Obiektywy anamorficzne są wszędzie w Hollywood, nawet w filmach animowanych

Anamorficzne szkła opanowały Hollywood — i to dosłownie wszędzie

Obiektywy anamorficzne stały się nieodłącznym elementem współczesnego kina. Od małych ekranów telewizorów po gigantyczne płótna kin IMAX — operatorzy filmowi coraz chętniej sięgają właśnie po nie. Powód? Charakterystyczny, ultraszeroki kadr, owalny bokeh i wyraźne rozbłyski światła, które natychmiast kojarzą się z "prawdziwym" kinem.

Ten wizualny styl jest dziś tak powszechny w filmach fabularnych, że zaczęły go naśladować nawet produkcje animowane. Najnowszy przykład? „The Super Mario Galaxy Movie", który z zaskakującą precyzją symuluje optykę prawdziwych obiektywów anamorficznych.

Dlaczego animacje naśladują prawdziwą optykę?

To nie powinno dziwić. Skoro współczesny widz jest stale bombardowany obrazami nakręconymi obiektywami anamorficznymi — w kinach, serialach streamingowych, reklamach — to jego mózg zaczął automatycznie utożsamiać ten wygląd z "filmowością". Animacje od dawna korzystają z podobnych sztuczek.

Produkcje CGI od lat wprowadzają do obrazu aberrację chromatyczną czy cyfrowy szum, żeby wyglądać bardziej jak prawdziwe filmy. Gry wideo robią to samo. Jednak „The Super Mario Galaxy Movie" poszedł o krok dalej — zasymulował optyczne właściwości bardzo konkretnego rodzaju szkła w sposób, jakiego dotychczas w animacji nie widziano.

Owalny bokeh, efekt kociego oka i rozbłyski — wszystko się zgadza

Już na początku seansu uwagę przykuwa sekwencja rozgrywająca się na tle ulicznych latarni i gwiaździstego nieba. Zamiast okrągłych, rozmytych punktów świetlnych — charakterystycznych dla zwykłych obiektywów sferycznych — na ekranie pojawiają się owalne plamy bokeh, dokładnie takie, jakie powstają przy filmowaniu prawdziwym obiektywem anamorficznym.

Co więcej, bokeh nie jest idealny. Widać wyraźny efekt kociego oka — to subtelna niedoskonałość optyczna, która pojawia się przy fotografowaniu i filmowaniu prawdziwymi szkłami. Ekipa z Illumination Studios najwyraźniej świadomie zrezygnowała z perfekcji na rzecz autentyczności. Tak jak światło nie przechodzi przez prawdziwy obiektyw bez skaz, tak samo "światło" w tym filmie animowanym zachowuje się jak w rzeczywistości.

Ciekawe artykuły:

Aberracje, winietowanie i klasyczny anamorficzny flare

Optyczne niedoskonałości — używając tego słowa bardzo umownie — nie kończą się na kształcie bokeh. Film wyraźnie pokazuje zjawiska znane każdemu operatorowi: aberrację chromatyczną, fringing kolorów przy krawędziach oraz miękki rysunek na obrzeżach kadru.

Jest też klasyczny rozbłysk anamorficzny — poziomy flare, który od dekad jest wizytówką tego rodzaju szkieł. Na szczęście twórcy zachowali umiar. W przeciwieństwie do pewnych głośnych produkcji science-fiction, gdzie rozbłysków było zdecydowanie za dużo, tutaj flare pojawia się z wyczuciem i elegancją.

Animacja klasy A — bo dlaczego nie?

Choć „The Super Mario Galaxy Movie" jest adresowany do rodzin i wpisuje się w utarte schematy kina animowanego — nieskomplikowana fabuła, szaleńcze tempo, barwna galeria postaci — to pod względem wizualnym w niczym nie ustępuje oscarowym produkcjom live-action.

Jest w tym coś zarazem zaskakującego i imponującego: oglądać aberracje optyczne, symulowany efekt kociego oka i winietowanie w filmie, w którym złoczyńca to zły żółw (Koopa), a bohaterowie to dwaj wąsaci hydraulicy w kombinezonach, zielony dinozaur w butach sportowych i antropomorficzny grzyb galopujący po kosmosie.

Ale przecież „The Super Mario Galaxy Movie" to wielkobudżetowa produkcja hollywoodzka. Dlaczego nie miałaby wyglądać jak reszta? Bycie animacją nie wyklucza przecież sięgania po estetykę kina aktorskiego — łącznie z wszystkimi fizycznymi ograniczeniami optyki.

Przewijanie do góry