Jeśli w wieku 60 czy 70 lat bez trudności radzisz sobie z tymi 7 rzeczami, według ekspertów spokojnie „wygrywasz życie”

Wiek to tylko liczba, ale ciało wymaga ruchu

Jednym z najpoważniejszych błędów jest akceptacja przekonania, że „jestem już za stary na to". Długoterminowe badania prowadzone w Europie i Stanach Zjednoczonych konsekwentnie pokazują, że systematyczna aktywność fizyczna po sześćdziesiątce znacząco obniża ryzyko zgonu z powodu chorób cywilizacyjnych i wspiera samodzielność.

Jeśli mając 60-70 lat poruszasz się przynajmniej pół godziny dziennie, należysz do mniejszości, która statystycznie starzeje się zdrowiej niż większość rówieśników.

Nie chodzi tutaj o żadne wyczyny sportowe. Wystarczą proste czynności:

  • energiczny spacer do sklepu zamiast jazdy samochodem
  • praca w ogrodzie, podlewanie, pielenie
  • zabawa z wnukami na placu zabaw
  • łagodne ćwiczenia z własnym ciężarem ciała w domu
  • taniec raz w tygodniu w klubie seniora

Lekarze zalecają połączenie aktywności wytrzymałościowej (marsz, rower, pływanie) oraz wzmacniania mięśni dwa razy w tygodniu. Krótkie serie przysiadów przy krześle, wstawanie z fotela bez podpierania się czy chodzenie po schodach mogą w ciągu kilku tygodni poprawić równowagę i siłę nóg, dzięki czemu wyraźnie zmniejsza się niebezpieczeństwo upadków.

Umysł, który się uczy, nie starzeje się tak szybko

Neuronauka od lat dowodzi, że mózg nawet w siedemdziesiątym roku życia posiada zdolność tworzenia nowych połączeń. Warunek jest jeden: musi mieć powód do wysiłku. Tym powodem jest nauka.

Nauka po sześćdziesiątce: znacznie więcej niż tylko hobby

Nowy język obcy, instrument muzyczny, obsługa smartfona czy na przykład ceramika – wszystko to stanowi „siłownię" dla mózgu. Osoby uczące się także w późniejszym wieku mają według licznych badań mniejsze ryzyko demencji, lepszy nastrój oraz dłuższą zdolność do samodzielnego życia.

Każdy nowy „krok" w nabywaniu umiejętności po sześćdziesiątce jest cichym sygnałem, że swojego życia wcale jeszcze nie pakujesz, lecz aktywnie nim kierujesz.

Aktywność Co trenuje
Nauka języka Pamięć, uwagę, elastyczność myślenia
Instrument muzyczny Precyzyjną motorykę, koordynację, koncentrację
Kursy cyfrowe Orientację w technologiach, samodzielność
Kursy rzemieślnicze Kreatywność, cierpliwość, kontakt społeczny

Kto w wieku 60-70 lat planuje sobie nowe kursy, próbuje nieznanych rzeczy i ma ochotę „być początkującym", ten buduje sobie całkiem solidne ubezpieczenie przed samotnością i psychicznym upadkiem.

Mocne relacje chronią lepiej niż witaminy

Długoterminowe harvardskie badanie nad szczęściem pokazuje, że jakość związków przewiduje długość i satysfakcję z życia lepiej niż poziom cholesterolu. To obowiązuje również po sześćdziesiątce – być może jeszcze bardziej niż wcześniej.

Mniej znajomych, więcej bliskich

Po przejściu na emeryturę często ubywa kontaktów z pracy. Właśnie tutaj okazuje się, kto zbudował sieć sięgającą dalej niż do byłych kolegów. Nie musisz mieć dziesiątek przyjaciół. Wystarczy kilka osób, z którymi możesz:

  • zadzwonić, kiedy masz gorszy dzień,
  • dzielić się radością z drobiazgów,
  • omówić zdrowie i obawy,
  • od czasu do czasu spotkać się poza domem.

