Dlaczego coraz więcej myśliwych odkłada strzelbę na zawsze

Odejście z łowiectwa — zjawisko, które nabiera tempa

Coraz więcej myśliwych rezygnuje z polowań, a debata na ten temat staje się coraz ostrzejsza. Nowe badanie przeprowadzone wśród byłych myśliwych rzuca światło na to, co naprawdę za tym stoi.

Zakrojona na szeroką skalę ankieta obejmująca tysiące osób, które porzuciły łowiectwo, precyzyjnie pokazuje, dlaczego ludzie rezygnują po latach spędzonych w terenie — albo dlaczego nigdy nie zaczęli polować, mimo zdanego egzaminu łowieckiego. Wyniki pochodzą z badania instytutu opinii IFOP, zaprezentowanego francuskiemu krajowemu związkowi myśliwych. Powody są jednak zadziwiająco znajome dla całej Europy Zachodniej — w tym dla polskich realiów.

Odpływ myśliwych, który wciąż rośnie

W badaniu wzięło udział 9 181 byłych myśliwych. Wśród nich znaleźli się zarówno ci, którzy pozwolili wygasnąć swoim licencjom, jak i ci, którzy nie zdali egzaminu, a także spora grupa osób, które egzamin zdały, lecz nigdy nie potwierdziły uprawnień do polowania.

Badacze skupili się nie tylko na liczbach, ale przede wszystkim na motywacjach stojących za rezygnacją. Respondenci mogli wskazać więcej niż jedną przyczynę, co pozwoliło stworzyć swoisty ranking najważniejszych barier.

Przeciętny były myśliwy rzadko odchodzi z powodu jednego dramatycznego zdarzenia — zazwyczaj decyduje o tym suma kosztów, presji czasowej i malejącej satysfakcji z pobytu w terenie.

Pieniądze, zdrowie i coraz mniej zwierzyny — główne powody rezygnacji

Łowiectwo staje się zbyt kosztowne

Najczęściej wymienianą przyczyną rezygnacji są względy finansowe — 28 procent respondentów wskazuje na zbyt wysokie łączne koszty. Nie chodzi wyłącznie o samą licencję, lecz o cały zestaw wydatków:

  • roczna karta lub składka członkowska w kole łowieckim
  • ubezpieczenie i opłaty administracyjne
  • broń i amunicja
  • odzież, buty i wyposażenie ochronne
  • koszty dojazdu na teren łowiecki

Ktoś, kto poluje raz w tygodniu, wydaje rocznie setki, a nawet tysiące euro. Dla młodych myśliwych w trakcie szkolenia oraz dla emerytów dysponujących skromniejszym budżetem taka bariera jest odczuwalna w sposób bardzo realny.

Zdrowie przestaje dopisywać

Na drugim miejscu znalazły się kwestie fizyczne — 26 procent ankietowanych rezygnuje z powodu stanu zdrowia lub kondycji. Polowanie oznacza często wczesne wstawanie, długie marsze przez mokry teren, stanie na mrozie, a niekiedy dźwiganie upolowanej zwierzyny lub sprzętu. Gdy zaczyna szwankować kolano, kręgosłup lub serce, dzień w terenie szybko staje się zbyt dużym wyzwaniem.

Mniej drobnej zwierzyny, mniej radości

Jedna czwarta byłych myśliwych (25 procent) wskazuje na wyraźny spadek liczebności drobnej zwierzyny — królika, zająca czy kuropatwy. Mniej zwierzyny to mniej akcji w terenie i poczucie, że wysiłek nie przynosi rezultatów:

Gdy przez wiele godzin marszu nie napotkasz ani jednej sztuki drobnej zwierzyny, dzień polowania traci na atrakcyjności — nawet dla tych myśliwych, którym nie zależy na „wyniku".

Spadek ten wiąże się z intensywnym rolnictwem, utratą różnorodności krajobrazu, stosowaniem pestycydów oraz presją drapieżników, takich jak lisy. Dla weteranów pamiętających lata osiemdziesiąte kontrast jest szczególnie dotkliwy.

Brak czasu — rodzina i praca spychają łowiectwo na dalszy plan

Czas również odgrywa istotną rolę. 23 procent ankietowanych wskazuje na obowiązki rodzinne, a 18 procent na natłok pracy zawodowej. Łącznie to niemała grupa myśliwych, którzy po prostu nie są w stanie wygospodarować w swoim kalendarzu miejsca na polowanie.

