Pierwsze wrażenia z rozpakowywania
Otwierając pudełko Oppo Reno 15 Pro, naprawdę nie wiedziałem, czego się spodziewać. Producent reklamuje ten telefon jako „kompleksowego partnera kreatywnego", a jego głównym zadaniem jest zachwycanie jakością zdjęć. Po intensywnym użytkowaniu mogę powiedzieć jedno — ten smartfon zaskakuje, biorąc pod uwagę swoje parametry.
Warto podkreślić, że Oppo pozycjonuje Reno 15 Pro nie jako urządzenie do surowej wydajności, lecz jako telefon fotograficzny napędzany sztuczną inteligencją — skierowany do mobilnych fotografów i twórców treści w mediach społecznościowych. Cena startuje od 500 dolarów, co plasuje go wyraźnie w segmencie średniej półki, ale aparat robi robotę w naprawdę interesujący sposób.
Mały, ale solidny
Według dzisiejszych standardów ekran o przekątnej 6,3 cala AMOLED (2640 x 1216 pikseli) uchodzi za niewielki — i rozumiem, dlaczego taki rozmiar może być atrakcyjny. Reno 15 Pro wcale nie sprawia wrażenia urządzenia pozbawionym przestrzeni roboczej. Nie miałem wcześniej do czynienia z poprzednimi modelami z serii Reno, więc nie mogę porównywać bezpośrednio, ale jakościowo telefon nie ustępuje konkurentom w podobnych gabarytach.
Mój egzemplarz w kolorze dusk brown wygląda odważniej niż wersja czarna, a zarazem spokojniej niż wariant aurora blue. Oppo upchało tu akumulator o pojemności 6200 mAh, korzystając z technologii krzem-węgiel, żeby zmieścić go w tak smukłej obudowie. Zasięg baterii absolutnie nie jest problemem — tym bardziej że obsługuje ładowanie przewodowe 80W. Naładowałem telefon z 10% do pełna w zaledwie 45 minut, używając ładowarki OnePlus. Co równie imponujące — urządzenie obsługuje bezprzewodowe ładowanie 50W, co w segmencie średniej półki jest praktycznie niespotykane poza OnePlus. Zresztą nie ma w tym nic dziwnego — Oppo jest spółką matką tej marki.
Doceniam też, że telefon nie sprawia wrażenia taniego. Certyfikat IP66/68/69 to miły bonus w tej cenie, podobnie jak wysoka jasność ekranu i system ColorOS jako nakładka na Androida. Procesor MediaTek Dimensity 8450 działa zaskakująco sprawnie, a konfiguracja startowa z 12 GB RAM i 256 GB pamięci wewnętrznej robi wrażenie w tej klasie.
Szczerze mówiąc, część tych specyfikacji to naprawdę rzadkość w tym przedziale cenowym. Co ciekawe, istnieje też zwykłe Reno 15 (bez dopisku Pro) z nieco większym ekranem 6,59 cala, które dzieli wiele cech z modelem Pro — ale różnice w aparatach są już całkiem znaczące.
Aparaty i funkcje oprogramowania
Układ aparatów wyraźnie winduje Reno 15 Pro w kierunku wyższej półki. Główny aparat 200 megapikseli (ekwiwalent 24 mm, przysłona f/1.8) korzysta z matrycy Samsung Isocell HP5 Type 1/1.56 — nowszego sensora wprowadzonego pod koniec 2025 roku. Co ciekawe, Oppo zastosowało tę samą matrycę HP5 w teleobiektywie modelu Find X9 Pro, tu jednak trafiła ona do głównego aparatu.
Teleobiektyw 50 megapikseli oparty jest na sensorze Isocell JN5 Type 1/2.76 — dość małym jak na ten typ szkła. Przysłona f/2.8 jest ciasna według jakichkolwiek standardów teleobiektywu i daje o sobie znać przy słabym oświetleniu. Ratunkiem jest tu przetwarzanie obrazu i nauka barw przeniesione przez Oppo z flagowców do Reno 15 Pro.
Ultraszeroki kąt widzenia oferuje aparat 50 megapikseli (ekwiwalent 16 mm) z matrycą GalaxyCore GC50F6 Type 1/2.88 i przysłoną f/2, wyposażony w autofokus fazowy. Przedni aparat to znowu 50 megapikseli na sensorze Isocell JN5, ale z szerszą ogniskową (18 mm) i przysłoną f/2.0.
Takich specyfikacji nie można spodziewać się po średniopółkowych telefonach od największych graczy w Ameryce Północnej — w tym Samsunga, który jest producentem niemal każdej matrycy w tym urządzeniu. Zobaczymy, co przyniesie Galaxy A57, ale nie spodziewałbym się, żeby HP5 czy JN5 znalazły się w tym modelu.
Sztuczna inteligencja — wtedy, gdy jej potrzebujesz
Oppo oferuje tę samą platformę Mind Space AI, którą znajdziemy w ich najnowszych urządzeniach, uzupełnioną o kilka dodatkowych funkcji wspierających. Szerszy ekosystem AI napędza jednak przede wszystkim Google Gemini — co nie jest wadą, bo dobrze integruje się z Mind Space. Edytowanie zdjęć w galerii działa w dwóch trybach: własne narzędzia marki lub przekazanie zdjęcia do Google Photos i skorzystanie z możliwości Gemini.