Ludzie powyżej 60. roku życia z regularnymi kontaktami społecznymi mają według danych epidemiologicznych niższe występowanie depresji i żyją dłużej niż ci, którzy żyją w izolacji.

Silna sieć społeczna to nie tylko przyjaciele. Należą do niej sąsiedzi, stowarzyszenie w gminie, klub seniora, wolontariat, ale także dobry kontakt z lekarzem czy opiekunką. Relacje tworzą bezpieczną sieć, która wyłapuje życiowe kryzysy wcześniej, zanim wymkną się spod kontroli.

Spokój finansowy jako ciche zwycięstwo

Nie każdy może przejść na emeryturę z wysoką pensją lub oszczędnościami. Finansowa „wygrana" po sześćdziesiątce jednak nie oznacza luksusu. Oznacza stan, w którym radzisz sobie z podstawowymi wydatkami, nie masz poważnych długów i nie musisz się co miesiąc bać, czy zapłacisz czynsz i leki.

Co naprawdę oznacza niezależność finansowa w wieku senioralnym

  • mieć przegląd dochodów i wydatków,
  • nie musieć polegać na tym, że dzieci opłacą rachunki,
  • mieć chociaż małą rezerwę na nieoczekiwane wydatki,
  • umieć poprosić o fachową pomoc, gdy grozi pułapka długowa.

Kto w wieku 60-70 lat nie żyje w ciągłym stresie finansowym, ma według badań socjologicznych zauważalnie lepsze zdrowie psychiczne oraz mniejsze ryzyko przedwczesnej śmierci.

W polskich realiach mogą poprawić sytuację także kroki takie jak ubieganie się o należne świadczenia, optymalizacja kosztów energii czy wspólne mieszkanie. Spokój finansowy nie oznacza słabości, lecz zdolność do planowania i przyznania na czas, że potrzebuję porady.

Pogodzenie się ze sobą: dojrzały luksus

Młodsze lata często opierają się na porównywaniu i szukaniu uznania. Po sześćdziesiątce liczy się przede wszystkim coś innego: wewnętrzna harmonia. Czy potrafisz spojrzeć w lustro i powiedzieć: „Tak wygląda człowiek, który coś przeżył" – bez wstydu i bez przesadnej nostalgii?

Ciekawe artykuły:

Samoakceptacja w starszym wieku bywa powiązana z niższym poziomem depresji i większym zadowoleniem z codzienności niż u pokolenia czterdziestolatków.

Badania psychologiczne pokazują, że pewność siebie często rośnie aż do wyższego wieku średniego i utrzymuje się także w latach senioralnych, jeśli człowiek:

  • nie przesadza ze śledzeniem ideałów piękna w mediach,
  • utrzymuje podstawową dbałość o ciało, ale nie dręczy się każdą zmarszczką,
  • zna swoją wartość poza wydajnością zawodową,
  • ma historię życia, na którą potrafi patrzeć bez wstydu.

W praktyce oznacza to na przykład odmowę zajęć, które cię nie bawią, powiedzenie „nie" ludziom, którzy długoterminowo cię wysysają, i nieobawę przed przyznaniem, że potrzebujesz odpoczynku. To wszystko są oznaki wewnętrznej dojrzałości, nie słabości.

Cele po sześćdziesiątce: silnik, który się nie zatrzymał

Gdy człowiek straci pracę, dzieci usamodzielnią się i codzienny tryb zwolni, może łatwo powstać poczucie pustki. Właśnie dlatego cele w wieku senioralnym odgrywają tak istotną rolę.

