Google pokazuje okulary AR z wbudowaną edycją zdjęć w czasie rzeczywistym
Google zaprezentowało prototyp inteligentnych okularów wyposażonych w funkcję, która robi niemałe wrażenie — urządzenie potrafi robić zdjęcia i natychmiast przetwarzać je za pomocą sztucznej inteligencji, bez żadnych dodatkowych kroków.
Co potrafi ten prototyp?
Dieter Bohn, były redaktor The Verge, udostępnił w mediach społecznościowych krótką demonstrację działania urządzenia. Okulary oferują szereg znanych już funkcji — tłumaczenie na żywo, nawigację czy rozpoznawanie obiektów w otoczeniu. Jednak jedna z możliwości wyraźnie wyróżnia się na tle reszty.
„Oczywiście okulary AI mają aparat i ponieważ mamy Gemini, możemy robić naprawdę ciekawe rzeczy z kamerą — wszystko jednym ruchem" — wyjaśnia Bohn w demonstracji.
Gemini i Nano Banana w akcji
Podczas pokazu Bohn sfotografował stojące obok osoby i poprosił system o „przeniesienie ich w ciekawe miejsce" — mając na myśli słynny kościół w Barcelonie, którego nazwy nie był w stanie sobie przypomnieć. Generator obrazów Gemini, znany jako Nano Banana, błyskawicznie stworzył fotorealistyczny obraz przedstawiający te osoby na tle La Sagrada Família.
Ciekawe artykuły:
Efekt końcowy okazał się zadziwiająco przekonujący — trudno było odróżnić wygenerowane tło od prawdziwego zdjęcia.
Czym różni się to od rozwiązań konkurencji?
Technologia ta nie ma bezpośredniego odpowiednika wśród innych inteligentnych okularów dostępnych na rynku. Okulary Meta Ray-Ban co prawda posiadają funkcję zmiany stylu zdjęcia, ale efekt przypomina bardziej karykaturę niż realistyczną fotografię. Rozwiązanie Google działa na zupełnie innym poziomie szczegółowości i realizmu.
Dwa warianty okularów i data premiery
Okulary zaprezentowane przez Bohna mają wbudowany wyświetlacz w soczewkach. Google planuje jednak również wersję bez ekranu — nadal zasilaną przez Gemini. Oba modele mają trafić do sprzedaży jeszcze w tym roku.
Oczywiście pojawia się też szersze pytanie — po co właściwie komukolwiek miałoby być potrzebne robienie zdjęć udających, że jest się w miejscu, w którym się nie było? To kwestia, którą warto sobie zadać, obserwując kierunek, w którym zmierza ta technologia.













