Rzadka kolekcja kolorowych zdjęć Elliotta Erwitta dowodzi, że nie ograniczał się do czerni i bieli

Legendarny fotograf, którego znamy głównie w odcieniach szarości

Elliott Erwitt zapisał się w historii fotografii przede wszystkim jako mistrz czarno-białych kadrów pełnych absurdalnego humoru. Niewielu jednak wie, że przez całą swoją karierę robił również mnóstwo zdjęć kolorowych — i to całkiem sporo.

Nowe wydanie albumu „Kolor" odsłania ukrytą stronę jego twórczości

Właśnie ukazało się nowe wydanie książki Erwitta zatytułowanej Kolor — starannie opracowana antologia jego fotografii barwnych. Album liczy 304 strony i zawiera zdjęcia wyselekcjonowane z archiwum obejmującego niemal pół miliona slajdów Kodachrome.

Część z tych fotografii ma już ponad 70 lat, a ich kolory zachowały się w zadziwiająco dobrej kondycji. Razem tworzą żywy, wielobarwny obraz świata widziany oczami Erwitta.

Od przywódców światowych po showgirls z Las Vegas

Tematyczny przekrój tego albumu jest imponujący. Znajdziemy w nim portrety głów państw i sceny z wojskowych obozów, zdjęcia z tętniących życiem targowisk i ciche ujęcia z Wenecji, a także fotografie showgirls z Las Vegas. Wszystkie przesiąknięte są charakterystycznym dla Erwitta suchym humorem i wyjątkową wrażliwością.

Tytuł „Kolor" jako hołd dla George'a Eastmana

Nazwa albumu to nieprzypadkowy żart — nawiązuje do George'a Eastmana, założyciela Kodaka, który miał szczególne upodobanie do litery K. To właśnie on upowszechnił kolor w fotografii, więc trudno o trafniejszy hołd.

Autorzy książki zaznaczają, że powszechne utożsamianie Erwitta z fotografią czarno-białą przez lata przysłaniało ogromną część jego dorobku — tę właśnie, która powstawała w kolorze.

Ciekawe artykuły:

Komercja na służbie pasji

Większość prac zebranych w albumie to fotografie wykonane na zlecenie — dla magazynów, reklamodawców i klientów korporacyjnych. Mimo to noszą wyraźne ślady osobowości ich autora: trafny moment, ironiczny dystans, nieomylne oko.

Erwitt sam wyjaśniał swoją filozofię pracy z klientami bez owijania w bawełnę:

„Pomyślałem, że skoro to, co robię, i tak służy reklamie, równie dobrze mogę za to brać stawki reklamowe. Zrezygnowałem więc z prasy i zabrałem się za reklamę na całego. Fotografia zlecona wymaga pewnej logiki, którą uważam za pociągającą. Jak usatysfakcjonować klienta i jednocześnie coś z tego wyciągnąć dla siebie?"

Leica zawsze przy sobie — poza kadrem zawodowym

Erwitt planował swoje zlecenia tak, by zawsze zostawić sobie czas na własne fotografowanie z Leicą w ręku. To te właśnie prywatne, czarno-białe kadry przyniosły mu największą sławę. Komercyjne wyjazdy traktował jak okazję do odkrywania nowych miejsc świeżym okiem — z dala od Nowego Jorku, gdzieś w terenie, gdzie rzeczywistość potrafiła zaskoczyć.

Album wydany przez teNeues

Elliott Erwitt: Kolor to publikacja wydawnictwa teNeues. To rzadka okazja, by spojrzeć na twórczość jednego z największych fotografów XX wieku z zupełnie innej perspektywy — barwnej, zaskakującej i równie błyskotliwej jak jego słynne monochromatyczne arcydzieła.

Przewijanie do góry