Powód rezygnacji Odsetek byłych myśliwych
Brak czasu z powodu rodziny 23%
Brak czasu z powodu pracy 18%

Łowiectwo wymaga znacznie więcej niż godziny wolnego czasu. Przygotowanie broni, dojazd w teren, a po polowaniu — obróbka zwierzyny. Jeden dzień polowania pochłania łatwo pół dnia lub więcej. W okresie, gdy w domu są małe dzieci albo praca zawodowa jest szczególnie wymagająca, hobby schodzi na dalszy plan.

Brak psa, drużyny i terenu łowieckiego

Utrata psów myśliwskich i innych pomocników

Dla 15 procent ankietowanych kluczową rolę odegrała utrata „pomocnika" — psa myśliwskiego, ptaka łowczego lub koni wykorzystywanych podczas nagonek. Wyszkolenie dobrego psa zajmuje lata i wymaga ogromnej cierpliwości. Gdy ukochany pies odchodzi lub przechodzi na zasłużony odpoczynek, podjęcie wszystkiego od nowa wydaje się niektórym myśliwym zbyt dużym krokiem.

Trudności ze znalezieniem miejsca do polowania

11 procent byłych myśliwych przyznaje, że trudno im było znaleźć odpowiedni zespół łowiecki lub właściwy teren. Kolejne 10 procent mieszka zwyczajnie zbyt daleko od obszarów łowieckich. Zwłaszcza w gęsto zaludnionych regionach obwody łowieckie są rzadkością, a koła łowieckie mają zapełnione miejsca. Nowi myśliwi trafiają na listy oczekujących, a doświadczeni bywają zmuszeni do odejścia, gdy dzierżawca się zmienia albo teren zostaje zabudowany.

Ciekawe artykuły:

Przepisy i papierkowa robota działają zniechęcająco

Dla 14 procent respondentów decydującą rolę odgrywa narastający natłok przepisów, kontroli i obowiązków administracyjnych. Regulacje dotyczące broni, sezonów łowieckich, egzaminów strzeleckich i raportowania są coraz bardziej rygorystyczne. Nie każdy ma ochotę co roku przedzierać się przez formularze, egzaminy i aktualizacje przepisów.

Dlaczego niektórzy absolwenci kursów nigdy nie wychodzą w teren

Szczególnie zastanawiająca jest grupa osób, które zdały egzamin łowiecki, lecz nigdy nie aktywowały uprawnienia do polowania. W badaniu to 901 osób. Ich odpowiedzi pokazują, że bariera po egzaminie bywa równie wysoka jak ta przed nim.

  • 44% uważa, że ostateczne koszty okazały się wyższe niż oczekiwano.
  • 37% nie znalazło zespołu ani terenu, do których mogłoby dołączyć.
  • 27% przyznaje, że podeszło do egzaminu bez rzeczywistych planów aktywnego polowania.
  • 15% zdobyło uprawnienia głównie po to, by móc legalnie przechowywać odziedziczoną kolekcję broni.
  • 5% zdało egzamin na prośbę pracodawcy, na przykład na potrzeby zarządzania fauną.

Dla zaskakująco dużej grupy egzamin łowiecki okazuje się raczej certyfikatem lub formalnością niż trampoliną do regularnego wychodzenia w teren z bronią w ręku.

To wyraźny sygnał dla instytutów szkoleniowych i stowarzyszeń: teoria i praktyka dzieli przepaść. To dostęp do przystępnych cenowo obwodów łowieckich i zgranych zespołów decyduje o tym, czy nowi myśliwi rzeczywiście pozostaną aktywni.

Czy byli myśliwi są straceni na zawsze? Wcale nie

Badanie nie rysuje jednostronnie ponurego obrazu. Duża część byłych myśliwych deklaruje chęć powrotu, jeśli okoliczności się zmienią. Łącznie 54 procent respondentów rozważa powrót w ciągu kilku najbliższych lat.

Jeszcze bardziej wymowne są dane w podziale na typy odchodzących:

  • Wśród myśliwych, którzy zrezygnowali z powodów rodzinnych, 74% planuje w pewnym momencie wrócić.
  • W grupie, która odeszła przez nadmiar obowiązków zawodowych, odsetek ten wynosi aż 81%.

