Mamy za obiektywem, nie przed nim
Nowe badanie przynosi zaskakujące, choć dla wielu kobiet doskonale znajome wnioski — ponad połowa matek praktycznie nigdy nie pojawia się na rodzinnych fotografiach. Zamiast być w kadrze, to właśnie one trzymają aparat.
Skąd pochodzą te dane?
Europejska firma zajmująca się drukiem zdjęć CEWE przeprowadziła ankietę wśród ponad 500 matek z Wielkiej Brytanii w wieku od 18 do 50 lat. Celem było zbadanie, jak wiele kobiet brakuje we własnych albumach rodzinnych i dlaczego tak się dzieje.
Wyniki są jednoznaczne. Mamy przejęły rolę rodzinnego fotografa i rzadko same trafiają w kadr.
Liczby, które wiele mówią
Wśród badanych kobiet aż 88% przyznało, że to one zawsze lub często stoją za aparatem. Jednocześnie ponad połowa — 58% — stwierdziła, że prawie nigdy nie ma ich na zdjęciach. Dla porównania, jedynie 11% respondentek wskazało, że to partner pełni w rodzinie rolę fotografa.
Dlaczego mamy znikają z kadrów?
- 45% uznało, że trudno jest umieścić jednocześnie siebie i dziecko w jednym ujęciu, dlatego skupiają się wyłącznie na fotografowaniu malucha.
- 44% przyznało, że nie lubi tego, jak wygląda na zdjęciach — co odzwierciedla presję, z jaką wiele kobiet zmaga się po porodzie.
- 34% po prostu o sobie zapomina.
- 33% wskazało, że partner nie myśli o tym, by je uwiecznić.
Jak brak własnych zdjęć wpływa na mamy?
Badanie pokazało też, że kobiety odczuwają to nieobecność emocjonalnie. Dwie trzecie matek (66%) przyznało, że smuci je brak własnych fotografii z tego wyjątkowego okresu życia. Co czwarta badana (23%) czuje frustrację, gdy partner zapomina ich uwiecznić, a 21% uważa, że bycie rodzinnym fotografem sprawia, że same pozostają poza kadrem.
Jak zmienić ten schemat? Praktyczne wskazówki
Fotografka dziecięca i rodzinna Karen Wiltshire podzieliła się kilkoma prostymi sposobami na to, by mamy częściej trafiały na własne zdjęcia.
Ciekawe artykuły:
Samowyzwalacz i selfie
„Jako mamy naturalnie stawiamy innych na pierwszym miejscu, ale warto pamiętać, że pewnego dnia te fotografie będą bezcenne dla naszych dzieci — i będą chciały nas na nich zobaczyć" — podkreśla Wiltshire. Jej pierwsza rada to użycie samowyzwalacza w telefonie. Wystarczy ustawić telefon na stabilnej powierzchni, nastawić timer i wejść w kadr razem z dzieckiem.
„Nie musi być idealnie — często to właśnie naturalne, spontaniczne zdjęcia mają największą wartość" — dodaje fotografka.
Klasyczne selfie i pomoc bliskich
Wiltshire zachęca również do robienia selfie. Choć może to wydawać się nieformalne, takie ujęcia często uchwytują bliskie, intymne chwile między mamą a dzieckiem, które z czasem stają się prawdziwymi skarbami.
Kolejna możliwość to po prostu poproszenie kogoś o pomoc. „Rodzina i przyjaciele zazwyczaj chętnie fotografują, jeśli ich o to poprosisz. Możecie nawet zamienić się rolami i nawzajem robić sobie zdjęcia" — sugeruje ekspertka.
Chwile warte zachowania
Pierwsze lata życia dziecka mijają błyskawicznie. To, że mama jest za obiektywem, nie powinno oznaczać, że znika z rodzinnej historii. Kilka prostych nawyków wystarczy, by zadbać o to, że za kilkanaście lat na rodzinnych fotografiach będzie widać wszystkich — łącznie z kobietą, która robiła większość zdjęć.













