Harry Styles zakazał telefonów na koncercie i rozdał 20 000 jednorazowych aparatów

Koncert bez smartfonów – Harry Styles postawił na analog

Na potrzeby swojego specjalnego koncertu dla Netfliksa zatytułowanego One Night in Manchester, Harry Styles wprowadził całkowity zakaz używania telefonów. Zamiast nich każdy z uczestników otrzymał jednorazowy aparat analogowy — łącznie rozdano aż 20 000 sztuk.

Wydarzenie odbyło się 6 marca w manchesterskim obiekcie Co-op Live. Fani wracają właśnie z wywołanymi zdjęciami z laboratorium, a efekty są… bardzo różne.

Plastikowe saszetki i duch zabawy

Widzom polecono schować smartfony do specjalnych torebek zabezpieczających, ponieważ był to koncert wolny od telefonów. Jak się okazało, torebki były wykonane z plastiku, więc część publiczności i tak znalazła sposób, by obejść zasady.

„Fanom obecnym na widowni wręczono jednorazowe aparaty, które mogli zabrać do domu i wywołać, by zachować wspomnienie tej wyjątkowej nocy. Entuzjazm był ogromny, a energia wypełnionej po brzegi sali to wyraźnie potwierdzała" — relacjonowały brytyjskie media.

Laboratoria fotograficzne zasypane zleceniami

Dla wielu uczestników był to prawdopodobnie pierwszy kontakt z fotografią analogową i jednorazowym aparatem w ogóle. Brytyjskie laboratorium filmowe Analogue Wonderland szybko zwróciło uwagę na poważny problem techniczny.

„Przez nasz zakład przewija się w tym tygodniu setki jednorazowych aparatów" — napisało laboratorium na Instagramie. „I choć absolutnie uwielbiam to, że Harry Styles promuje ideę bycia tu i teraz oraz fotografowania na filmie… wiele z tych zdjęć nie wychodzi dobrze."

Rzecz w tym, że fotografowanie ciemnej sceny z dużej odległości przy użyciu taniego jednorazowego aparatu rzadko przynosi satysfakcjonujące rezultaty. Prawa fizyki i optyki są nieubłagane, nawet podczas wyjątkowych wydarzeń.

Ciekawe artykuły:

Panika i obawa o wizerunek fotografii filmowej

Analogue Wonderland przyznało wprost, że ogarnia ich niepokój — i to całkiem uzasadniony. Laboratorium obawia się, że 20 000 osób może dojść do wniosku, iż to ich wina, że zdjęcia wyszły źle, albo — co gorsza — że fotografia filmowa po prostu „nie jest dla nich".

Jedna z fanek pochwaliła się swoimi niezbyt udanymi wynikami w audycji BBC Radio 2, co tylko potwierdziło, że problem jest dość powszechny.

Są też powody do radości

Na szczęście nie wszyscy wrócili z samymi rozmazanymi, ciemnymi kadrami. Część uczestników odebrała z laboratorium zdjęcia, które — mimo ograniczeń sprzętu — prezentują się całkiem przyzwoicie.

Warto dodać, że Harry Styles wydał niedawno singiel zatytułowany Aperture, co wyraźnie wskazuje na jego świadome zanurzenie w kulturze fotograficznej. Artysta konsekwentnie buduje wizerunek kogoś, kto ceni analogowe i chwilowe doświadczenia ponad cyfrową dokumentację życia.

Co z tego wynika dla fotografii koncertowej?

Cała sytuacja to fascynujący eksperyment społeczny. Z jednej strony — piękna idea przeżywania koncertu bez ekranu przed twarzą. Z drugiej — bolesne zderzenie z realiami analogowej fotografii w trudnych warunkach oświetleniowych.

  • Jednorazowe aparaty mają stały, szeroki kąt obiektywu i słabą czułość — nie są stworzone do fotografowania odległych scen.
  • Ciemne oświetlenie sceniczne to jedno z najtrudniejszych środowisk dla każdego aparatu, nie tylko analogowego.
  • Mimo to doświadczenie samo w sobie — fizyczny aparat w dłoniach zamiast smartfona — miało dla wielu fanów niepowtarzalną wartość sentymentalną.

Niezależnie od technicznej jakości wywołanych zdjęć, akcja Stylesa wywołała ogólnoświatową rozmowę o tym, jak przeżywamy koncerty i czy warto choć na chwilę odłożyć telefon.

Przewijanie do góry