Małe cele, wielki wpływ

Cel nie musi być tylko wielką podróżą dookoła świata. Dla wielu seniorów największą siłę mają pozorne drobiazgi:

  • przeczytać w ciągu roku określoną liczbę książek,
  • przejść codziennie konkretną liczbę kroków,
  • ukończyć rodzinny album ze zdjęciami,
  • nauczyć się obsługi wideorozmów do kontaktu z rodziną,
  • włączyć się do projektu wspólnotowego w gminie.

Ludzie powyżej 60. roku życia, którzy mają wyraźnie nazwane cele, wykazują według badań gerontologicznych wyższą satysfakcję życiową i mniejsze poczucie bezużyteczności.

Wyznaczony cel daje powód, by wstać z łóżka, podnieść telefon, wyjść między ludzi. Właśnie to często decyduje o tym, czy człowiek „więdnie", czy dalej wykorzystuje swój czas sensownie.

Kiedy możesz powiedzieć: „Jestem zazwyczaj szczęśliwy"

Szczęście po sześćdziesiątce wygląda inaczej niż w wieku dwudziestu lat. Mniej dotyczy osiągnięć, bardziej spokoju. Częściej opiera się na tym, że umiesz docenić zwykły dzień bez dramatów, filiżankę kawy na balkonie, krótką wizytę wnuków.

Badania pokazują, że po 60. roku życia u wielu osób subiektywne poczucie szczęścia wzrasta – rośnie zdolność puszczania rzeczy, których nie mogę kontrolować, i skupiania się na tym, co ma sens.

Jeśli potrafisz przyznać, że mimo ograniczeń zdrowotnych, strat i trosk przez przeważającą część dni jesteś wewnętrznie w porządku, oznacza to, że twój system emocjonalny działa dobrze. Nie oznacza to, że nie masz problemów. Oznacza, że nauczyłeś się z nimi żyć.

Siedem sygnałów, że cicho wygrywasz

Kiedy spojrzymy na tych siedem obszarów razem, powstaje proste pytanie: ile z nich widzisz u siebie?

  • poruszasz się codziennie przynajmniej trochę,
  • uczysz się nowych rzeczy, choć wolniej,
  • utrzymujesz kilka bliskich relacji,
  • masz względny spokój finansowy,
  • jesteś pogodzony ze swoim wyglądem i historią,
  • masz jakieś cele i drobne plany,
  • często przeżywasz spokój lub zadowolenie.

Nie chodzi o doskonałość. Sukces w starszym wieku nie oznacza biegu maratonu, posiadania idealnej emerytury czy nieustannego programu towarzyskiego. Chodzi o równowagę, która pozwala ci powiedzieć: „Moje życie ma sens."

Jak z tym pracować, gdy coś nie idzie

Nie każdy punkt musi pasować. Ktoś zmaga się z finansami, ktoś inny z samotnością, jeszcze inny z ograniczeniami zdrowotnymi. Właśnie w wieku senioralnym często pomaga małe, ale systematyczne podejście:

  • wybrać jeden obszar, gdzie czujesz największe niezadowolenie,
  • podzielić zmianę na drobne kroki (na przykład marsz 5 minut dziennie więcej),
  • włączyć kogoś jeszcze – rodzinę, lekarza, pracownika socjalnego,
  • obserwować, co się poprawi za miesiąc, nie za dwa dni.

W praktyce może to oznaczać na przykład zapisanie się do centrum wspólnotowego, załatwienie dodatku mieszkaniowego, umówienie się z wnukiem, że raz w tygodniu pomoże z komputerem, albo regularne spacery z sąsiadką. Małe interwencje mają w tym wieku nieoczekiwanie duży wpływ.

Starości nie da się „wygrać" w konkursie z innymi. Można ją jednak przeżyć tak, że wieczorem zasypiasz z poczuciem, że dzisiejszy dzień miał swoją wartość. A jeśli radzisz sobie przynajmniej z częścią z tych siedmiu obszarów, jesteś po tej spokojnie zwycięskiej stronie życia, może wcześniej, niż sobie przypuszczasz.

Przewijanie do góry