Canon 7-14mm f/2.8-3.5L STM – recenzja: naprawdę, naprawdę szeroki kadr

Ekstremalny obiektyw dla odważnych fotografów

Canon RF 7-14mm f/2.8-3.5L STM to obiektyw wyjątkowy pod każdym względem. To najszerzejszy zoom na świecie, oferujący zawrotne pole widzenia wynoszące 190 stopni. Spojrzenie przez wizjer przypomina nagłe cofnięcie się o kilka kroków.

Ogniskowa 14mm daje przekątniowy efekt rybiego oka — obrazy są imponująco szerokie i zaskakująco ostre w całym kadrze. Natomiast 7mm to już zupełnie inna bajka: okrągłe, koliste zdjęcia, na których bez trudu można uchwycić własną twarz lub stopy. Trzeba naprawdę uważać na to, co znajdzie się w zasięgu szkła.

Canon RF 7-14mm f/2.8-3.5L Fisheye STM: wrażenia z użytkowania

Obiektyw waży zaledwie 476 gramów, więc bez problemu zmieści się w większości toreb fotograficznych — nawet z zamontowaną na nim lustrzanką. Jak każdy obiektyw z serii L, wyróżnia się solidną konstrukcją odporną na pył i wilgoć.

Najbardziej charakterystycznym elementem jest wypukły przedni element optyczny — ta przesadnie zaokrąglona soczewka odpowiada za ekstremalnie szerokie pole widzenia. Zamiast przykręcać się bezpośrednio do szkła, osłona nasuwa się od góry. Pod nią znajduje się osłona przeciwsłoneczna, ale działa ona inaczej niż standardowe modele. Przy 7mm pozostawienie jej na miejscu generuje irytującą winietę w kształcie motyla, więc podczas sesji nieustannie zdejmowałem i zakładałem nakrętkę.

Na beczce obiektywu zamontowano pierścień sterujący, który można przypisać do kontroli przysłony, czasu naświetlania lub czułości ISO. Dostępny jest też przycisk funkcji obiektywu — fabrycznie skonfigurowany jako pauza autofokusu, ale łatwy do przeprogramowania. Przełącznik ograniczenia zoomu blokuje ogniskową na 7mm podczas pracy z pełną klatką, a przy matrycy APS-C ogranicza zoom do przekątniowego rybiego oka.

Tuż przy mocowaniu obiektywu znajdziemy niecodzienny system filtrów wsuwanych od tyłu. Ponieważ przedni element mocno wystaje, standardowe filtry po prostu nie wchodzą w grę. Fotografowie chcący korzystać z filtrów szarych ND lub polaryzacyjnych mogą wsunąć je właśnie od strony bagnetu.

Canon RF 7-14mm f/2.8-3.5L STM Fisheye: jak sprawuje się w akcji

Do testów używałem obiektywu z aparatem Canon R6 III. Jedną z osobliwości rybiego oka jest kwestia głębi ostrości — żeby uzyskać jakikolwiek efekt bokeh, trzeba podejść do obiektu naprawdę blisko (minimalna odległość ostrzenia wynosi niespełna 15 cm). Możliwe, ale wymaga wprawy.

Jednym z poważniejszych testów była sesja na zawodach skateboardowych w słabo oświetlonym magazynie. Układ autofokusu poradził sobie znakomicie — spośród setek ujęć tylko w jednej sekwencji zupełnie stracił ostrość. Przydałaby się może lampka błyskowa, ale i bez niej wyniki były naprawdę imponujące.

Ostrość jest zaskakująco wysoka w całym kadrze, nawet w silnie zniekształconych narożnikach. Przy 7mm pojawia się niebieska aberracja chromatyczna — Canon zostawił ją celowo, a i tak łatwo usunąć ją w postprodukcji dla tych, którym przeszkadza.

Obiektyw potrafi też tworzyć efektowne gwiazdy słoneczne. Pomaga w tym minimalna przysłona f/29 — szczególnie przydatna, bo przy tak szerokim kącie słońce i tak niemal zawsze wpada w kadr. Co ciekawe, w odróżnieniu od primów w podobnej ogniskowej, nie zaobserwowałem tutaj żadnego ghostingu.

