Pytanie, które nie dawało spokoju
Wszystko zaczęło się od przypadkowego pytania rzuconego w trakcie zwykłej rozmowy: czy autofokus Sigmy BF poradzi sobie z wymaganiami fotografii przyrodniczej i sportowej?
Ostrokrawędziowa, kompaktowa obudowa Sigmy BF jest oczywiście fatalnie przystosowana do współpracy z wielkimi obiektywami. Jednak śledzący autofokus tej kamery zaskoczył nas swoją skutecznością i „przyczepnością" podczas pierwszych testów — i ta nierozwiązana zagadka nie dawała nam spokoju. Uczciwie mówiąc, testowałem ją wcześniej wyłącznie jako aparat do fotografii ulicznej i podróżniczej, gdzie radziła sobie doskonale. Pytanie brzmiało: co się stanie w bardziej wymagających warunkach?
Konfiguracja testowa
Do testów zamontowałem doskonały obiektyw Sigma 300-600mm f/4 DG OS Sports na dwóch aparatach: Sigmie BF — co okazało się wyjątkowo niewygodne — oraz znacznie lepiej do tego celu przystosowanym Panasoniku S1 II.
Panasonic S1 II to najlepiej wyposażony aparat z mocowaniem L do fotografii sportowej i akcji. Dysponuje zaawansowanym systemem autofokusa, który można szczegółowo skonfigurować pod konkretne scenariusze. Sigma BF oferuje z kolei bardzo uproszczony interfejs — jedynie podstawowe tryby detekcji człowieka i zwierzęcia, bez żadnej możliwości dostosowania zachowania ani szybkości reakcji AF.
Chciałem przetestować autofokus na dzikich zwierzętach, ale o tej porze roku trudno przewidzieć, kiedy i gdzie można je spotkać. Wtedy przypomniałem sobie, że mam psa — i tak wybraliśmy się na lokalny wybieg dla psów. Mój pies, Penny, jest dość mały i zlewa się z ciepłymi tonami otaczających traw, co znacznie utrudniało zadanie. Jordan Drake zgodził się ponadto przeprowadzić swój słynny test biegowy, dostarczając nam doskonały cel do testowania detekcji człowieka.
Testy Panasonica S1 II
Zacznijmy od Panasonica S1 II. Aparat skonfigurowałem tak, aby jak najskuteczniej blokował się na obiekcie i śledził go bez przerwy. System AF w Panasonicu jest przyzwoity, choć moim zdaniem skutecznością nie dorównuje „wielkiej trójce" — czyli Sony, Canonowi i Nikonowi.
Tym niemniej 24-megapikselowy matrycowy sensor ze stosem oraz hybrydowy fazowy AF w modelu S1 II potrafią śledzić szybko poruszające się obiekty. Zdjęcia Penny zaczęły się od ostrych ujęć z wyraźnie widoczną pracą detekcji oka. Fotografowałem w trybie seryjnym z prędkością pięciu i ośmiu klatek na sekundę, uzyskując dość spójne rezultaty.
Testy z Penny okazały się trudne — gwałtowne zmiany kierunku i tempa biegu skutkowały nietrafionym fokusem na kilku klatkach. Jednak S1 II zazwyczaj odzyskiwał ostrość w ciągu kilku kolejnych zdjęć i kontynuował śledzenie. Aparat ani razu nie przeniósł fokusu na tło, a wyniki z człowiekiem jako celem były bardzo konsekwentne.
Ciekawe artykuły:
Co równie ważne, rezultaty były powtarzalne w kolejnych próbach, a ustawienia czułości reakcji i trybu obszaru AF pozwalały dostosować zachowanie systemu do różnych sytuacji. Warto też wspomnieć, że S1 II oferuje doskonały EVF ułatwiający śledzenie akcji, a ergonomia i waga aparatu świetnie współgrają z dużym obiektywem teleobiektywowym. To solidne narzędzie do tego rodzaju pracy.
Testy Sigmy BF
Czas na sedno eksperymentu. Sigma BF udostępnia jedynie kilka opcji obszaru autofokusa — szczególnie jednak przypadło mi do gustu śledzenie z jednym punktem, które najbardziej imponowało mi podczas pierwszej recenzji aparatu. Sigma bez wysiłku blokowała się na dowolnym obiekcie i podążała za nim przez cały kadr — przy zmianie kompozycji, odległości i ustawienia.
Szczerze mówiąc, przypominało mi to słynne Sony Real-Time Tracking i działało na tyle skutecznie, że podsunęło nam pomysł tego całego szalonego eksperymentu.
Jednak pęknięcia w systemie zaczęły się ukazywać, gdy postawiłem go przed trudniejszym zadaniem — śledzeniem mojego nieprzewidywalnego psa. Sigma BF bardzo łatwo uzyskiwała detekcję oka Penny i błyskawicznie przełączała się na detekcję sylwetki, gdy zachodziła taka potrzeba. Kilka ujęć z rzędu nie stanowiło dla niej problemu, ale aparat często tracił obiekt przy nagłej zmianie kierunku biegu.
W niektórych seriach skuteczność dorównywała wynikom Panasonica — jednak tylko wtedy, gdy Penny biegła prosto w stronę obiektywu. Przy podobnych momentach utraty ostrości co S1 II, Sigma miała większe trudności z ponownym zlokalizowaniem psa.
Znacznie lepiej poradziła sobie z Jordanem. Śledzenie biegnącego człowieka udawało się z zaledwie kilkoma nietrafionym klatkami. Być może ludzie są łatwiejszym celem ze względu na wyższy kontrast i czystsze tło — oba aparaty osiągały tu lepsze wyniki. Zauważyłem też charakterystyczny problem Sigmy BF: fokus często trafiał nieznacznie za obiekt, a nie bezpośrednio w niego.
Przyszły potencjał
Najbardziej wymownym wnioskiem z tego eksperymentu jest fakt, że Sigma BF startuje z bardzo mocnej bazy na przyszłość. Widzę w niej duży potencjał jako punkt wyjścia do dalszego rozwoju — tym bardziej że dyrektor generalny Sigmy wyraził zainteresowanie stworzeniem poważniejszej, profesjonalnej obudowy dostosowanej do długich obiektywów teleobiektywowych.
Obecny system świetnie sprawdza się w fotografii codziennej, portretowej, ulicznej i podróżniczej. Jeśli Sigma zdoła udoskonalić algorytmy detekcji zwierząt i wprowadzić możliwość dostosowania autofokusa do konkretnych scenariuszy, aparat stanie się realnym kandydatem do bardziej wymagającej fotografii. Mógłby nawet wywrzeć poważną presję na Panasoniku, zmuszając go do poprawy własnej technologii śledzenia ostrości.













