Próbowałem fotografować mecz piłki nożnej na kliszy z manualnym fokusem

Niecodzienny pomysł na sesję zdjęciową

Kiedy dostałem do przetestowania nowy film 35mm o nazwie Harman Switch Azure, mój mózg natychmiast skojarzył fakty: to niebieski film, więc sfotografuję nim lokalną drużynę piłkarską, której przydomek brzmi właśnie „Blues". Czy to miało sens? Niekoniecznie.

Moim aparatem filmowym jest Canon AE-1 z 1976 roku. Kiedy Birmingham City uprzejmie przyjęło mój wniosek o akredytację na mecz Pucharu Anglii, dopiero wtedy dotarła do mnie pełna skala wyzwania: miałem tylko obiektywy 35mm i 50mm. I jak w ogóle fotografować dynamiczny sport z ręcznym ustawianiem ostrości? Może za dużo oglądałem filmików o fotografii analogowej. Tak czy inaczej, kupiłem tani obiektyw 135mm i ruszyłem na stadion.

Angielska pogoda kontra fotograf

W miarę zbliżania się dnia meczu obsesyjnie śledziłem prognozy pogody — zapowiadano deszcz przez cały dzień. To przecież Anglia w lutym, czego innego można się spodziewać? Czułość kliszy wynosząca zaledwie ISO 125 również budziła moje wątpliwości — czy w ogóle będzie wystarczająco jasno, mimo że mecz zaczynał się w południe? Na wszelki wypadek kupiłem szybszy film, Kodak Ultramax 400.

Gdy dotarłem na stadion St. Andrew's @ Knighthead Park w Birmingham, akurat lunął deszcz. Fotografowałem kibiców przybywających na trybuny, pusty stadion przygotowany do rozgrywek oraz zawodników w trakcie rozgrzewki. Kiedy mecz się rozpoczął, zająłem miejsce tuż przy murawie. Na szczęście deszcz ustał mniej więcej w momencie pierwszego gwizdka i przez większość spotkania było już sucho.

Zanim jeszcze piłkarze kopnęli piłkę po raz pierwszy, zdążyłem już wystrzelać całą rolkę Harman Switch Azure. Postanowiłem więc załadować Kodaka UltraMax 400. Atmosfera na stadionie była elektryzująca — 28 000 kibiców śpiewało i dopingowało. Zmiana kliszy w takich warunkach to zupełnie co innego niż robienie tego w spokoju własnego domu.

Fotografowanie sportu z manualnym fokusem

Mój plan zakładał skupienie się na konkretnym miejscu na boisku i czekanie, aż akcja sama do mnie przyjdzie. Jednak gdy zawodnicy kręcili się przede mną, chciałem uchwycić to, co dzieje się na bieżąco, więc zacząłem ich śledzić. Wtedy odkryłem, jak nieznaczny jest ruch pierścienia ostrości między odległością 15 a 30 metrów — a właśnie tam rozgrywała się większość akcji.

Wymagana precyzja znacznie przekraczała moje umiejętności. Fotografowałem niemal w ciemno, licząc po prostu na szczęście. Poniżej możecie zobaczyć, co udało mi się uchwycić na Kodaku UltraMax.

Jak widać, rezultaty były mocno nierówne. Starałem się oszczędnie szafować kadrami, bo Kodak Ultramax miał tylko 24 klatki. Więcej radości sprawiło mi fotografowanie pod koniec meczu, gdy piłkarze byli już zmęczeni i akcja nieco zwolniła. Żałuję tylko, że nikt nie chciał stać wystarczająco długo, żebym zdążył nastawić ostrość.

Ciekawe artykuły:

Psychodeliczna piłka nożna

Gdybym mógł cofnąć czas, nie fotografowałbym meczu piłki nożnej na filmie Harman Switch Azure — po prostu nie pasuje do tego zastosowania. Liczyłem na to, że ten film podkreśli odcienie niebieskiego, podobnie jak Harman Red wyolbrzymia czerwień. Okazało się jednak, że za bardzo skupiłem się na słowie „Azure", a za mało na „Switch". Zgadnijcie, jaki kolor dostałem zamiast niebieskiego. Pomarańczowy.

Po chwili rozczarowania postanowiłem pobawić się suwakami odcieni w Photoshopie. Udało mi się przywrócić koszulkom Birmingham City ich właściwy, królewski błękit. Był jednak jeden problem — trawa, czyli jedyny kolor, który film pozostawia bez zmian, zamieniła się w dziwny odcień fioletu. Dalekie od ideału.

W końcu przyznałem się do porażki i zaakceptowałem, że kolory nigdy nie będą takie, jakich oczekuję. Jako ostatni ratunek postanowiłem przekonwertować zdjęcia do czerni i bieli. Osobiście niezbyt przepadam za monochromem, ale trudno zaprzeczyć, że fotografie wyglądają przynajmniej… normalnie.

Doświadczenie, które otwiera oczy

Fotografowałem mecze Birmingham City jeszcze za czasów, gdy pracowałem jako agencyjny fotoreporter — gdzieś około 2011 roku. Znałem więc układ stadionu i obowiązujące zasady. Musiałem siedzieć po jednej stronie boiska i nie przemieszczać się zbyt często. W niektórych stadionach w ogóle nie wolno zmieniać pozycji, więc ta względna swoboda była mile widziana.

Sam mecz był fantastyczny. Birmingham City mierzyło się z Leeds United — drużyną Premier League — w 4. rundzie Pucharu Anglii, najstarszych rozgrywek piłkarskich na świecie. Mecz zakończył się rzutami karnymi, które niestety Blues przegrali.

Po 15 latach przerwy od akcji poczułem jednak prawdziwy dreszczyk emocji, robiąc swoje stare zajęcie. Kilku innych fotografów pytało, co u licha robię z aparatem na film, ale wszyscy byli życzliwi i ciekawi. Znajomy, który siedział na trybunach jako zwykły kibic, stwierdził, że wyglądałem absurdalnie ze swoim małym aparatem stojąc obok prawdziwych fotografów z ogromnymi obiektywami 600mm.

Przy okazji — szczery szacunek dla fotoreporterów sportowych z połowy XX wieku, którzy naprawdę fotografowali z ręcznym ustawianiem ostrości na filmie. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że musieli być zachwyceni, gdy w połowie lat 80. ogłoszono wynalezienie autofokusa.

Przewijanie do góry