Eksperyment, który łączy dwa stulecia fotografii
Mathieu Stern — fotograf, twórca treści wideo i zagorzały miłośnik niezwykłych obiektywów — postanowił zaadaptować liczący sobie sto lat obiektyw fotograficzny do współczesnej cyfrowej kamery filmowej. Eksperyment polegał na połączeniu zabytkowej optyki z Sony FX3, by sprawdzić, czy wczesnodziesięciowieczne konstrukcje optyczne potrafią wygenerować bardziej „organiczny" estetyczny charakter niż dzisiejsze wysokowydajne szkła kinematograficzne.
W centrum projektu znalazł się obiektyw Foth 50mm f/2.5 z końca lat dwudziestych XX wieku, pierwotnie zaprojektowany do kompaktowych aparatów składanych. Stern przystosował go do współczesnego użytku za pomocą zestawu adapterów makro i systemów filtracyjnych, umożliwiając mu pracę z pełnoklatkową matrycą cyfrową.
To, co czyni ten eksperyment wyjątkowo interesującym, to nie sam wiek szkła, lecz to, jak celowo minimalistyczna była oryginalna konstrukcja w porównaniu z dzisiejszymi, precyzyjnie korygowanymi obiektywami kinowymi. Ten kontrast stał się fundamentem całego testu.
Targowiskowe odkrycie z kinematograficznym potencjałem
Stern dotarł do tego projektu dzięki przypadkowemu znalezisku na francuskim pchlim targu, gdzie natrafił na zabytkowy obiektyw za zaledwie 3 euro. Optyka znajdowała się w małym pojemniku, oddzielona od oryginalnego systemu aparatu. Jej wiek i stan natychmiast nasunęły pytanie — czy jest jeszcze w stanie produkować użyteczne obrazy?
„Zaadaptowałem stuletni obiektyw do Sony FX3 — czy potrafi on wytworzyć bardziej organiczny, filmowy wygląd niż nowoczesne obiektywy Canon czy Sony G Master?" — zastanawiał się Stern.
Inżynierskie wyzwanie: budowa działającego systemu obrazowania
W przeciwieństwie do współczesnych obiektywów, Foth 50mm f/2.5 nigdy nie był zaprojektowany do samodzielnej pracy poza kompletnym systemem aparatu. Brakuje mu zarówno mechanizmu ostrości, jak i regulowanej przesłony, co zmusiło Sterna do opracowania zewnętrznego rozwiązania przed jakimkolwiek użyciem.
„Ten obiektyw nie ma przesłony ani mechanizmu ostrzenia. Muszę znaleźć sposób, żeby go zaadaptować" — wyjaśnił Stern.
Pierwsze próby polegały na umieszczeniu przesłony za obiektywem i zamontowaniu go na adapterze helikalnym. Choć ostrzenie działało, pojawiły się poważne problemy optyczne.
„Próbowałem dodać przesłonę za obiektywem i przykręcić go do adaptera helikalnego. Ostrość działała, ale niewielkie rozmiary obiektywu w połączeniu z umiejscowieniem przesłony powodowały ogromne winietowanie."
Wyzwanie inżynierskie dotyczyło nie tylko mechanicznej kompatybilności, ale przede wszystkim zachowania integralności kręgu obrazu przy jednoczesnej kontroli ekspozycji. Stern ostatecznie udoskonalił zestaw, wykorzystując system adapterów makro ze zintegrowanymi filtrami ND, co pozwoliło mu kontrolować ekspozycję bez uszczerbku dla pokrycia kadru.
Nowoczesna matryca, zabytkowy charakter
Po zaadaptowaniu obiektyw przetestowano na Sony FX3, by ocenić, jak niemal stuletnia konstrukcja optyczna sprawdza się w wymagającym rejestrze 4K.
Wyniki ujawniły wyraźnie odrębny styl renderowania, znacząco różniący się od współczesnych szkieł kinowych. Stern wskazał na różnicę między centrum a krawędziami kadru jako jeden z najbardziej charakterystycznych rysów tego obiektywu.
Ciekawe artykuły:
„To chyba najbardziej zaskakująca cecha tego stulatka. Centrum kadru jest niesamowicie ostre, podczas gdy krawędzie delikatnie rozmywają się w mglistą poświatę" — stwierdził Stern.
Poza spadkiem ostrości obiektyw wprowadza też łagodniejsze oddanie kontrastu i prześwietleń, co wynika z niepowlekanych elementów wewnętrznych i wczesnej konstrukcji optycznej. Zamiast klinicznie jednolitego obrazu na całym kadrze, wynik skłania się ku nieprzewidywalności — z subtelnymi przesunięciami w wyrazistości i blasku, zależnie od kompozycji i kierunku światła.
Bliska odległość ostrzenia i zachowanie w słabym świetle
Mimo swoich ograniczeń, zaadaptowany obiektyw okazał się zaskakująco elastyczny przy fotografowaniu z bliskiej odległości. Minimalna odległość ostrzenia wynosi około 20–30 centymetrów, w zależności od konfiguracji.
Ta zdolność do bliskiego ostrzenia okazuje się szczególnie przydatna przy badaniu charakteru obiektywu w różnych skalach — faktury, detale skóry i separacja pierwszego planu nabierają bardziej wyraźnego, niemal makro-podobnego charakteru. Pozwala to pchnąć zabytkową optykę w kreatywne rejony daleko poza jej pierwotne zamierzenia projektowe.
Pierwotnie zaprojektowany jako szybki obiektyw portretowy jak na swoje czasy, zachowuje też użyteczną wydajność w słabym oświetleniu w parze z nowoczesnymi cyfrowymi matrycami.
„Ponieważ był to bardzo jasny obiektyw jak na lata dwudzieste, po usunięciu filtra ND daje świetne wyniki przy słabym świetle" — wyjaśnił Stern.
To połączenie historycznej jasności i nowoczesnej czułości matrycy tworzy hybrydowy wygląd, łączący archiwalne właściwości optyczne ze współczesną elastycznością obrazowania.
Dlaczego zabytkowa optyka wciąż ma znaczenie
Dla Mathieu Sterna projekt jest mniej kwestią technicznej doskonałości, a bardziej formą odkrywania na nowo estetycznych właściwości starszych systemów optycznych.
Ogólny efekt renderowania opisuje jako wyraźnie nostalgiczny — ukształtowany przez niedoskonałości, które nowoczesne obiektywy są zazwyczaj zaprojektowane eliminować.
„Ten naturalnie wbudowany efekt nadaje obiektywowi głęboko nostalgiczny klimat" — mówi Stern.
Podsumowując szersze doświadczenie, Stern ujmuje eksperyment jako formę wizualnej podróży w czasie, w której historyczne narzędzia nadal wpływają na współczesną ekspresję twórczą. Obiektyw staje się czymś więcej niż tylko kawałkiem sprzętu — działa jak pomost między epokami tworzenia obrazu, gdzie niedoskonałość nie jest wadą, lecz częścią samego języka wizualnego.
„Świat zmienił się w niesamowity sposób przez ostatnie 100 lat. A jednak tak wiele pozostało dokładnie takim samym."













