Kontrowersje wokół postów McMahon na temat historycznych kobiet
Sekretarz edukacji Linda McMahon znalazła się pod ostrzałem krytyki za publikowanie treści upamiętniających wybitne kobiety w historii Ameryki — z tą różnicą, że towarzyszące im ilustracje zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję.
McMahon zamieściła na platformie Truth Social wpis poświęcony czarnoskórej dziennikarce i działaczce edukacyjnej Idzie B. Wells, jednej z pionierek ruchu na rzecz praw obywatelskich. Sam temat postu spotkał się z pozytywnym odbiorem, jednak wybór obrazu towarzyszącego publikacji wywołał poważne zastrzeżenia.
Biografka Wells zabiera głos
Paula Giddings, autorka biografii Idy B. Wells, nie kryje oburzenia. „Decyzja o wykorzystaniu obrazu generowanego przez AI podważa wartości, które Wells uosabiała przez całe życie: dążenie do prawdy i walkę z fałszywymi przedstawieniami" — stwierdziła. „Posłużenie się sfabrykowanym wizerunkiem — nawet jeśli wykonanym z szacunkiem — jest nie tylko zbędne, ale świadczy o tym, że sekretarz edukacji błędnie odczytuje jej dziedzictwo."
Błędy historyczne w obrazach generowanych przez AI
Sarah Weicksel, dyrektorka wykonawcza Amerykańskiego Stowarzyszenia Historycznego, zwraca uwagę na konkretne nieścisłości historyczne zawarte w materiałach wizualnych wytworzonych przez algorytmy.
„Wykorzystanie AI do tworzenia infografik o konkretnych postaciach historycznych skutkuje materiałami edukacyjnymi niskiej jakości i pełnymi wewnętrznych sprzeczności" — powiedziała Weicksel.
Przykładem jest właśnie wizerunek Wells: na obrazie widać ją piszącą gęsim piórem przy świecy. Tymczasem w epoce, w której Wells była aktywna — czyli pod koniec XIX wieku — powszechnie używano już metalowych stalówek, a oświetlenie gazowe zdominowało ówczesne wnętrza.
Ciekawe artykuły:
Dlaczego autentyczne zdjęcia mają znaczenie
Prawdziwe fotografie Idy B. Wells istnieją — podobnie jak zdjęcia Susan B. Anthony, Sojourner Truth czy Dolley Madison, którym McMahon również poświęciła swoje wpisy. We wszystkich przypadkach sekretarz edukacji zdecydowała się na wizerunki stworzone przez AI, mimo że do dyspozycji były autentyczne materiały historyczne.
„Obrazy generowane przez AI czerpią z materiałów, które są historycznie niedokładne" — dodaje Weicksel. „Dysponujemy doskonałymi źródłami dotyczącymi każdej z tych kobiet, więc sięganie po coś wytworzonego przez sztuczną inteligencję nie ma żadnego uzasadnienia."
Szerszy trend w administracji Trumpa
Zamiłowanie administracji Trumpa do sztucznej inteligencji nie jest żadną tajemnicą. Sam prezydent znalazł się w centrum kontrowersji po opublikowaniu obrazu przedstawiającego go jako Jezusa — choć tłumaczył, że chodziło o wizerunek lekarza. McMahon nie jest też jedyną osobą z obozu Trumpa, która chętnie sięga po tego rodzaju treści.
Zaledwie kilka dni wcześniej gubernator Teksasu Greg Abbott opublikował wygenerowany przez AI obraz przedstawiający amerykańskiego pilota podczas rzekomej akcji ratunkowej w Iranie — zdjęcie okazało się całkowicie sfabrykowane.
McMahon, znana przede wszystkim jako współzałożycielka federacji wrestlingu WWE, którą stworzyła wspólnie z mężem Vincem McMahonem, coraz wyraźniej wpisuje się w narastający trend bezkrytycznego korzystania z narzędzi generatywnej AI w komunikacji oficjalnych przedstawicieli władzy.













