Koniec pewnej ery w Adobe
Shantanu Narayen, który przez ostatnie 18 lat kierował Adobe jako dyrektor generalny, ogłosił dziś swoją rezygnację ze stanowiska. Poinformował o tym w oficjalnym wpisie na blogu firmy. Choć Narayen przekaże stery następcy — którego tożsamość pozostaje jeszcze nieznana — zachowa swoją funkcję jako Przewodniczący Rady Dyrektorów.
Słowa pożegnania od wieloletniego lidera
„To nie jest żadne pożegnanie, lecz chwila na refleksję" — napisał Narayen. W swoim komunikacie przypomniał, że związany jest z Adobe już od 28 lat, a to, co przyciągnęło go do firmy, to przede wszystkim duch innowacji, wyjątkowe produkty i ludzie, których spotkał podczas rozmowy kwalifikacyjnej.
Narayen z dumą podsumował swoje osiągnięcia na czele Adobe. W czasie jego kadencji firma rozrosła się z około 3 tysięcy do ponad 30 tysięcy pracowników. Przychody wzrosły z mniej niż miliarda dolarów do ponad 25 miliardów dolarów. Technologie Adobe dotknęły życia miliardów ludzi — zarówno jako bezpośrednich użytkowników produktów, jak i odbiorców cyfrowych doświadczeń tworzonych przez klientów firmy.
Dwie przełomowe transformacje pod jego przywództwem
Narayen był u steru podczas co najmniej dwóch fundamentalnych zmian w historii Adobe. Pierwszą było odejście od modelu Creative Suite na rzecz subskrypcyjnego Creative Cloud. Drugą — intensywne wejście firmy w obszar sztucznej inteligencji. Obydwie decyzje budziły kontrowersje, jednak trudno zaprzeczyć, że przyniosły firmie imponujący wzrost i zyski.
Ciekawe artykuły:
Narayen wierzy w przyszłość Adobe
Odchodzący CEO nie kryje optymizmu co do dalszego kierunku, jaki obrała firma. „Kolejna era kreatywności jest tworzona właśnie teraz — kształtowana przez sztuczną inteligencję, nowe procesy pracy i całkowicie nowe formy wyrazu. Adobe nigdy nie czekało, aż przyszłość nadejdzie sama. Antycypowaliśmy ją. Budowaliśmy ją. I prowadziliśmy ją" — stwierdził Narayen.
Dodał, że największą pewność dają mu nie sama technologia, lecz przede wszystkim ludzie tworzący Adobe — ich pomysłowość, wytrwałość i zaangażowanie w obsługę klientów.
Rynki reagują nerwowo
Inwestorzy przyjęli tę wiadomość z wyraźnym niepokojem. Trudno się temu dziwić — polityka Narayena przez lata konsekwentnie przekładała się na wzrost wartości akcji. Kurs Adobe w handlu po godzinach sesyjnych gwałtownie spadł z zamknięcia na poziomie 269,78 dolarów do 250,20 dolarów w momencie publikacji informacji, co oznacza spadek o 9,3%. Co warte odnotowania, jeszcze przed ogłoszeniem tej decyzji akcje straciły 1,43% w trakcie regularnej sesji.