Ten, kto rezygnuje z braku czasu, często odkłada pasję jedynie na jakiś czas. Gdy dzieci podrosną albo praca stanie się mniej pochłaniająca, myśl o łowiectwie powraca. Organizacje łowieckie dostrzegają w tej grupie „utraconych, lecz osiągalnych" kandydatów, do których można dotrzeć z odpowiednio ukierunkowanymi działaniami.

Co kluby łowieckie i decydenci mogą zrobić z tymi wynikami

Obniżenie barier finansowych i ułatwienie wejścia

Bariera finansowa daje konkretne punkty zaczepienia. Warto rozważyć abonamenty startowe, wspólne szafy na broń lub grupowy zakup odzieży i sprzętu. W niektórych regionach stowarzyszenia eksperymentują już z takimi rozwiązaniami jak:

  • zniżki dla młodych członków
  • elastyczne dzienne zezwolenia zamiast drogich kart rocznych
  • wspólne pule finansowania dzierżawy obwodów łowieckich przez kilku myśliwych

Gdy pieniądze przestają być dominującą przeszkodą, dla wahających się łatwiej jest sięgnąć po broń i ponownie wyjść w teren.

Lepsze wprowadzenie w praktykę łowiecką

Dla osób, które właśnie zdały egzamin, pomocny może okazać się program mentorski. Doświadczony myśliwy zabiera nowicjusza w teren, objaśnia lokalne przepisy i wprowadza go do zespołu. To zmniejsza dystans między dyplomem w kieszeni a pierwszym oficjalnym dniem polowania.

Zbliżenie łowiectwa i ochrony przyrody

Spadek liczebności drobnej zwierzyny dowodzi, że jakość krajobrazu jest pod presją. Koła łowieckie mogą ściślej współpracować z rolnikami, organizacjami przyrodniczymi i samorządami, aby przywracać miedze, zadrzewienia śródpolne i mokradła. Drobna zwierzyna zyskuje wtedy więcej kryjówek i miejsc lęgowych, a jednocześnie rośnie społeczne przyzwolenie na łowiectwo jako formę zarządzania fauną.

Dodatkowy kontekst: co to oznacza dla polskich myśliwych

Choć badanie przeprowadzono we Francji, wiele opisanych wzorców jest dobrze znanych polskim myśliwym — rosnące koszty, coraz surowsze przepisy i presja na krajobraz rolniczy. Również w Polsce słyszy się opowieści o myśliwych, którzy po dziesięcioleciach rezygnują, bo „za dużo zachodu", albo dlatego, że dzienny efekt polowania ogranicza się do jednej lub dwóch sztuk drobnej zwierzyny.

Dla polskich szkół i stowarzyszeń łowieckich dane te stanowią konkretną wskazówkę. Uczciwe informowanie już w trakcie kursu o kosztach, dostępie do terenów i wymaganym nakładzie czasu pozwala uniknąć późniejszych rozczarowań. Rzetelny obraz sytuacji sprawia, że kurs kończą jedynie naprawdę zmotywowani kandydaci, zaś wątpiący mogą wybrać alternatywy — takie jak fotografia przyrodnicza czy wolontariat w zakresie zarządzania dziką fauną, bez konieczności noszenia broni.

Aktywności dla tych, którzy rezygnują z polowania

Porzucenie łowiectwa nie musi oznaczać pożegnania z przyrodą i życiem na świeżym powietrzu. Wielu byłych myśliwych odnajduje się w pokrewnych zajęciach:

  • wolontariat przy liczeniu zwierzyny lub monitoringu fauny
  • udział w zapobieganiu szkodom w rolnictwie, na przykład przy instalacji ogrodzeń ochronnych
  • współpraca z leśniczymi przy pracach gospodarczych
  • warsztaty kulinarne z dziczyzny i kursy patroszenia legalnie pozyskanej zwierzyny

Ta zmiana roli pokazuje, że więź z krajobrazem często pozostaje — nawet gdy broń trafia na stałe do szafy. Dla organizacji łączących łowiectwo z ochroną przyrody byli myśliwi nie są zatem straceni, lecz stanowią doświadczoną i zaangażowaną sieć ludzi, którzy mogą pozostać aktywni w zupełnie nowej formie.

Przewijanie do góry