Fotograf tworzy coś oryginalnego, a wszyscy zakładają, że to AI

Kiedy kreatywność zostaje pomylona z algorytmem

Brytyjski fotograf stojący za głośną kampanią marketingową, która wywołała niemałe poruszenie w sieci, przyznaje wprost — to „frustrujące", gdy ludzie z miejsca zakładają, że jego praca jest dziełem sztucznej inteligencji.

Robert Wilson stworzył koncepcyjną sesję zdjęciową dla magazynu Radio Times, poświęconą programowi telewizyjnemu Last One Laughing. W tym brytyjskim show komicy próbują wzajemnie rozśmieszyć się, zachowując jednocześnie kamienną twarz.

Dwanaście okładek i jeden zapętlony film

Wilson wykonał 12 indywidualnych okładek dla tygodniowego wydania Radio Times, a następnie stworzył zapętlony film złożony z wysokiej rozdzielczości fotografii, na których komicy z trudem powstrzymują się od śmiechu.

Problem? Film — złożony z hiperealistycznych, niezwykle ostrych zdjęć — natychmiast wywołał falę oskarżeń o wykorzystanie AI. Wilson kategorycznie temu zaprzecza.

„Próbujesz przesunąć granice, a oni mówią — to AI"

„Gdy próbujesz przekraczać granice technologii, a ludzie nie są przyzwyczajeni do tego, co widzą, od razu zakładają, że to sztuczna inteligencja" — mówi Wilson. „To dość frustrujące. Ale jeszcze bardziej frustruje fakt, że gdy ktoś uświadamia im błąd, zamiast docenić czyjąś pracę, zaczynają podwajać swoje oskarżenia."

Największa fala krytyki przetoczyła się przez platformę X. Jeden z brytyjskich podcasterów, Don McGowan, napisał wprost: „Znana publikacja jak Radio Times, sięgająca po te śmieci w postaci AI, pokazuje, dlaczego druk mediów przeszedł do historii." Na jego wpis trafił tag społecznościowy informujący, że materiał powstał właśnie dzięki Wilsonowi. Zamiast przyznać się do błędu, McGowan odpisał jedynie: „Dla mnie to nadal dziwny wybór — tworzyć coś, co wygląda jak film wygenerowany przez AI."

Podobna historia rozegrała się na Instagramie, gdzie Wilson wyjaśnił jednemu z komentujących, że do stworzenia filmu wykonał 210 wysokiej rozdzielczości fotografii. Odpowiedź? „To strasznie dużo pracy, żeby uzyskać coś, co wygląda dokładnie jak AI."

Jak właściwie powstała okładka Radio Times?

Wilson wyjaśnia swoją metodę krok po kroku. Aby uzyskać efekt ruchomego obrazu, zablokował aparat na statywie i fotografował w formacie RAW z prędkością 30 klatek na sekundę.

Ciekawe artykuły:

„Obrobiłem pliki RAW oprogramowaniem fotograficznym, a nie programem do montażu wideo — w plikach RAW jest po prostu znacznie więcej przestrzeni tonalnej" — tłumaczy fotograf.

„Gdy zdjęcia były już przetworzone, umieściłem je z powrotem na osi czasu 30 FPS i voilà — gotowy materiał wideo, który wygląda dokładnie jak statyczne fotografie z lekko hiperrealistycznym charakterem."

Nowa metoda, której Wilson nie planował ujawniać

Fotograf przyznaje, że ta technika jest nowatorska i początkowo nie zamierzał zdradzać kulisów swojego procesu twórczego. Jednak po tym, jak tak wiele osób uwierzyło w wersję o AI, poczuł, że musiał się wytłumaczyć.

Wilson to doświadczony profesjonalista, który realizował zlecenia dla największych marek i publikacji na całym świecie, a nawet odwiedził Afganistan jako oficjalny artysta Armii Brytyjskiej. Kategorycznie podkreśla, że nie używa AI w swojej pracy.

„Jedyna sytuacja, gdy sięgam po AI, to szkicowanie pomysłów na sesję" — wyjaśnia. „Czasem daję jej opis scenariusza i sprawdzam, co zaproponuje. Może to podsunąć mi pomysły na kierunek oświetlenia czy kompozycję, o których wcześniej nie myślałem… ale tylko tyle."

Ironiczny komplement dla artysty

Jest w tym wszystkim pewna gorzka ironia. Oskarżenia o AI to w pewnym sensie dowód na wyjątkowość pracy Wilsona — stworzył coś tak nieszablonowego, że wybiło ludzi z utartych schematów myślenia.

„Jeśli coś jest dla ludzi nieznane i przyciąga ich uwagę, od razu myślą o AI — zamiast pomyśleć, że to może po prostu ktoś twórczy, robiący to, co twórcy robią najlepiej… czyli tworzący!" — podsumowuje Wilson z przekąsem.


Źródło zdjęć: Fotografie Roberta Wilsona

Przewijanie do góry