Ciekawe artykuły:

Canon RF 7-14mm f/2.8-3.5L Fisheye STM: specjalistyczne narzędzie bez odpowiednika

Obiektywy rybie oko kojarzą się ze skateboardingiem — stąd mój wybór właśnie takich zawodów jako poligonu testowego. Nerwowość przed ewentualnym uderzeniem deski w szybę jest jak najbardziej uzasadniona, ale to nieodłączna część tej przygody. Skupiasz się na zawodniku, nie na aparacie.

Astrofotografia to kolejne oczywiste zastosowanie. Tak ogromne pole widzenia umożliwia tworzenie spektakularnych zdjęć gwiaździstego nieba. Do tradycyjnych krajobrazów obiektyw jest może nieco zbyt szeroki, ale fotografowanie w mieście, gdzie budynki i drzewa efektownie wyginają się przy krawędziach kadru, daje sporo frajdy i otwiera ciekawe możliwości kompozycyjne.

Poza tym obiektyw sprawdzi się przy fotografii VR, ujęciach 180- i 360-stopniowych, a Canon sugeruje również jego zastosowanie pod wodą.

14mm to granica, powyżej której nie tracisz pikseli. Ogniskowa 7mm nie jest dla wszystkich, ale sam korzystałem z niej znacznie częściej, niż się spodziewałem. Okrągły kadr to coś niecodziennego, ale przy odpowiednich motywach działa naprawdę świetnie. Mimowolnie zaczynasz szukać kulistych kształtów wokół siebie. Zdjęcie dachu centrum handlowego Grand Central w Birmingham — tego w Anglii, nie w Nowym Jorku — jest tego doskonałym przykładem. Żaden inny obiektyw z rodziny RF nie da takiego efektu.

Czy istnieją alternatywy?

Canon RF 14mm f/1.4L VCM to interesująca opcja dla tych, którzy chcą szerokiego kąta, ale niekoniecznie pełnego rybiego oka. Jego pole widzenia 114 stopni jest bardzo szerokie, jednak daleko mu do 180-stopniowego przekątniowego rybiego oka oferowanego przez RF 7-14mm. Niekiedy mniej znaczy więcej — zwłaszcza gdy zależy nam na bardziej naturalnym wyglądzie fotografii.

Sam od jakiegoś czasu używam obiektywu RF 15-35mm f/2.8L jako głównego szkła. To też szeroki kąt, ale zupełnie inne doświadczenie — 7-14mm zmusza do innego myślenia o kompozycji i pozycji fotografa.

Właściciele systemu Canon EOS R szukający charakterystycznego, mocno zniekształconego obrazu rybiego oka mają niewielki wybór, szczególnie jeśli zależy im na autofokusie. Najbardziej oczywistą alternatywą pozostaje Canon EF 8-15mm f/4L Fisheye USM z adapterem EF-do-RF. Jest tańszy, ale wolniejszy i oferuje węższe pole widzenia. Canon postawił przy RF 7-14mm naprawdę wysoko poprzeczkę, więc starszy obiektyw EF nieuchronnie wypadnie gorzej pod względem jakości obrazu.

Miłośnicy ręcznego ostrzenia mają kilka opcji, choć niezbyt wiele. Do wyboru jest m.in. 7Artisans 10mm f/2.8 Mark II z polem widzenia 185 stopni, nieco absurdalny AstrHori 6mm f/2.8 o zawrotnym kącie 220 stopni, a także TTArtisan 11mm f/2.8. Ceny wahają się od około 235 do 299 dolarów, co czyni je znacznie przystępniejszą furtkę do świata rybiego oka na aparatach Canon EOS R. To dobry sposób, by sprawdzić, czy warto zainwestować 1899 dolarów w nowy zoom Canona.

Czy warto kupić?

Tak. Choć brak zgody Canona na obiektywy firm trzecich sprawia, że konkurencja właściwie nie istnieje, a ta odpowiedź nie powinna nikogo dziwić. Nie oznacza to jednak, że obiektyw nie jest wart swojej ceny. Fotografowie zajmujący się określonymi dziedzinami z pewnością docenią jego możliwości. Raczej nie zostanie niczyim głównym obiektywem — chyba że ktoś fotografuje wyłącznie skateboarding — ale gdy pojawi się potrzeba czegoś naprawdę wyjątkowego, jest to potężne i użyteczne narzędzie w arsenale każdego fotografa.

Przewijanie do góry