Mieszkańcy okolic Góry Fuji mają dość napływu turystów

Coroczny festiwal odwołany z powodu tłumów fotografujących turystów

Gdy władze japońskiego miasta zdecydowały się odwołać tradycyjny festiwal kwitnącej wiśni z powodu niekontrolowanych mas turystów uganiających się za idealnym zdjęciem, miejscowi postanowili zabrać głos. Ich frustracja narasta od dawna.

Do miasteczek takich jak Fujiyoshida każdego dnia przybywa ponad 10 000 zagranicznych turystów. Sami mieszkańcy określają to zjawisko mianem „turystycznego zanieczyszczenia" — korki uliczne, śmieci porzucane wszędzie i turyści załatwiający potrzeby fizjologiczne na prywatnych posesjach to codzienność w tym regionie.

Głos lokalnych władz i mieszkańców

Masatoshi Hada, kierownik Wydziału Ekonomii i Środowiska w Fujiyoshida, nie pozostawia złudzeń co do powagi sytuacji. „Ten obszar to przede wszystkim zwykła dzielnica mieszkalna. Pogodzenie ruchu turystycznego z bezpieczeństwem i komfortem życia mieszkańców stało się niezwykle trudne" — tłumaczy urzędnik. „Zdecydowaliśmy się nie organizować festiwalu, który przyciągnąłby jeszcze więcej odwiedzających."

Mimo braku oficjalnego wydarzenia turyści i tak zjeżdżają do Fujiyoshidy na początku kwietnia, kiedy kwitnące wiśnie osiągają szczyt swojej urody. Władze miasta przyznają wprost, że coroczny festiwal „zagrażał codziennemu życiu mieszkańców".

Co mówią sami turyści?

Australijska turystka Vicky Tran przyznała, że słynny widok pagody z wiśniami i Górą Fuji w tle był dla niej niedostępny — zbyt duże tłumy skutecznie blokowały wejście. Zdecydowała się więc na spacer po okolicznych uliczkach.

Z kolei Lisa Goerdert z Paryża miała inne doświadczenia. „Jest całkiem dobrze zorganizowane. Kiedy wpuszczają cię do środka, masz mniej więcej pięć minut, żeby zrobić jak najwięcej zdjęć. To było niesamowite" — relacjonuje turystka.

Ciekawe artykuły:

Ochroniarz, który nie jest w stanie dogadać się z tłumem

Hiroaki Nagayama, zatrudniony jako ochroniarz do zarządzania napływem odwiedzających, otwarcie przyznaje, że jego praca przerasta go możliwości. „Nie mogę się z nimi porozumieć po japońsku. Niektórzy kupują jedzenie przy stoiskach i zostawiają śmieci. To, co tu się dzieje, to klasyczny przykład nadmiernej turystyki" — mówi z rezygnacją, jednocześnie prosząc gości, by nie rzucali niedopałków na ziemię.

Problem wykraczający poza Górę Fuji

Overtourism to w Japonii zjawisko znacznie szersze niż okolice Fuji. Mieszkańcy Kioto i Kamakury również skarżą się na przytłaczającą liczbę odwiedzających. W odpowiedzi japoński rząd zapowiedział potrojenie podatku turystycznego — z 1000 jenów (około 6 dolarów) do 3000 jenów (około 18 dolarów). Nowa stawka wejdzie w życie 1 lipca.

Skala problemu jest ogromna — w samym lutym Japonię odwiedziło 220 000 Amerykanów, co oznacza wzrost o 15 procent w porównaniu z rokiem 2025.

Globalne zjawisko, które wymaga globalnych rozwiązań

Japonia nie jest odosobnionym przypadkiem. Baleary — hiszpańskie wyspy słynące z pięknych plaż — również musiały podjąć zdecydowane kroki. Tamtejsze władze zaostrzyły przepisy wobec influencerów mediów społecznościowych po tym, jak jedna mała plaża była dosłownie zalewana przez tysiące turystów dziennie, pragnących zrobić sobie selfie w tym samym miejscu.

Pytanie brzmi nie „czy" overtourism stanowi problem, ale jak skutecznie go ograniczyć — zanim krajobraz kulturowy i przyrodniczy tych miejsc zostanie bezpowrotnie zniszczony.

Przewijanie do góry