Kto jest prawdziwym czarnym charakterem w dokumencie „The Stringer"?
Jeśli w dokumencie The Stringer można wskazać antagonistę, to nie jest nim wcale Nick Ut — fotograf Associated Press od dekad uznawany za autora słynnego zdjęcia Napalm Girl. Głównym oskarżonym okazuje się Horst Faas, ówczesny szef fotografii AP w Sajgonie, któremu zarzuca się podmienienie podpisu pod tym historycznym obrazem.
Kim właściwie był Horst Faas? Przed premierą dokumentu znany był przede wszystkim jako fotograf i redaktor, który spędził w Wietnamie więcej czasu niż jakikolwiek inny dziennikarz. W 1965 roku zdobył Nagrodę Pulitzera za zdjęcia z tego konfliktu. Zasłynął również jako wybitny redaktor fotograficzny — nie tylko przy okazji Napalm Girl, ale też przy słynnym zdjęciu Eddiego Adamsa zatytułowanym Saigon Execution.
Co sugeruje dokument „The Stringer"?
Produkcja dostępna na Netfliksie stawia zasadniczo jedną tezę: Horst Faas miał wydać polecenie zmiany autorstwa zdjęcia Napalm Girl — z lokalnego wolnego strzelca na etatowego fotografa AP, Nicka Uta. W ten sposób freelancer miałby zostać pozbawiony całego życia chwały i uznania.
Film sugeruje, że Faas kierował się lojalnością wobec Uta, współczuciem po śmierci brata fotografa, a także chęcią wygranej w rywalizacji agencyjnej — nie chciał, by ikoniczne zdjęcie AP było przypisane komuś spoza stałego personelu.
To seria druzgocących oskarżeń, tym bardziej bolesnych, że Faas zmarł w 2012 roku. Jego nieobecność i niemożność zabrania głosu w dokumencie sprawiają, że stał się wygodnym kozłem ofiarnym.
Archiwista Faasa odpowiada
Przez wiele miesięcy poszukiwano kogoś, kto mógłby wypowiedzieć się w imieniu Faasa. W końcu udało się dotrzeć do Michaela Eberta — człowieka, który poznał fotografa pod koniec lat 90. poprzez działalność w Niemieckim Towarzystwie Fotograficznym i od tamtej pory opiekuje się jego spuścizną oraz archiwami.
Ebert zdradza, że spuścizna Faasa obejmuje głównie osobiste pamiątki, dokumenty i czasopisma. Są tam jednak i prawdziwe skarby — dyski twarde z fotografiami oraz odbitki, do których nie ma już negatywów, bo prawa do zdjęć Faasa posiada AP.
„Od czasu do czasu dokonujemy nowych odkryć" — mówi Ebert. „Na przykład w 2018 roku znaleźliśmy siedem negatywów Tri-X Pan i potwierdziliśmy, że Nick Ut wykonał je 8 czerwca w Trang Bang. Niestety, nie są to szczególnie istotne zdjęcia."
Kontakt z twórcami dokumentu
Ebert przyznaje, że w ubiegłym roku skontaktowały się z nim zarówno Associated Press, jak i Fundacja VII w związku z filmem. AP prosiło o pomoc w weryfikacji autentyczności jednego ze zdjęć, jednak jego rozmowa z Fioną Turner, jedną z producentek, ograniczyła się do kilku wiadomości e-mail.
„Odniosłem wrażenie, że twórcy nie uznali mojej opinii za pasującą do ich koncepcji filmowej" — mówi. „Podobnie potraktowano innych, na przykład Foxa Butterfielda z New York Timesa."
Fox Butterfield, były dziennikarz NYT, który był obecny na miejscu zdarzenia i na własne oczy widział ciężko poparzoną Kim Phuc, publicznie stwierdził, że „trudno mu było patrzeć, jak ktoś twierdzi, że to nie Nick Ut zrobił to zdjęcie". Butterfield rozmawiał z filmowcami, lecz odmówił podpisania umowy o zachowaniu poufności, której ci wymagali w zamian za ujawnienie dowodów.
Błędy w dokumencie i sprawa Carla Robinsona
„Film jest bardzo krytykowany — przede wszystkim za podejście dziennikarskie. Poza tym roi się w nim od błędów technicznych" — ocenia Ebert. Jako przykład podaje nieprawdziwą informację, jakoby Malcolm Browne otrzymał Pulitzera za zdjęcie Płonący Mnich. „To nieprawda. Mal dostał Pulitzera za książkę o wczesnej fazie wojny wietnamskiej" — prostuje.
Kluczową postacią dokumentu jest Carl Robinson. To właśnie on twierdzi, że jako redaktor fotograficzny w sajgońskim biurze AP dokonał podmiany podpisu na polecenie Horsta Faasa.