Prawdziwym wyróżnikiem jest aplikacja AI Studio, która korzysta z generatywnej sztucznej inteligencji w chmurze, by tworzyć obrazy od podstaw lub robić zaskakujące rzeczy ze zdjęciami, które sam wykonasz. Oppo zachęca do korzystania z niej, przyznając 5000 kredytów do „odebrania" jednym tapnięciem — warunek jest jeden: potrzebujesz konta Oppo. Gdy kredyty się wyczerpią, trzeba dopłacić, choć aplikacja stopniowo uzupełnia ich pulę w miarę użytkowania.
Szablonów jest niemal bez liku i w dużej mierze bazują na zdjęciach z Twojej własnej galerii — szczególnie portretach. Trzeba przyznać, że można się tu naprawdę dobrze bawić. Wyniki zależą jednak od jakości wgrywanych zdjęć: zdjęcia profilowe są odrzucane, portrety z niedoświetlonych scen dają słabsze efekty niż te w dobrym świetle. Niewyraźne fotografie to zmarnowane kredyty.
Ciekawe artykuły:
Poza AI lubię ColorOS jako przemyślaną nakładkę na Androida. Smart Sidebar, system powiadomień, motywy Flux — Oppo balansuje na granicy gadżeciarstwa, nie przekraczając jej. Interfejs jest przejrzysty i intuicyjny, a Oppo gwarantuje pięć lat aktualizacji systemu Android i sześć lat aktualizacji zabezpieczeń.
Zaskakujące wyniki fotograficzne
Oppo rezerwuje współpracę z Hasselblad wyłącznie dla swoich flagowców — brak tej marki w przetwarzaniu kolorów sprawił, że na początku obawiałem się przeciętnych rezultatów. Jednak wyjechałem ze Sztokholmu mile zaskoczony. Reno 15 Pro okazał się niezawodnym towarzyszem podczas podróży. Dalsze testy w Toronto i Barcelonie tylko potwierdziły, że to solidny aparat w klasie średniej.
Od wąskich uliczek Starego Miasta w Sztokholmie po rustykalne katedry Barcelony — główny aparat dowodzi, że matryca Samsung HP5 ma realny potencjał. Owszem, korzystałem zarówno z wbudowanych narzędzi do edycji, jak i z Lightroom Mobile, ale żadne ze zdjęć nie wymagało ratowania. Solidne podstawy w różnorodnych warunkach sprawiły, że praca z Reno 15 Pro była prawdziwą przyjemnością.
Zakres dynamiczny jest bardzo zrównoważony nawet bez wpływu Hasselblada. Kolory może nie osiągają głębi, z której słynie szwedzka marka, ale przeglądając bibliotekę ponad 500 zdjęć zrobionych tym telefonem, trudno mi wskazać poważne uchybienia biorąc pod uwagę cenę.
Miałem umiarkowane oczekiwania wobec teleobiektywu i ultraszerokiego kąta — a jednak oba wpisują się w ogólnie pozytywny obraz. Piksel peeping ujawnia ograniczenia sensorów, co w tej klasie nie jest żadnym zaskoczeniem. Dlatego uczciwie przyznam: te zdjęcia lepiej wyglądają na ekranie telefonu niż na monitorze laptopa. Mimo to fotografie z tylnego układu aparatów potrafią przykuć uwagę — a to niemała sztuka jak na urządzenie z tej półki.
Filtry filmowe prezentują się nieźle, efekty bokeh sprawdzają się nie tylko przy portretach. Interfejs aparatu nie należy do najbardziej rozbudowanych — brak trybu akcji czy długich ekspozycji poza ręcznym Pro mode — ale Oppo rozsądnie uwzględniło tryb podwodny oraz skaner tekstu, który świetnie sprawdza się do kopiowania treści z dokumentów czy tablic.
Wideo testowałem mniej intensywnie, ale historia jest podobna: dobry zakres dynamiczny i naturalny kolor, choć miękkie krawędzie odbierają trochę ostrości nagraniom.
Oppo Reno 15 Pro – jak wypada na tle konkurencji?
Trudno nie polubić Oppo Reno 15 Pro, bo sprawdza się na wielu frontach poza samymi aparatami. Żywotność baterii jest wybitna jak na urządzenie tej wielkości, a codzienna wydajność jest płynna i bez zarzutów.
Czy są alternatywy?
Poważnym rywalem jest Xiaomi 15T — mocniejszy procesor, większy ekran i efekt Leica w pakiecie. Podobną kartą gra Vivo V70 ze swoim partnerstwem z Zeissem. Ta twarda konkurencja pochodzi z Chin.
W innych rejonach rynku Google Pixel 10a wypada skromniej, choć czysty Android i rozbudowany pakiet Gemini AI stanowią argument dla innych użytkowników. Nie spodziewam się przełomu po nadchodzącym Samsungu Galaxy A57, a Nothing Phone (4a) Pro może okazać się ciekawym wyborem jako topowy model Nothing w 2026 roku. iPhone 17e z kolei traktuje swój jedyny tylny aparat po macoszemu — tu głównym atutem jest ekosystem iOS, choć cena bywa frustrująca, gdy konkurencja oferuje więcej za mniej.
Oppo Reno 15 Pro jest już dostępny w sprzedaży. W Ameryce Północnej trzeba go szukać u sprzedawców internetowych z wysyłką zagraniczną — ale tacy istnieją. Poza tym telefon bez problemu kupisz w Europie, Indiach, na Bliskim Wschodzie i w dużej części Azji.
Czy warto kupić?
Tak — potrafi prześcignąć konkurentów w tym samym przedziale cenowym. A jeśli zależy ci na kompaktowym smartfonie, dziś naprawdę nie ma zbyt wielu takich opcji. Śledź ceny, bo mogą się różnić w zależności od miejsca zakupu.













