznych na czerwonych dywanach. Fotoreporterzy coraz częściej rezygnują z głośnych, agresywnych metod przyciągania uwagi gwiazd — technik, które przez dekady uchodziły za normę.
Szczegółowy reportaż dziennikarki Rebecki Ford opisuje, jak zachowanie fotografów podczas tego typu wydarzeń przekształciło się w ostatnich latach. Mniej krzyków, mniej konfrontacji — branża dostosowuje się do nowych oczekiwań celebrytów, publicystów i dynamicznie rozwijających się mediów społecznościowych.
Sabrina Carpenter zauważa zmianę, a Chappell Roan dostaje uznanie
Niedawno wirus w sieci zrobiło nagranie, na którym piosenkarka Sabrina Carpenter żartobliwie komentuje wyjątkowo grzeczne zachowanie fotografów na czerwonym dywanie. Przypisała tę zmianę koleżance po fachu — Chappell Roan, która zasłynęła z bezpośredniego reagowania na agresywne postawy fotoreporterów.
Jednak reportaż wskazuje wyraźnie, że tej zmiany nie można tłumaczyć wpływem jednej osoby. Zarówno fotografowie, jak i pracownicy PR zgadzają się, że za nową atmosferą stoją głębsze przemiany kulturowe.
Koniec z przedmiotowym traktowaniem artystów
Dawniej fotografowie nagminnie używali głośnych okrzyków czy prowokacyjnych komentarzy, żeby skłonić gwiazdy do spojrzenia w obiektyw. Młodsze pokolenie artystów nie zamierza jednak tolerować takich praktyk.
„Nastąpiło swoiste przedefiniowanie systemowego uprzedmiotowienia, które przez lata funkcjonowało w Hollywood" — mówi jeden z publicystów. „Krzyczenie na artystów i mówienie im rzeczy, jakie mówiono im przez wszystkie te lata, po prostu już nie przejdzie."
Co ciekawe, sami fotografowie przyznają, że spokojniejsze podejście przynosi wymierne korzyści zawodowe. Jeden z fotografów z Los Angeles ujął to wprost: „Jeśli nie krzyczysz na ludzi i nie sprawiasz, że czują się niekomfortowo, zostają dłużej." Trudno o bardziej pragmatyczny argument.
Pandemia COVID-19 zresetowała całą branżę
Neilson Barnard, starszy dyrektor działu fotografii rozrywkowej w Getty Images, wspomina, że jeszcze ponad dwadzieścia lat temu panowała prawdziwa wolna amerykanka. Fotografowie stłoczeni w ciasnych strefach przepychali się ze sprzętem, rywalizując o najlepszy kąt. Każdy walczył o to, żeby gwiazda spojrzała akurat w jego obiektyw.
Kilku fotografów wskazuje jednak, że to właśnie pandemia COVID-19 stała się prawdziwym punktem zwrotnym. Gdy czerwone dywany na wiele miesięcy zniknęły, część fotoreporterów odeszła z branży. Kiedy imprezy wróciły, strefy fotograficzne wypełnili nowi ludzie — i dynamika zmieniła się nieodwracalnie.
Ciekawe artykuły:
Więcej kobiet za aparatami — inny klimat w strefach foto
Zmieniły się też demograficzne proporcje w zawodzie. Na czerwonych dywanach pracuje dziś znacznie więcej kobiet, a liczne źródła potwierdzają, że odejście od dawnego „boys clubu" wpłynęło na atmosferę w strefach fotograficznych.
Jedna z fotografek przyznała, że jej koleżanki po fachu potrafią dyskretnie zwrócić uwagę celebrytce na problem z ubraniem czy makijażem i dać jej chwilę na poprawę przed sesją. Barnard dodaje, że w Getty Images skład ekipy jest dziś mniej więcej po połowie żeński.
„Gdy między fotografem, portretowaną osobą i PR panuje wzajemny szacunek, cały proces staje się bardziej współpracą niż walką" — podkreśla Barnard. „A przez to jest spokojniej i sprawniej. To po prostu lepsze miejsce do pracy."
Fotografowie zaznaczają jednak, że równowaga płci sama w sobie nie eliminuje konfliktów. Jedna z respondentek przyznała wprost, że „niektóre z najbardziej toksycznych osób to kobiety" — i że część fotografek może przyjmować agresywne metody, by dotrzymać kroku konkurencji.
Media społecznościowe zmniejszają strefy foto i zwiększają odpowiedzialność
Fotograf Jeff Kravitz zwraca uwagę na drastyczny spadek liczby fotografów dopuszczanych do niektórych stref. Na ceremonii Grammy strefa mieściła niegdyś około 75 fotografów — w tym roku Kravitz naliczył ich zaledwie 14. Pozostałe miejsca zajęli twórcy treści wideo na potrzeby mediów społecznościowych.
Platformy społecznościowe zwiększyły też społeczną kontrolę nad zachowaniem fotografów. Każdy incydent w strefie foto może być nagrany i błyskawicznie rozpowszechniony w sieci. Realne konsekwencje takiego obrotu spraw pokazała gala Met w 2024 roku, gdy fotografowie zostali sfilmowani podczas transmisji na żywo, wyśmiewając k-popowy zespół Stray Kids. Nagranie rozeszło się wiralowo, fani zaatakowali konta fotografów w mediach społecznościowych, a jedna ze stron internetowych powiązanych z fotoreporterami została podobno zhakowana i zastąpiona żądaniem przeprosin.
Spokój nie wszędzie — różnice między wydarzeniami
Fotografowie rozmawiający z dziennikarzami podkreślają, że klimat na czerwonych dywanach wciąż zależy od konkretnego wydarzenia i składu ekipy fotograficznej. Prestiżowe imprezy, takie jak Festiwal Filmowy w Cannes czy gala Met, nadal bywają intensywne — fotografowie ustawiają się po obu stronach dywanu i rywalizują o uwagę gwiazd.
Coraz więcej fotoreporterów stawia jednak na inne metody wyróżnienia się z tłumu: budowanie relacji z celebrytami, poczucie humoru, wzajemny szacunek. I — co potwierdzają sami zainteresowani — ta strategia po prostu działa.













