„Przywracanie” starych zdjęć za pomocą AI to z gruntu błędna koncepcja

Lekcja z Florencji, która zmieniła moje myślenie o restauracji

Kiedy studiowałem za granicą we Florencji, trafiłem na zajęcia z chemii sztuki, których ukoronowaniem była wizyta w słynnym Opificio delle Pietre Dure — miejscu, gdzie przechowywane i pielęgnowane są bezcenne dzieła sztuki. To doświadczenie na zawsze zmieniło mój sposób patrzenia na pojęcie „restauracji".

Opificio to nie tylko muzeum. Jest ściśle powiązane z florenckim Ministerstwem Dziedzictwa Kulturowego i Środowiskowego, a pracujący tam naukowcy stanowią żywy pomost między przeszłością a teraźniejszością sztuki.

Dlaczego naukowcy z Opificio nienawidzą słowa „restauracja"

Podczas zwiedzania jednego z laboratoriów usłyszałem coś, co utkwiło mi w pamięci na lata. Naukowcy przyznali wprost, że mają głęboką niechęć do słowa „restauracja" w odniesieniu do swojej pracy. Choć właśnie ten termin jest powszechnie używany, dla nich — jako badaczy i miłośników sztuki — brzmiał on fałszywie.

„Restaurować" to dla nich zbyt aktywny czasownik. Niesie ze sobą nieuchronne skojarzenie z dodawaniem lub usuwaniem czegoś. Sam rdzeń tego słowa oznacza „przywrócić" lub „przywołać z powrotem". Ale jeśli jakaś część dzieła przepadła bezpowrotnie, to ktoś żyjący dzisiaj musi zdecydować, co tam było. Oznacza to, że ktoś inny niż oryginalny twórca musi dotknąć dzieła i je zmienić.

Czy można to zrobić, zachowując szacunek dla oryginału? Zdaniem tych naukowców — nie. I nie chcieli tego robić.

Konserwacja zamiast restauracji — fundamentalna różnica

Preferowali myślenie o sobie jako o konserwatorach sztuki. Konserwować znaczy chronić to, co istnieje, zapobiegać dalszemu niszczeniu i honorować dzieło takim, jakie jest. Nic nie odbierać. Nic nie dodawać.

Takie podejście wyraża ogromny szacunek — dla sztuki, dla artysty i dla żywej historii, którą każde dzieło sobą reprezentuje. I właśnie dlatego uważam, że idea „przywracania" starych zdjęć za pomocą sztucznej inteligencji jest z gruntu błędna.

Co tak naprawdę robi AI ze starymi fotografiami?

Problem polega na tym, że przy miękkich skanach czy zniszczonych fotografiach, gdzie próbujemy odzyskać utracone szczegóły, każda forma restauracji — ręczna czy cyfrowa — po prostu dodaje te detale. Skoro ich tam nie ma, ktoś musi je wymyślić i wstawić.

Ciekawe artykuły:

Gdy do gry wchodzi sztuczna inteligencja, efekty stają się jeszcze gorsze. Jeśli nawet człowiek dysponujący wiedzą i wrażliwością nie może w dobrej wierze restaurować fotografii, jak miałoby to zrobić bezduszne narzędzie AI? To tępy instrument, który siłą przebija się przez wizualną historię, nie bacząc na szkody, które przy tym wyrządza.

Tożsamość osób na zdjęciach zostaje bezpowrotnie zmieniona

Właśnie dlatego widzimy tak niepokojące efekty działania tego rodzaju narzędzi. Nawet jeśli wyniki wyglądają przekonująco — jak na przykład w przypadku zdjęć grupowych — tożsamość przedstawionych osób ulega dramatycznej zmianie.

Mężczyzna w prawym górnym rogu starej grupowej fotografii po przetworzeniu przez narzędzie do „restauracji" AI staje się zupełnie nierozpoznawalny. Oprogramowanie dosłownie ukradło mu twarz. A kto ma powiedzieć, jakiego koloru była kurtka portretowanego mężczyzny na innym zdjęciu — niebieski, który nadała mu AI, czy coś zupełnie innego?

Przeprosiny producenta nie zmieniają istoty problemu

Po opublikowaniu wcześniejszego materiału na temat narzędzia ON1 Restore AI firma skontaktowała się z redakcją, przepraszając za udostępnienie przykładów, które — jak wyjaśniła — nie powinny trafić do zestawu prasowego. Dodała też, że narzędzie Restore AI miało stanowić element szerszego procesu obróbki, czego dołączone przykłady nie uwzględniały.

Uważam jednak, że to nie ma znaczenia. Fundamentalny problem tkwi tu w samym procesie, a nie w jakości konkretnej technologii. Nawet doskonale działające narzędzie AI będzie tworzyć zdjęcia, które są czymś innym niż oryginał — bo musi coś dodać, a co doda, zależy wyłącznie od jego algorytmów, nie od rzeczywistości.

Szacunek dla fotografii to szacunek dla historii

Stare fotografie to nie tylko obrazki — to dokumenty historyczne, świadkowie życia prawdziwych ludzi. Każda niedoskonałość, każde przebarwienie czy zarysowanie należy do ich historii. Gdy AI „naprawia" te zdjęcia, nie przywraca przeszłości. Ona ją zastępuje własną, statystyczną interpretacją.

Może czas porzucić słowo „restauracja" i zacząć mówić uczciwie: to nie jest przywracanie. To tworzenieczegoś nowego na bazie tego, co było. I powinniśmy być świadomi tej różnicy, zanim zdecydujemy się puścić rodzinne pamiątki przez algorytm.

Przewijanie do góry