„Faas i Robinson nie zawsze mieli dobre relacje" — przyznaje Ebert. „Choć Horst wyznaczył Robinsona na swojego następcę, wyniki pracy tego ostatniego najwyraźniej nie spełniały oczekiwań."
Ciekawe artykuły:
Ebert wyjaśnia też okoliczności pobytu Faasa w Sajgonie w momencie wykonania zdjęcia. Faas miał zostać azjatyckim szefem fotografii AP i opuścić Sajgon, jednak wiosenna ofensywa Vietcongu w 1972 roku zmusiła go do powrotu — agencja przegrywała wówczas rywalizację z konkurencyjnym UPI. Właśnie dlatego Faas w ogóle znajdował się na miejscu w dniu powstania Napalm Girl.
Przed premierą The Stringer Robinson był w tej historii swoistym „underdogiem". „Był przecież uważany za redaktora, który odmówił publikacji prawdopodobnie najważniejszego zdjęcia wojennego XX wieku" — zauważa Ebert. „Można to porównać do redaktora, który odrzucił maszynopis Harry'ego Pottera."
Ebert dodaje, że Robinson już wcześniej puszczał podobne sugestie w kręgach weteranów wojennych, jednak spotykał się z ripostą kolegów. Legendarny fotograf wojenny Tim Page podobno reagował na te słowa „bardzo posępnie".
„Ostatecznie trzeba przyznać, że absolutna prawda pozostanie ukryta we mgle wojny — po ponad 50 latach i śmierci większości naocznych świadków."
Świadkowie, których już nie ma
Ebert wskazuje również na kluczowych świadków obecnych tamtego dnia w sajgońskim biurze AP, którzy już nie żyją — między innymi Yuichi „Jacksona" Ishizakiego, wywołującego filmy. „Ci, którzy odeszli, nigdy nie kwestionowali autorstwa Nicka Uta. A ci, którzy żyją, podchodzą do tych zarzutów z co najmniej dużym sceptycyzmem" — mówi Ebert.
Horst Faas — człowiek i legenda
Faas przyszedł na świat w Berlinie w 1933 roku — w tym samym, w którym partia nazistowska przejęła władzę w Niemczech. „Horst należy do pokolenia dzieci wojennych" — mówi Ebert. „Ujmę to tak: Horst Faas albo był w jakiejś wojnie, albo szedł jej naprzeciw, albo dochodził do siebie po poprzedniej."
Już w wieku 21 lat dał się poznać jako fotoreporter gotowy relacjonować najważniejsze wydarzenia. Do AP dołączył w 1956 roku i pozostał z agencją aż do przejścia na emeryturę w 2004 roku, dokumentując konflikty w Wietnamie, Laosie, Kongu, Algierii i Bangladeszu.
Mimo całego życia spędzonego wśród przemocy, Ebert — który poznał go w późniejszych latach — zapamiętał go jako człowieka empatycznego. „Koleżeństwo, esprit de corps i lojalność były dla niego niezwykle ważne. Zawsze w stu procentach stał po stronie swojego zespołu, ale też po stronie AP."
W dokumencie Gary Knight określa Faasa jako „złożonego człowieka — paradoks: twardy, ambitny, a zarazem zdolny do wielkiego współczucia". Ebert potwierdza, że gdy ktoś przekraczał pewną granicę, Faas potrafił być surowy. „Szanował profesjonalizm i kompetencje, był imponująco wykształcony. Poza tym był człowiekiem bardzo zmysłowym — cenił dobrą kuchnię i kieliszek wina."
Czy reputacja Faasa przetrwa?
Ebert jest przekonany, że mimo wniosków dokumentu — które skłoniły World Press Photo do zawieszenia atrybucji zdjęcia Nickowi Utowi — legendarna reputacja Faasa pozostanie nienaruszona.
„Jego dorobek i renoma są tak trwałe, że ten film mu nie zaszkodził" — mówi. „Co znamienne, wciąż istnieje bardzo liczna grupa kolegów, która nadal wierzy, że to Nick Ut zrobił to zdjęcie."
Na pytania, które stanowią serce dokumentu — czy Ut zrobił zdjęcie, a jeśli nie, to jak trafiło do biura AP i czy Faas nakazał Carlowi Robinsonowi zmienić atrybucję — Ebert odpowiada, że choć odpowiedzi są niemal niemożliwe do udzielenia, nie wierzy, by Faas podmienił podpis.
„Horst był zbyt prawy i zbyt inteligentny, żeby to zrobić" — stwierdza wprost. Po emisji dokumentu na Netfliksie Nick Ut wytoczył powództwo o zniesławienie przeciwko platformie streamingowej i Fundacji VII w związku z twierdzeniami, jakoby nie był autorem słynnego zdjęcia.













